Polska misja na Marsa

Jedzenie dla astronautów, warunki identyczne jak w księżycowej bazie, a także „codzienne” problemy, z jakimi muszą zmagać się uczestnicy misji kosmicznych – takie wyzwania czekały na sześciu śmiałków, którzy postanowili wziąć udział w specjalnym eksperymencie prowadzonym w habitacie Lunares na lotnisku w Pile.

Lunar Expedition 1 to nazwa misji, w której sześć osób zostało całkowicie odciętych od świata na dwa tygodnie, aby przekonać się na własnej skórze, jak wygląda życie na statku kosmicznym podczas lotu na Marsa lub Księżyc. Co ciekawe, nie wiedzieli nawet, która jest godzina, a komunikacja z nimi była opóźniona o 20 minut, tak jak podczas przebywania na Czerwonej Planecie. Eksperyment przeprowadzany był w symulującej bazę kosmiczną specjalnej kapsule o nazwie Habitat Lunares. Panują w niej warunki analogiczne do tych, które astronauci znajdą w prawdziwej bazie na Księżycu lub Marsie. Jak poinformowali organizatorzy projektu, astronauci zakończyli misję w dobrej kondycji. Przez 14 dni prowadzone były m.in. badania nad percepcją czasu i zegarem biologicznym. Wykonano również symulację ekstremalnej wersji misji kosmicznej, podczas której doszło do wypadku, wskutek którego w bazie pojawia się osoba niepełnosprawna. – Mieliśmy świetną załogę, bardzo dobrze nam się współpracowało. Misję zakończyłem z dobrym samopoczuciem – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Marcin Kaczmarzyk, niewidomy uczestnik misji. W trakcie eksperymentu Kaczmarzyk prowadził m.in. autorski projekt pokazujący, jak osoba niepełnosprawna poradzi sobie z manualnymi czynnościami w skafandrze astronauty.

Z kolei Radek Grabarek, przedstawiciel organizatorów, poinformował, że w trakcie misji jedna z osób musiała ze względów osobistych opuścić bazę. – Ta niefortunna sytuacja została wykorzystana w trakcie misji jako kolejny jej element. Została zaaranżowana śmierć członka załogi podczas spaceru kosmicznego. Astronauci przećwiczyli procedury odpowiednie do takiej...
[pozostało do przeczytania 10% tekstu]
Dostęp do artykułów: