Módlmy się za Europę

Francuska Rada Stanu nakazała usunięcie krzyża z pomnika Jana Pawła II w miejscowości Ploërmel, uznając, że jego obecność w przestrzeni publicznej narusza przepisy z 1905 r. Ten akt barbarzyńskiego traktowania symbolu religijnego, który ma niby, jak to zapisano w ustawie sprzed ponad wieku, być sprzeczny z prawem – to najlepszy symbol upadku nie tylko Francji, lecz także całej politycznie poprawnej Europy.

Oświeceniowe idee, obłudne hasła rewolucji francuskiej, rzeź katolików w Wandei legły u podstaw destrukcji dawnego porządku i otworzyły wrota najgorszym totalitaryzmom. Całe lewicowe zło, które rozlało się na świecie i pożarło miliony istnień ludzkich – czy to w szatach nazizmu, czy komunizmu – było wynikiem usunięcia Boga z przestrzeni, w której organizowały się życia państw i narodów. Gdyby to rozrysowywać w postaci kółek – w dawnym systemie wartości wpisalibyśmy na samym środku „Bóg”. To stanowiło fundament cywilizacji łacińskiej, wyrosłej na bazie kultury greckiej i rzymskiej, ale finalnie ukształtowanej poprzez chrześcijaństwo. Nakazy moralne, systemy prawne czy wychowanie – wszystko to łączyło Europejczyków pomimo różnic, gdyż korzenie były wspólne. Nie ma zatem większego niebezpieczeństwa współczesnego świata niż jego laicyzacja, gdyż wiąże się z osłabieniem owego fundamentu. To wysadzanie w powietrze bryły, na której stoi cały gmach. Nie można potem dziwić się, że wszystko się chwieje. A jeszcze w tym samym czasie, gdy zamyka się drzwi za siłą duchową, to otwiera się je dla agresywnych przedstawicieli obcej, wrogo nastawionej cywilizacji. To już samobójcze. Tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że „różaniec do granic” był bardzo potrzebny. I tym bardziej, widząc, jak z pomnika naszego świętego papieża Francuzi usuwają krzyż, myślę, że potrzeba nam jeszcze więcej modlitwy za Europę.



 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: