Zatrzymaliśmy kroplówkę z trucizną. Naprawić skutki rządów PO w branży morskiej

Dodano: 24/10/2017 - Nr 43 z 25 października 2017

Kraj [Wywiad]

Nie mam wątpliwości, że sprzedaż statków konkurencji to były świadome działania. Decyzje podejmowali ludzie pracujący w przedsiębiorstwie i z doświadczeniem, z odpowiednim wykształceniem i wiedzą. To nie jest indolencja. Moim zdaniem cel był taki, aby być może przejąć majątek firmy – mówi Paweł Brzezicki, komisarz w przedsiębiorstwie Polska Żegluga Morska.Co Pan zastał w Polskiej Żegludze Morskiej, na powrót przejmując stery po ponad dekadzie od opuszczenia tej firmy? To unikalna sytuacja w polskiej gospodarce. Rzadko się zdarza, aby osoby, które pozostawiły przedsiębiorstwo wiele lat temu, miały szansę do niego wrócić. W moim przypadku to wyjątkowe doświadczenie, bo jestem związany z Polską Żeglugą Morską od 1983 r. To była moja pierwsza praca po zakończeniu studiów na Wydziale Ekonomiki Transportu Politechniki Szczecińskiej. Na pytanie mogę odpowiedzieć na przykładzie promu „Polonia”, naszego flagowego okrętu. On akurat dobrze obrazuje zmianę
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze