Hołd moskiewski

Dodano: 24/10/2017 - Nr 43 z 25 października 2017

Felieton [Myśli nienowe]

Pewnie niejeden z nas dałby wiele za to, aby móc choć na chwilę przenieść się w czasie i zobaczyć, jak wyglądał hołd carów Szujskich. 29 października 1611 r. warto byłoby być, jeśli nawet nie w samej sali senatu na Zamku Królewskim, to może na Krakowskim Przedmieściu, gdzie pośród tłumu jechał hetman Żółkiewski, wiodąc za sobą więźniów – cara Wasyla IV Szujskiego oraz jego braci Dymitra i Iwana. Co prawda, stojąc na ulicy, nie widzielibyśmy chwili, w której carowie padają na kolana przed tronem Zygmunta III Wazy i biją królowi pokłony, ale wystarczyłby widok samego tryumfalnego wjazdu hetmana i pokonanych władców moskiewskich. Mieliśmy kiedyś w Warszawie pamiątkę tego triumfu – kaplicę carów Szujskich, nad wejściem do której widniały słowa: „Jezusowi Chrystusowi Synowi Bożemu, Królowi Królów, Bogu zastępów, Chwała. Zygmunt III Król Polski i Szwecji zwyciężywszy wojska moskiewskie pod Kłuszynem, przyjął kapitulację stołecznej Moskwy, przywracając Smoleńsk
     
57%
pozostało do przeczytania: 43%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze