Hierarchia wartości

I od razu na moją głowę posypały się gromy. Usłyszałem, że nienawidzę zwierząt, że jestem złym człowiekiem, że nie rozumiem, że ludzie chcą uczcić sympatycznego zwierzaka, który – w odróżnieniu ode mnie – wywołuje ciepłe emocje itd. Dowiedziałem się też, że wielbiciele Knuta są podobni do ludzi, którzy oddają hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej (to był już poziom debilizmu, z którym polemizować nie sposób, bo jeśli ktoś nie widzi różnicy między niedźwiedziem a ludźmi, między maskotką a przedstawicielami państwa – to wyklucza się z przestrzeni racjonalnego dialogu) itd., itp. Jakiś mądrala przekonywał mnie nawet, że uznanie wyższości ludzi nad zwierzętami to jakaś błędna pozostałość chrześcijaństwa, z którą trzeba walczyć, bo dowodzi ona szowinizmu gatunkowego. Gdybym był złośliwy, to zapytałbym owego mądralę, czy mając wybór między zjedzeniem kotleta schabowego ze świnki i z kolegi z pracy, który by wybrał. Wybór pierwszej opcji oznaczałby w sposób oczywisty ordynarny szowinizm
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze