Miecz czy widły?

Felieton [Myśli nienowe]

Z rosnącym zdumieniem i smutkiem patrzę, jak ludzie zacietrzewieni w poczuciu walki o słuszną sprawę porzucają wszelkie reguły dobrego wychowania, wrażliwości, czasem zwykłej kultury. Tym większe jest moje zdziwienie, gdy obserwuję, choćby na Twitterze, komentarze tak ostre i brutalne, że wierzyć się nie chce, iż pisze je ktoś, kto uznaje się za wyraziciela dawnych, konserwatywnych wartości, obrońcę świata budowanego na ewangelicznych prawdach. Jeśli po „drugiej stronie” pełno nienawiści czy zdziczenia, to czy nam, „prawym”, wolno w imię walki ze złem sięgać po metody, które same w sobie są objawem upadku norm i wartości? Kiedy pierwsze oddziały Strzelców wkraczały na teren Królestwa Polskiego w 1914 r., na jednym z drzew znaleziono powieszonego przez Rosjan młodziutkiego zwiadowcę. Krew się zagotowała w młodych „legunach”, ogarnęła ich żądza zemsty. Ale Komendant Piłsudski zabronił im odwetu. Słusznie argumentował, że jeśli mamy walczyć ze złem, to sami musimy być
     
57%
pozostało do przeczytania: 43%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze