Kibic obywatel

Kibice Legii Warszawa znów pokazali fason. W prostych, żołnierskich słowach najpierw przypomnieli światu, czym było Powstanie Warszawskie i kto za nie odpowiada, a potem, jeszcze dosadniej, zademonstrowali urzędasom z UEFA, gdzie mają ich kary finansowe. Fani, pod przewodnictwem red. Krzysztofa Stanowskiego, zorganizowali zrzutkę na karę wynoszącą 35 tys. euro. W dwa dni nazbierali kwotę trzykrotnie wyższą.


Do postawy kibiców dopasował się klub, który oświadczył, że całą zebraną kwotę przeznaczy na pomoc powstańcom warszawskim. To chyba największy sukces społeczeństwa obywatelskiego ostatnich lat. Poza wymiernym sukcesem w postaci dotarcia do ludzi i materialnego wsparcia bohaterów sierpnia 1944 roku jest jeszcze jeden. Legia Warszawa całkowicie przykryła hucpę medialną w wykonaniu firmy produkującej energetyk Tiger. Przypomnę, że firma ta uznała za stosowne „zareklamować się” plakatem obrażającym powstańców, po chwili natychmiast przeprosić, by za parę godzin wpłacić pół miliona na konto związku powstańców warszawskich. Wszystko pewnie by się udało i rozgłos zostałby zdobyty, gdyby nie to, że Polacy gremialnie zareagowali oburzeniem, a w bojkot napoju włączyły się państwowe spółki z Orlenem i Lotosem na czele, które pozbyły się go z oferty. Uderzenie po kieszeni było oczywiste i chyba cały misterny plan poszedł w… no, sami wiecie. Sprawa ta pokazała, że ewidentnie są rzeczy, których nie można kupić. Mimo milionów złotych wpompowanych w miękkie fundusze nie udało się stworzyć w naszym kraju społeczeństwa obywatelskiego. Istnieje ono tylko poza oficjalnym obiegiem, w klubach „Gazety Polskiej” czy wśród stadionowych fanów. Dziś można powiedzieć, że kibic równa się obywatel.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: