Mocniejszy niż spirytus. Sentyment do pierwszego sekretarza wciąż żywy

Historia [Patron sosnowieckiego ronda]

W czerwcu 1976 r. dzielna władza, zawsze bliska ludu pracującego miast i wsi, w trosce o samopoczucie i sprawność fizyczną robotników z Radomia i Ursusa, zafundowała im ścieżki zdrowia. Numerem popisowym był masaż gumową pałką w inhalacyjnych oparach gazu łzawiącego. Niewdzięcznicy – przede wszystkim „podpici chuligani i rozhisteryzowane kobiety” – zamiast dziękować „pielęgniarzom”, pluli na nich i na partię. Nic dziwnego, że aktyw się zdenerwował i zwołał wielki wiec w Katowicach, mateczniku swego pierwszego sekretarza. „Partia, Gierek!!!” Robotnicy, przedstawiciele wielkoprzemysłowej klasy, ludzie nauki i techniki, młodzież, zrównoważone kobiety wychowujące młode pokolenie, członkowie PZPR, ZSL, SD, oni wszyscy przyszli na wiec „spontanicznie” i z autentyczną złością na radomskich niewdzięczników. W garści dzierżyli transparenty wspierające „PZPR – partię narodu”, a żeby wszystko było jasne, „spontanicznie” wypisali na nich: „Niech żyje I sekretarz KC PZPR –
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze