Nie wierzę łzom Berlina i Moskwy. Przejście w przestrzeń realną

Dodano: 01/08/2017 - Nr 31 z 2 sierpnia 2017

KULTURA [WYWIAD]

To były trzy łzy oświetlone błękitnym światłem. Jedna łza została u kuratora, druga odbyła ze mną pielgrzymkę do Katynia i tam została na cmentarzu katyńskim – wspomina swoje prace Jerzy Kalina, rzeźbiarz, akcjoner, performer, twórca scenografii, filmów animowanych i witraży.Kończyłeś malarstwo u profesora Gierowskiego, ale i tak jesteś najbardziej znany z działań przestrzennych. Pamiętam Twoje „Przejście” na Świętokrzyskiej w 1977 r. Wyjście poza obraz łączyło się z tym, że nie wykorzystałem czasu akademickiego. Był to czas stracony, nie odnalazłem go w malarstwie. Ale Akademii nie zmarnowałem do końca, ponieważ dla mnie na studiach najważniejsze były rozmowy, kontakty ze studentami i spory w dziekance trwające do później nocy. To było takie forum romanum na parapetach w korytarzach ASP. Studiując malarstwo, pomyślałem w pewnym momencie, że moje malowanie jest dalekie od rzeczywistości, która na mnie napierała. Miałem uczucie, że pętam się i uciekam
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze