Bohater za życia. Symbol po śmierci

Ppłk Jan Mazurkiewicz „Radosław” powiedział, że był to najzdolniejszy dowódca kompanii spośród mu znanych. Pozostał najmłodszym kapitanem w AK. Wywarł piętno na rówieśnikach, którymi dowodził. Nieprzeciętny, niezwykły człowiek, bohater i wzór dla wielu młodych ludzi – Andrzej Romocki „Morro”.

Przyszedł na świat 16 kwietnia 1923 r. w Warszawie, w rodzinie z patriotycznymi tradycjami. Romoccy od trzech pokoleń bili się o niepodległość Rzeczypospolitej. Jego ojciec, Paweł był kawalerem Orderu Virtuti Militari, w latach 1926-1928 posłem na Sejm II RP oraz dyrektorem naczelnym Polskiego Przemysłu Górniczo-Hutniczego. Zinął w 1940 r. w tragicznym wypadku samochodowym, potrącony przez pijanego Niemca.

Od jutra wchodzę na całego
„Morro” wraz ze swoim bratem Janem Romockim „Bonawenturą” od początku zdradzał zainteresowanie konspiracyjnymi działaniami na terenie okupowanej Warszawy. Początkowo była to przynależność do organizacji samokształceniowej PET. W tym czasie zaczął używać pseudonimu „Morro”. Następnie, u schyłku 1942 r., razem z innymi członkami PET, wstąpił do podziemnego harcerstwa. Po przejściu do Szarych Szeregów mógł w pełni oddać się pracy konspiracyjnej, gdyż nie wiązała go już obietnica złożona ojcu, że ograniczy swą działalność aż do zdania matury, ponieważ nauka miała być sprawą priorytetową. Gdy w 1941 r. otrzymał konspiracyjne świadectwo dojrzałości, oświadczył matce: „Mamusiu, od jutra wchodzę do roboty na całego”. Tak też się stało.

Wyróżnia się w całym towarzystwie
Członkowie PET zostali włączeni do Grup Szturmowych (GS). Andrzej dowodził drużyną „Sad 400” w hufcu „Sad” Jana Bytnara „Rudego”. Późną jesienią 1942 r. „Morro” rozpoczął kurs Wielkiej Dywersji przygotowujący młodych harcerzy do poważniejszych akcji z bronią w ręku. Mimo dużego zaangażowania i zdolności przywódczych aż do połowy 1943 r. nie wziął czynnego udziału w żadnej większej akcji...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: