Syria bliżej wojny domowej

Już w listopadzie wezbrała nowa fala antyrządowych demonstracji. Rozpaliły ją wieści o sankcjach Ligi Arabskiej przeciw dyktaturze i poparciu państw muzułmańskich dla rewolucji. W grudniu Liga wysłała do Syrii misję obserwacyjną i stanowczo zażądała zakończenia represji. Choć misja jest ostro krytykowana za swoją bezsilność i niezdolność do powstrzymania przemocy, a państwa arabskie skłaniają się do jej wycofania, to mimo wszystko wywarła ona pewien wpływ na reżim w Damaszku. W miastach, w których pojawili się obserwatorzy, na ulice wyległy tłumy, ośmielone chwilowym wycofaniem armii. Prezydent Assad ciągle próbuje złagodzić krytykę ze strony arabskich sąsiadów i w ostatnich tygodniach zwolnił z więzień ponad 5 tys. demonstrantów.

Ustępstwa te jednak nikogo nie zadowolą. Liga Arabska przez ostatni rok coraz bardziej zaostrzała kurs wobec Syrii. W styczniu po raz pierwszy publicznie wezwała prezydenta do ustąpienia. Emir Kataru zasugerował nawet możliwość arabskiej interwencji zbrojnej.

Narastające powstanie

Coraz bardziej wątpliwe jest, by pokojowe protesty doprowadziły do obalenia Assada. Powoli przyćmiewa je narastające równolegle zbrojne powstanie. Szeregi Armii Wolnej Syrii (AWS), na czele której stoi kilku oficerów w randze pułkownika, a składającej się z dezerterów z armii, szybko się powiększają.

Intensywność walk między dezerterami a armią gwałtownie wzrosła. Jeszcze w lecie dochodziło tylko do pojedynczych starć i powątpiewano w ogóle w istnienie AWS. Jesienią syryjska armia traciła już w walkach po kilku żołnierzy tygodniowo, obecne zaś nawet po kilkudziesięciu.

Dezerterzy stają się na tyle silni, że przestają ograniczać się do partyzanckich potyczek i zaczynają rzucać otwarte wyzwanie armii. 18 stycznia armia po raz pierwszy została zmuszona do całkowitego odwrotu z syryjskiego miasta. Miejscowość Zabadani, położona 40 km od Damaszku przy granicy z Libanem, znalazła się w rękach...
[pozostało do przeczytania 43% tekstu]
Dostęp do artykułów: