Spod dywanu

Dodano: 01/08/2017 - Nr 31 z 2 sierpnia 2017

Felieton [Myśli nienowe]

Wystarczyłoby stworzyć galerię portretów, by wszystko było jasne. Galerię osób, które dziękowały za dwa prezydenckie weta – od Timmermansa po Wałęsę. I jednocześnie tych, którzy po cichu rechocząc z zadowolenia, oficjalnie jeszcze kręcili nosem czy nawoływali od razu do dalszej walki ulicznej. Te zadowolone, pełne pychy i arogancji twarze Salonu to aż nadto widomy znak, że reforma sądownictwa jest bardzo potrzebna. Uderzono bowiem w czuły punkt układu, który funkcjonuje w Polsce od czasów komuny. Trzeba być chyba całkiem odseparowanym od normalnego życia, by nie widzieć, jak źle w naszym kraju działają sądy – jak bardzo przeżarte są mniejszymi i większymi układzikami, korupcją, a czasem pogrążone w hierarchicznej, zacementowanej głębinie, w której o kształcie toczenia się spraw decydują „odpowiedni” sędziowie. Tylko wyjątkowo zła wola może sprawić, że nie pamięta się o dziesiątkach sędziowskich afer i skandali. Od sprawy sędziego Milewskiego po orzeczenia sędziego
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze