Wyzwanie dla rzecznika

Sejmowe przemówienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara oceniane jest jako jedno z najlepszych minionego tygodnia. „Muszę zatem niepokoić się o sytuację obywateli, którzy już mają – albo będą mieli w przyszłości – spór z państwem i jego instytucjami. (…)


Czy mieszkańcy małej wsi będą mogli uzyskać odszkodowanie za wybudowanie na ich gruntach linii energetycznych, jeśli nie będzie to w interesie państwowej spółki energetycznej?” – mówił roztrzęsionym głosem Bodnar. W tym momencie moje myśli pobiegły do człowieka, którego kilka miesięcy temu poznałem na spotkaniu z klubem „Gazety Polskiej” w Olecku – Jerzego Walusia. Pan Jurek ma pensjonat w Malinówce nad jeziorem Tałty. Jego teren przecinają właśnie słupy wysokiego napięcia, które mu przeszkadzają i za które chciał rekompensaty od spółki energetycznej. Poszedł do sądu. Ten powołał biegłego, aby wyliczył, czy Walusiowi należy się rekompensata. Oczywiście biegły przygotował raport. Zadanie nie należało do trudnych. Wystarczyło znaleźć analogiczną nieruchomość i porównać. Pół dnia roboty. Tak się stało. Biegły znalazł podobną nieruchomość w miejscowości Pianki w gminie Giżycko. Problem był jednak w tym, że… taka miejscowość w tej gminie nie istnieje. Oczywiste oszustwo, za które pan Jerzy zapłacił biegłemu blisko 2 tys. zł. Sąd ostatecznie jednak orzekł, że rekompensata się Walusiowi nie należała. I teraz zagdaka dla RPO i Państwa. Czy komuś spadł włos z głowy z tego tytułu? Intuicja was nie myli. Nie. Dziś pan Waluś jest zaciekłym wrogiem sądów i prokuratury. Panu Bodnarowi mogę dać numer do pana Jerzego. Jeżeli przekona go do tego, że obecne sądy chronią interes obywateli w starciu ze spółkami energetycznymi, to i ja mu uwierzę.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: