Europa nie dla Tuska

Fakty mówią same za siebie

Wychodzą bowiem kolejne fakty, ustalane od wielu miesięcy przez uczciwych, rzetelnych dziennikarzy, a zakrzykiwane przez propagandową maszynerię rządu. Nieco wcześniej specjaliści z Krakowa, odsłuchujący zapis czarnych skrzynek, obalili główną tezę firmowanej przez rząd i prezydenta wersji wypadków. Okazało się, że generała Błasika nie było w kabinie pilotów – to nie jego głos został zarejestrowany, a przypisanie słów generałowi było twórczością komisji Millera powołanej przez Donalda Tuska. Swoje ustalenia dołożył NIK, oskarżając rządowe służby – MON, BOR i Kancelarią Premiera – o zaniedbania przy organizacji lotu prezydenta. Większość tych ustaleń przekazuje się nam w rozmytej, zmiękczonej formie – opinie i kontrole obowiązkowo odnoszą się do przedziału czasu szerszego niż katastrofa smoleńska, a gdy mowa o zlekceważeniu bezpieczeństwa prezydenta, konieczne jest dodanie, że błędy dotyczyły także wizyty premiera 7 kwietnia. Ogromny wysiłek instytucji i mediów skierowany jest bowiem na to, by nie wybrzmiała w uszach obywateli odpowiedzialność rządzących za tę konkretną katastrofę. Mają to być zatem ogólne uchybienia i zaniedbania. Mimo tych wysiłków odpowiedzialność szefa BOR generała Janickiego, ministra obrony Bogdana Klicha, szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego, ministra spraw wewnętrznych i szefa komisji rządowej Jerzego Millera jest coraz bardziej oczywista. To kwestia czasu, kiedy równie oczywista będzie dla szerokiej opinii publicznej także odpowiedzialność premiera.

Pytanie o zdradę

Powtórzmy – kwestią czasu jest, KIEDY (nie CZY) zostaną postawione zarzuty premierowi. Rodziny ofiar, opozycja, niezależne środowiska domagające się wyjaśnienia katastrofy i śledzące uważnie przebieg działań premiera w ciągu tych ostatnich dwóch lat, w większości nie mają już co do tego wątpliwości. Niezwykle wymowna jest scena, którą można odnaleźć do dziś na youtube z...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: