Pycha kroczy przed upadkiem

Do znudzenia będę powtarzać, że prawda sama się obroni, bo jedynie ona jest ciekawa. To zestawienie dwóch znanych powiedzeń powinno być mottem obozu dobrej zmiany. Szczególnie w sytuacji, gdy ma on przeciwko sobie zmasowany atak wszelkiego rodzaju kłamstwa, serwowanego przez specjalistów od marketingu politycznego, pałkarzy totalnej opozycji i wyspecjalizowane w manipulacji media.

Scenariusz „operacji specjalnej” obliczonej na wysadzenie rządu jest znany. Chodzi o przekonanie Polaków, że nasz kraj stał się samotną wyspą śmierci w morzu europejskiej demokracji. Że oto już nie tylko „śmieją się z nas w Europie”, ale wręcz patrzą z trwogą, czy nie zacząć wysyłać Polakom paczek z humanitarką. Temu służą senackie występy Jana Rulewskiego, odzianego w więzienny drelich. Temu służą spazmatyczne okrzyki i wypowiedzi, jak ta Borysa Budki, że Jarosław Kaczyński zabierze dzieciom fejsbuka. Temu służy straszenie odmienianym już nie tylko przez przypadki, ale i języki totalitaryzmem. Wreszcie – temu służy wzajemne wymienianie się przez liberalne media w Polsce i za granicą krytycznymi komentarzami wobec rządu.

Odpowiedzią nie może jednak być bełkotliwy komentarz, spychający in gremio wszystkich wychodzących na ulice do kąta z postkomunistami i ubekami. „Protestujący to upiory bolszewickie, ubeckie wdowy i pożyteczni idioci” – powiedział senator PiS Waldemar Bonkowski. Człowiek znany z wcześniejszego kompromitowania choćby smoleńskich miesięcznic czy Wielkiego Wyjazdu na Węgry, gdzie produkował idiotyczne transparenty, pokazywane następnie w mediach jako „dowód” na nasze rzekome wariactwo. Podobne wypowiedzi płyną nawet z Rady Ministrów. Czas wreszcie pogonić precz tego typu postacie i zacząć rozmawiać z ludźmi tak, jak na to zasługują. Bez pogardy, pychy i nadęcia. Bez neofickiego radykalizmu i sekciarskiej retoryki. Inaczej prawdziwe upiory bolszewickie, ubeckie wdowy i pożyteczni idioci wygrają. Naszymi rękami. 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: