Kwiat społeczeństwa

Wzruszyłam się na widok Włodzimierza Cimoszewicza kroczącego pośród przywódców kontrmiesięcznicy smoleńskiej. Brakowało mi jego postaci na scenie widowiska „Pucz 2”. Przypuszczam jednak, że było tam wielu pomniejszych tajnych współpracowników o różnych pseudonimach oraz ich oficerów prowadzących, co przypomniało mi dawny utwór czeskiego barda Praskiej Wiosny, Karela Kryla – „Piosenkę o Synonimach”.

Tłumaczyłam ten tekst i pozwolę sobie przypomnieć jego fragmenty. Mam bowiem poczucie, że nabrała ona nowego znaczenia właśnie teraz, kiedy na ulice znów wyległ „społeczeństwa kwiat”. Wyobraźmy sobie, że oto patrzy na nich taki dawny oficer: Gdy na nich patrzę, jestem wniebowzięty, / I barwy znów ma dla mnie życie, / Wąs zapuściłem, i choć węch już nie ten, / Chcę z wami być, bo jestem wszak węszyciel! / Przyszłości hufiec, kadry urzędników / Spokoju chcą – ja pragnę im go dać.

Obok „kadr urzędników” na protestach opozycji widoczna jest też młodzież. Resortowe dzieci i wnuki? Owszem – jednak skąd się biorą, skoro nikomu z nich, manifestujących młodych opozycjonistów, nie przeszkadza obecność ludzi związanych ze służbami PRL? Wśród protestujących pojawia się wciąż pytanie – jak przekonać tych nieufnych obywateli, żeby stali się dumnymi „Obywatelami RP”, obrońcami demokracji? Jak sprawić, żeby stawili się w liczbie dwóch milionów, a nie marnych czterech i pół tysiąca? Orkiestra gra dziś marsz triumfatorów, / Iluż znajomych widzę pośród was! / Setki odwiecznych, małych kunktatorów, / Drobnych złodziejaszków znowu nadszedł czas.

Tu potrzebna jest korekta, bo o ile w czasach komunizmu skoki na kasę były raczej podskakiwaniem do skarbonki z monetami, o tyle w III RP skarbonka wypełniła się wszystkim, co w Polsce miało przeliczalną na gigantyczne pieniądze wartość i złodziejaszki były nie takie znów drobne.
I mój to czas i moja jest robota, / Przez wieki wam towarzyszyłem, / To ja pisałem raporty Mackrotta, / Dziś...
[pozostało do przeczytania 26% tekstu]
Dostęp do artykułów: