Poseł PiS ofiarą fake newsa

Dominik Tarczyński jest jednym z parlamentarzystów, którzy najgłośniej domagają się walki z fałszywymi informacjami. Ostatnio to on stał się celem dezinformacji.

Znany z łamów „Gazety Polskiej” i ciętego języka poseł PiS udzielił wywiadu brytyjskiej stacji BBC. Tam nie dał się zbić z pantałyku i jak stwierdzili internauci: „zaorał” reporterkę, mówiąc m.in. o polskiej polityce wobec kryzysu związanego z falą uchodźców. Rozmowa odbiła się szerokim echem i na pewno nie była w smak przeciwnikom stanowiska polskiego rządu.

Prawdopodobnie to sprawiło, że w sieci pojawiły się wpisy, w których autorzy udowadniali, że Tarczyński kłamie, a żadnego wywiadu dla BBC nie było. Pisano o rzekomo „niebrytyjskim” akcencie prowadzącej i zarzucano, że całość jest mistyfikacją. Wiadomość powielano wielokrotnie, m.in. przez serwis społecznościowy wykop.pl.

Sprawa zataczała coraz szersze kręgi, aż odniosła się do niej sama stacja. „Suzie Schilling z BBC przekazała Presserwisowi, że Dominik Tarczyński był gościem BBC World Service w programie Newsday 14 czerwca br. Dziennikarka, z którą rozmawiał, to Shaimaa Khali” – napisano w serwisie branżowym Press.pl.

Dominik Tarczyński jest jednym z parlamentarzystów, którzy najgłośniej domagają się walki z fałszywymi informacjami powielanymi przez media. Przed kilkoma tygodniami zapowiadał nawet, że będzie dążył do tego, aby powstała specjalna ustawa do spraw walki z dezinformacją. – Bierzemy pod uwagę kary finansowe, zawieszenia emisji lub wydania od miesiąca do kilku miesięcy, odebranie koncesji, a nawet sankcje karne. Wszystko zależy od tego, z jakim okresem politycznym mamy do czynienia. Proszę zauważyć, jakie potężne kary finansowe są za publikowanie sondaży w czasie ciszy wyborczej i nikogo to nie bulwersuje. Myślę, że kary finansowe za „fake newsy” będą w podobnej wysokości – mówił Dominik Tarczyński. Po aferze z „fałszywym wywiadem” poseł PiS zapowiedział przyspieszenie prac...
[pozostało do przeczytania 26% tekstu]
Dostęp do artykułów: