Prastara figurka i siedem spódnic. Portugalia pątników

Kobieta sprzedaje daktyle, orzechy, migdały. Sporo ma tego na straganie. Dopóki jednak nie zobaczy na centralnym placu turystów, będzie siedzieć spokojnie pod dużym parasolem.

Kobieta ożywi się dopiero, gdy pojawią się ludzie. Najlepiej, kiedy cała grupa przyjdzie obejrzeć klif. Wtedy muszą minąć jej stragan. Innej drogi nie ma. Wówczas wstaje z krzesła, aby spragnieni zdjęć turyści mogli zobaczyć, ile to dziś spódnic włożyła na siebie. Gdy kobieta podnosi coś z ziemi, jeden z turystów dyskretnie nachyla się. – Siedmiu chyba nie ma – mówi półszeptem do towarzyszącej mu żony.

Faktycznie. Mało która ze stojących nad nazareńskim klifem kobiet ma dziś na sobie siedem spódnic. Ale dwie, trzy to już standard. Kobiety to żony rybaków. Przynajmniej za takie się podają. Wierne tradycji, która mówi, że tęskniące za swoimi mężami, mają każdego dnia oczekiwania nakładać na siebie kolejną spódnicę. Aż do momentu, kiedy kuter ukochanego mężczyzny nie pojawi się na horyzoncie. Po tygodniu następuje reset i można się rozebrać znów do jednej spódnicy. I wszystko zaczynać od początku.

W portugalskim Nazaré wiele zostało z tej tradycji. Trudno się dziwić. To między innymi dla niej przybywają tu każdego dnia turyści. Chcą na własne oczy przekonać się, jak wygląda kobieta w skrzącym się upale, opatulona w kilka spódnic. Przybywają też pielgrzymi. Tych jednak, prócz interesującej rybackiej tradycji, przyciąga do Nazaré coś jeszcze.

W tej figurce zawiera się jeden z najstarszych wizerunków Matki Bożej, jaki zna ludzkość. Tradycja mówi, że rzeźbił ją sam św. Józef, malować zaś miał św. Łukasz. Ile w tym prawdy? Nie wiemy. Możemy być jednak pewni, że figurka – schowana dziś w ołtarzu stojącego przy głównym placu Nazaré kościoła – jest jedną z najstarszych zachowanych na świecie.

Jak trafiła na wybrzeże Portugalii? Wszystko przez Maurów. Kiedy na początku VIII w. napadli na Hiszpanię, król Wizygotów postanowił...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: