Futro, ślimak i prawica

Felieton [PAN JACEK DLA CIEBIE]

Wielokrotnie słyszałem, jak prawicowi publicyści zaśmiewali się z durnych przepisów unijnych, które uznawały marchewkę za owoc albo ślimaka za rybę. I mnie to śmieszy, chociaż ostatnio już trochę mniej. W ubiegłym tygodniu spory ferment wywołał tekst Wojciecha Muchy obalający argumentację tzw. zerwiskórów. Tekst do żywego ubódł większość prawicowych dziennikarzy, którzy z gorliwością godną lepszej sprawy zaczęli bronić ferm futrzarskich. Chyba najbardziej zabawny był Łukasz Warzecha, który jeszcze niedawno podejrzewał, że za ekologami walczącymi z futrzarstwem stoi spisek producentów tekstyliów. Teraz szanowny pan redaktor orzekł, że wszystkiemu winny jest Krzysztof Czabański, który miał zainspirować tekst o futrach, żeby zaszkodzić Jackowi Kurskiemu. Co ma prezes TVP do futer, to nie wiem. Warzecha też tego nie wytłumaczył. Swojego stanowiska nie wyjaśnił również Rafał Ziemkiewicz, który orzekł, że zakaz ferm jest na rękę Niemcom, którzy… zakazali u siebie podobnych
     
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze