Europa w cieniu terroru

Felieton [Widziane z Brukseli]

Do Polski przyleciał Gulfstream 550, pierwszy z rządowej floty powietrznej. Cóż, lepszy rydz niż nic. Lepszy Jankes niż Rusek. Lepszy Gulfstream niż „tutka” (Tu-154). Ponoć Platforma zgłosiła już dwie propozycje nazw dla owego samolotu. Pierwsza z nich ma ponoć brzmieć Latający Pędzący Królik. Hm, widać, że kultowa restauracja, w której Piotr W. i inni młodzi funkcjonariusze PO obiadowali, ustalając, na jakim cmentarzu warto się spotkać i jak rozwijać hazardowy biznes, może przejść do legendy – także awiacji. Ponoć alternatywną nazwą dla Latającego Pędzącego Królika jest Latająca Sowa i Przyjaciele. Zacząłem od uśmiechu, ale, szczerze mówiąc, do śmiechu nie jest mi wcale. Piszę te słowa w Brukseli dzień po tym, jak na Dworcu Centralnym w tej belgijskiej formalnej i unijnej nieformalnej stolicy nastąpiła próba zamachu terrorystycznego. Specyficzny żargon policyjnych komunikatów mówi o „zneutralizowaniu” terrorysty ubranego w pas szahida. Kolejny eufemizm, kolejny
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze