W raju blisko kresu życia. Gdzie swastyka nie kojarzy się z Hitlerem

Podróże [Bali]

Bali różni się od innych wysp Indonezji – Sumatry, Jawy, Celebes czy Borneo. To wymiar, w którym łatwo stracić rachubę czasu, spotkać sprytne małpy, ukwiecić wzrok i dotknąć punktu między życiem a śmiercią. Sny się spełniają. – Uśmiechnij się, jesteś na Bali! – mówią Balijczycy. W Stanach Zjednoczonych uśmieszek wliczony jest w cenę zakupionego towaru. Tak samo plastikowo uśmiechają się bankowcy i panie w sklepie odzieżowym. Na Bali tubylczy uśmiech jest szczery. O nic nie proszą, nikogo werbalnie nie molestują. Po prostu są mili. A świat, w którym żyją, można nazwać rajem. W kąpieli słonecznej egzotyczne owoce, takie jak mango lub marakuja, nabierają intensywnego smaku, którego nigdy nie poznamy w Polsce. Wielość kwiatów, krzewów, kształty i kolory sprawiają, że obserwator notorycznie otwiera usta ze zdziwienia. Spotkanie z mimozą wstydliwą staje się wielkim przeżyciem. Ta roślina na dotyk reaguje natychmiastowym zamknięciem listków. Pola ryżowe, zarówno te tarasowe
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze