Smoleńsk i złość

Dodano: 13/06/2017 - Nr 24 z 14 czerwca 2017

Felieton [Widziane z Brukseli]

„Trochę mamy problem z ciocią. Bardzo przeżywa ten czas. To matka, dla niej rany się nie zabliźniły nic a nic. Będzie dobrze. Prawda jest najważniejsza”. SMS o takiej treści dostałem od zaprzyjaźnionej osoby, bliskiej krewnej matki oficera, który 10 kwietnia 2010 r. zginął pod Smoleńskiem. Mam swoje lata, jestem długo w polityce, a to obszar, w którym emocje trzyma się raczej na wodzy, ale, nie powiem, poruszyła mnie ta wiadomość odczytana z telefonu komórkowego. Bo ekshumacje to przecież nie tylko problem odpowiedzialności sprzedajnych (Rosji) polityków, ale to też ludzkie tragedie. To matki – jak w tym przypadku – ojcowie, mężowie, żony, dzieci, wnuki, którym bezduszny poprzedni rząd funduje przeżywanie tego osobistego dramatu po raz kolejny. Nic nie wiemy o ich nieprzespanych nocach, o wylanych łzach, o niewykrzyczanym żalu do Pana Boga, świata i ludzi. Politycy PO dziś wielkimi susami uciekają od poniesienia odpowiedzialności za swoją praktyczną kolaborację z
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze