Odzyskać… Legiony?

Felieton [Myśli nienowe]

Idę o zakład, że gdyby zrobić sondę uliczną, w której pytano by Polaków o słynną szarżę w wykonaniu biało-czerwonych kawalerzystów, to wymieniliby Wiedeń, Kircholm czy Somosierrę, a jedynie nieliczni wspomnieliby Rokitną. Co takiego się stało, że tak skutecznie zasypano pyłem niepamięci czyn Legionów Polskich w trakcie I wojny światowej? Czy aż tak skuteczna była propaganda PRL-u, że koleje walki Polaków o wolność w latach 1914–1918 tak naprawdę do dzisiaj są właściwie mało znane? 13 czerwca 1915 r. pod Rokitną, na pograniczu Besarabii i Bukowiny, doszło do szarży polskich ułanów pod wodzą rotmistrza Dunina-Wąsowicza. Rozkaz ataku na cztery umocnione linie okopów rosyjskich wyszedł ze strony dowództwa austriackiego. De facto oznaczał wyrok śmierci dla atakujących. Żeby ograniczyć liczbę ofiar, Polacy zdecydowali atakować siłą jednego szwadronu. Drugi pozostał w odwodzie. Do szturmu poszło 64 ułanów. Każda kolejna linia okopów oznaczała następne ofiary. Pod
     
56%
pozostało do przeczytania: 44%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze