Równoległe rzeczywistości

Obywatele RP z tygodnia na tydzień robią się coraz bardziej radykalni. Teraz przeszli od słów do czynów i fizycznie zaatakowali uczestników miesięcznicy smoleńskiej. Atak został z zachwytem przyjęty przez polityków opozycji, którzy do Sejmu przyszli z białymi różami.

Przekroczona została kolejna granica i mam wrażenie, że już nikt nie chce wytyczać nowych. Jeżeli za miesiąc, 10 czerwca, któryś z Obywateli RP rozjedzie ciężarówką 40 osób, to wzbudzi wręcz zachwyt PO i jej przyległości. Pokazuje to, niestety, z jakimi ludźmi mamy do czynienia. Różnica między nami jest tak wielka, że posługują się oni nawet innym zestawem pojęć. I tak na przykład w myśl ich słownika agresywny nie jest człowiek, który bije, pluje, wyzywa i gwiżdże, ale ten, który zabiera głos i mówi inne rzeczy niż te, które chcemy słyszeć. Politycy PO nazywają największą aferą III RP nie to, że ktoś coś ukradł albo zdefraudował pieniądze tysięcy Polaków, ale fakt, że PiS nie wydało 13 mld złotych na śmigłowce. Pluralizm w mediach – to niszczenie wolności słowa. Głosowanie większością głosów – bolszewizm. Trzymanie się własnego programu – populizm. Suwerenna polityka – awanturnictwo. Profesor popierający PiS – nieuk. I tak każdego dnia opozycja dąży do tego, aby w każdym możliwym punkcie zohydzić PiS przekonując, że prezes Kaczyński nawet jak śpi, to dzieli Polaków. Niestety, opozycję na to stać. Nie poniosła żadnych konsekwencji, gdy zginął Marek Rosiak. Wie, że ich nie poniesie, gdy zginą kolejni PiS-owcy. W razie czego politycy PO zrobią tournée po mediach, gdzie będą tłumaczyć, że ofierze nie poderżnięto gardła, lecz przecięto szyję. Na koniec powiedzą, że to wina Kaczyńskiego, bo mógł nie wychodzić z domu.

 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: