Kali, Emmanuel i „Emmanuelle”

Dodano: 09/05/2017 - Nr 19 z 10 maja 2017

Felieton [Widziane z Brukseli]

Jak Kali ukraść krowę – to dobrze, ale jak Kalemu krowę ukradną, to bardzo, bardzo źle. Nieśmiertelny Murzynek Kali, bohater powieści „W pustyni i w puszczy” pierwszego noblisty w polskiej literaturze, Henryka Sienkiewicza, mógłby być – zaprawdę powiadam wam ‒ patronem opozycji. Gdyby Kali żył w dzisiejszych czasach (mógłby się w niego wcielić były poseł Platformy Obywatelskiej, a potem partii Gowina ‒ z Nigerii i Łodzi, pastor John Godson), na pewno by głośno krzyczał o zdjęciu Donalda Tuska w niemieckim, narodowo-socjalistycznym mundurze ze swastyką, na Facebooku polskiej konsul honorowej w USA, ale jeszcze głośniej by milczał o opozycyjnym pośle Grzegorzu Furgo, który w hitlerowski mundur „ubrał” Jarosława Kaczyńskiego. To proste: ktoś za kulisami wciska, kiedy trzeba, guzik z napisem: „Oburzenie”, a kiedy nie trzeba, znajduje inny przycisk z napisem: „Drobiazg niewarty uwagi” i deklaruje wszem i wobec: „To nieistotne”. Za granicą, ledwie godzinę i 20 minut szybką
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze