Totalitaryzm w wersji soft

Dodano: 11/01/2012 - Nr 2 z 11 stycznia 2012

Pod pewnymi względami cofnęliśmy się do PRL-u, i to nie owego bezzębnego, z końcówki lat 80. czy też „socjalizmu o ludzkim portfelu” doby Gierka. W kręgach posługujących się „listą Michnika” jako wytyczne obowiązują zasady niczym za Stalina – „Kto nie jest z nami, jest przeciw nam!” W „dekadzie sukcesu” np. nie do pomyślenia było wrzucenie do jednego wora wszystkich, którzy bezkrytycznie nie popierają władzy. Byli więc dysydenci, pół dysydenci, ćwierć dysydenci. Jednych rzeczywiście kneblowano, drugich ograniczano, trzecich połowicznie tolerowano, a wszystkich próbowano zjednać, przekupić lub chociaż skłonić do neutralności. Teraz to przeszłość. Nie ma rozróżnień – każdy, od Jerzego Roberta Nowaka po Pawła Lisickiego – to wróg. A dla wrogów nie ma litości ani pobłażania. Naiwna jest wiara niektórych publicystów, że jak będą trochę grzeczni, to im się upiecze... Nic z tego! Pełna samokrytyka, oplucie kolegów i przyniesienie głowy najbliższego przyjaciela to ewentualna przepustka do
     
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze