Męka – dwa tysiące lat później. Zapach świętości

– Abba! Abba! – wykrzykuje pięcioletni chłopczyk. Na głowie ma czarny kapelusik. Spod cylindra wystają wciąż jeszcze króciutkie, ciemne pejsy. Inteligentne piwne oczy bacznie lustrują otocznie. Chłopiec od kilkunastu sekund w panice biega między straganami. Najwidoczniej się zgubił. Szuka ojca. – Efo ata (Gdzie jesteś – hebr.)? Abba… Wreszcie do malca podbiega jakiś mężczyzna. Ciemnogranatowe spodnie, czarna marynarka. I podobnie jak u chłopca, ciemny kapelusz przysłaniający brwi. Z tą tylko...
[pozostało do przeczytania 91% tekstu]
Dostęp do artykułów: