Facebook powalczy z „fejk newsami”. Czy tylko z nimi?

Właściciele Facebooka od dawna deklarowali, że mają zamiar ruszyć do walki przeciwko fałszywym informacjom. W połowie lutego przekonywał o tym założyciel serwisu Mark Zuckerberg, mówiąc, że „oddanie głosu każdemu, kto tego chce, było historycznym momentem i odbiło się pozytywnie na dyskursie społecznym”. Dodał, że „każdy ma prawo do swoich opinii, nawet jeśli inni uważają je za złe”. Zapowiedział również, że nie chce cenzury, lecz jedynie mechanizmu weryfikacji informacji.

W ub. tygodniu Facebook podjął współpracę z największymi agencjami informacyjnymi (m.in. Associated Press) oraz snopes.com – serwisem zajmującym się weryfikacją informacji. To one są odpowiedzialne za analizę treści i następnie „oznaczanie” artykułów krążących po portalu jako fałszywe. Gdy tak się stanie, w serwisie obok wątpliwego postu ukaże się czerwona ikonka z wykrzyknikiem.

Kontrowersje wśród konserwatywnych użytkowników amerykańskiego internetu budzi jednak udział serwisu snopec.com w procesie badania „prawdziwości” informacji. Breitbard.com podaje, że Snopes wielokrotnie dał się poznać jako serwis, który sam brał udział w manipulacjach oraz angażował się politycznie po stronie lewicy i liberałów. „Snopes – nowy partner Facebooka – jest obsadzony niemal wyłącznie przez lewicowych redaktorów. Niektórzy z nich już wcześniej porównywali zwolenników Trumpa do »etno-nacjonalistów«. Jednocześnie twierdzili, że rasizm wobec białych ludzi nie jest możliwy” – pisze Charlie Nash w serwisie breitbart.com.

Pierwszym elementem na Facebooku, który przejdzie do historii ze znaczkiem „fake news”, jest post z linkiem do strony TheNewPortBuzz.com. Linkowany tekst dotyczył imigrantów z Irlandii, którzy na początku XX wieku mieli być w USA rzekomo zmuszani do niewolniczej pracy. Jak będzie z kolejnymi? Czy narzędzie Facebooka nie zmieni się w bat na niepoprawne treści? O tym w kolejnych numerach „GP”.


Śmieci z sieci \ Kulisy...
[pozostało do przeczytania 31% tekstu]
Dostęp do artykułów: