Morderca zimny jak lód. Chciał spadku po swojej ofierze

Kryminalni [Zbrodnia (nie)doskonała]

Wywiózł żonę do lasu i udusił, a 9-letniego syna wykorzystał do zapewnienia alibi. Ale to nie koniec. Z więzienia żądał spadku po zamordowanej kobiecie. Policjant pełniący służbę oficera dyżurnego odebrał telefon i od razu zorientował się, że rozmawia z przerażonym chłopczykiem, który opowiedział, że jest w lesie, bo został razem z rodzicami porwany, a bandyci zrobili krzywdę tacie i mamie. Natychmiast podniesiono alarm. Szybko udało się namierzyć, skąd dziecko dzwoniło. Do Marianowa Brodowskiego koło Środy Wielkopolskiej skierowano kilka radiowozów, a mundurowi bez większych problemów odnaleźli malca. Na szczęście 9-letni wówczas Jacuś był cały i zdrowy. Od razu też wskazał miejsce, gdzie jest jego ojciec. Uwolniono mężczyznę przywiązanego do drzewa, a Jacek D. (obaj noszą to samo
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze