Dezinformacja

Tytuł: „PILNE. Szef opozycji z zarzutami. Ucieka z kraju” może nas podekscytować, ale i zmylić. Dlatego koniecznie czytajmy dalszą część tekstu.

Nie tylko tytuł może nas zmylić. Dlatego weryfikujmy informacje. Oto kilka zasad.
Sprawdzaj źródło – wyspecjalizowane ośrodki, takie jak rosyjska agencja Sputnik czy tamtejsza Russia Today, to okręty flagowe dezinformacji. W sieci mnóstwo jest także stron udających serwisy informacyjne czy telewizje. Dodajmy do tego niezliczone blogi, kanały i portaliki produkujące newsy non stop. To z nich płynie kłamstwo, które zaczyna żyć swoim życiem w portalach społecznościowych, skąd często trafia do poważnych mediów.

Sprawdzaj datę publikacji – jeśli widzisz na Twitterze czy Facebooku komentarz np. prezydenta Andrzeja Dudy krytykującego rząd lub link do sondażu dającego PO ogromne prowadzenie, sprawdź, czy ktoś nie chce wprowadzić cię w błąd, udostępniając starą informację lub wypowiedź.

Sprawdź autora – jeśli pod informacją nikt się nie podpisał lub figuruje pseudonim czy niewiadomy inicjał, to ostrzeżenie. Sprawdzaj, czy autor „wstrząsającej informacji” to ktoś znany z imienia, nazwiska i pochodzenia.

Eksperci i zdjęcia – niejednokrotnie zdarzało się, że np. wojna na Ukrainie była ilustrowana zdjęciami z Syrii, a tegoroczna wycinka drzew fotkami nasypów kolejowych sprzed lat. Wyszukiwarka Google dysponuje narzędziem wyszukiwania obrazu – sprawdź, czy zdjęcie pojawiło się wcześniej i w jakim kontekście. A ekspert? Im mniej znany, tym bardziej podejrzany.

Sprawdź, co piszą inni – o ważnych sprawach informują wszyscy. Powinno nas dziwić, że nagle pojawia się elektryzująca informacja na temat, o którym nie mówi nikt inny, nawet w odmienny sposób. Oczywiście – są „newsy ekskluzywne”, które zdobywają dziennikarze na wyłączność. Sprawdź jednak zawsze źródło i nazwisko autora.

Pomyśl, zanim udostępnisz – najważniejsze, byśmy sami nie stali się...
[pozostało do przeczytania 34% tekstu]
Dostęp do artykułów: