Warszawa punktem odniesienia

Dodano: 14/03/2017 - Nr 11 z 15 marca 2017

Publicystyka [Walka o stanowisko]

Potyczka o obsadę szefa Rady Europejskiej przyniesie Warszawie korzyści. Demaskuje kryzys Unii i jednoznacznie stawia postulat jej reformy. Faktycznie rządowi Beaty Szydło w batalii trwającej znacznie dłuższej niż jeden szczyt Unii udało się kilka ważnych rzeczy, które będą procentować w przyszłości. Dotyczy to zarówno polityki wewnętrznej, jak i, co w tym wypadku ważniejsze, strategii międzynarodowej Polski. Zacznijmy od efektów potwierdzających to, co było wiadomo od dawna. Filozofia lokajów, jaka od lat cechuje politykę zagraniczną Platformy Obywatelskiej, nabrała znów wyrazistego blasku. PO i Donald Tusk nie zawahali się w imię własnych interesów wystąpić przeciw Polsce i polskiej racji stanu. Doszło do precedensu – całkowicie, ku satysfakcji PO, zignorowano stanowisko polskiego rządu i zrealizowano plan niemieckiej kanclerz. Wyraziście i dobitnie okazało się znów, że Donald Tusk jest politykiem lojalnym wobec Berlina, a nie Warszawy, i jest za to nagradzany
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze