Trump kontra szpiedzy

Proces tworzenia się nowej administracji Donalda Trumpa przebiegał w wyjątkowo napiętej atmosferze, ale bez większych porażek. Zmieniło się to, gdy do mediów trafiły przecieki o rozmowie doradcy do spraw bezpieczeństwa Michaela Flynna z ambasadorem Rosji w USA

13 lutego generał Michael Flynn złożył rezygnację ze stanowiska doradcy Donalda Trumpa do spraw bezpieczeństwa. Stało się to po zaledwie 24 dniach od objęcia przez niego tego stanowiska. Oficjalnym powodem rezygnacji była rozmowa, którą odbył z Siergiejem Kislakiem, ambasadorem Rosji w USA.
Rozmowa miała miejsce 29 grudnia zeszłego roku, w dzień, w którym administracja Obamy wydaliła z USA 35 rosyjskich dyplomatów. Była to jedna z wielu rozmów, które prowadził przygotowujący się do objęcia stanowiska Flynn. 12 stycznia 2017 o sprawie napisał David Ignatius z „Washington Post”, powołując się na anonimowe źródło w rządzie. Według niego Flynn dyskutował o ewentualnym cofnięciu sankcji. Temat bardzo szybko podchwyciły inne media. 10 dni później „Wall Street Journal” doniósł, że sprawę Flynna bada kontrwywiad.
Sam Flynn przyznał się, że rozmowa z Kislakiem faktycznie miała miejsce. Wyparł się jednak, że poruszył temat sankcji. Jeszcze 8 lutego na pytania dziennikarzy odpowiadał, że była to standardowa rozmowa zapoznawcza. Dzień później „Washington Post” ujawnił, powołując się na źródła w wywiadzie, że temat sankcji został jednak podniesiony. Flynn zaczął się tłumaczyć, że nie pamięta, czy rozmawiał z Kislakiem o sankcjach. Ostatecznie przyznał, że Kislak poruszył ten temat, ale go zbył ogólnikami.

Upadek
Tego było już za wiele dla administracji Trumpa. Flynn złożył rezygnację, przyznając się w liście, że wprowadził w błąd Trumpa i Pence’a. Sean Spicer, rzecznik Białego Domu, ogłosił na konferencji prasowej, że o rezygnację poprosił go sam Trump, który stracił do niego zaufanie.
Dymisja Flynna od razu wzbudziła wątpliwości...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: