Z Raszyna do Marek na jednym bilecie

Jeden bilet na komunikację miejską we wszystkich 32 podwarszawskich gminach, które wejdą w skład stołecznej metropolii, to jeden z elementów ustawy przygotowanej przez Jacka Sasina, posła PiS. Chociaż przeciwnicy ustawy mówią, że jej prawdziwym celem jest skok na Warszawę, politologowie podkreślają, że wśród gmin do ewentualnego przyłączenia znajdują się zarówno mocno propisowskie, jak i takie, w których zwycięża opozycja

Nowa ustawa o metropolii warszawskiej, przygotowana przez Jacka Sasina, posła Prawa i Sprawiedliwości, zakłada przyłączenie do stolicy 32 okolicznych gmin, w tym Grodziska Mazowieckiego, Izabelina, Kobyłki, Legionowa czy Zielonki. – Proponowany obszar metropolii warszawskiej jest wynikiem wielu lat pracy samorządu województwa mazowieckiego, który, biorąc pod uwagę różne aspekty, w tym infrastrukturalne, przepływy ludności, wartość zabudowy, gęstość zaludnienia, nakreślił granicę warszawskiej metropolii – powiedział w ubiegłym tygodniu podczas konferencji prasowej Jacek Sasin.

PO boi się, że straci Warszawę
Organami wspomnianej aglomeracji będą: prezydent stolicy, pełniący funkcję wykonawczą i wybierany w wyborach powszechnych przez mieszkańców Warszawy, a także Rada Miasta jako organ stanowiący i kontrolny.
W początkowym zamyśle w skład Rady miał wchodzić wybrany kandydat z każdej gminy i warszawskiej dzielnicy. Jednak PiS chce odejść od tej koncepcji. – Takie zmiany skutkowałyby tym, że 200-tys. Mokotów miałby jednego radnego, czyli tyle samo, co mała gmina podwarszawska. Lepszy jest zatem obowiązujący już system wyborów proporcjonalnych, czyli liczba radnych zależna od liczby mieszkańców danej dzielnicy lub gminy – przekonywał Sasin.
Jednym z celów projektu ma być stworzenie wspólnego biletu dla wszystkich przyłączonych do metropolii gmin. Rada, poza kwestiami komunikacyjnymi, miałaby zająć się sprawami leżącymi w kompetencjach powiatu.
Entuzjazmu Jacka Sasina ws....
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: