Zrzucić jarzmo lub zginąć

Dodano: 17/01/2017 - Nr 3 z 18 stycznia 2017

HISTORIA - DROGI DO NIEPOdległości

Julian Wołoszynowski swój „Rok 1863” zadedykował Józefowi Piłsudskiemu. Temu, który sam o owym roku pisał i mówił, na który się powoływał, który karcił i wychwalał, krytykował i gloryfikował, na którego legendzie wyrósł i którego legendę wskrzesił, a wreszcie przekuł w działanie i w końcu stworzył epilog wielkiego, rozpoczętego w Noc Styczniową dzieła. Wołoszynowski z talentem i przejęciem opisywał chwile, które się na ową Noc Styczniową składały. Także tę, w której powstawał powstańczy manifest. Oto gdy już „wiele bezsennych nocy minęło, zanim ogłoszono zbrojną rewolucję”, nadszedł czas działania. Kilka dni minęło od chwili warszawskiej branki. 22 stycznia powietrze było „zimne i słotne”. Komitet Centralny, na błękitnym papierze, takim samym, którego używały okupacyjne władze, przesyłał rozkazy. W nich znajdowały się instrukcje dla „popisowych”, czyli młodych ludzi objętych przymusem branki – mieli oni opuszczać Warszawę przez rogatki miejskie albo koleją żelazną i 
     
3%
pozostało do przeczytania: 97%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze