Rosja - Do rewolucji daleko

Powyborcze nerwy Fałszowanie wyborów w putinowskiej Rosji ma długą tradycję. Podobnie jak anemiczne protesty opozycji. Być może dlatego tym razem władzę zaskoczyły tysiące demonstrantów na ulicach. W powyborczy poniedziałek w Moskwie mogło to być nawet 10 tys. ludzi. Tysiące na ulicach wystraszyły reżim. Już następnego dnia do centrum Moskwy ściągnięto 50 tys. policjantów i żołnierzy wojsk wewnętrznych. Zmobilizowano jednostki sił specjalnych, w tym elitarną dywizję im. Feliksa Dzierżyńskiego. Podobną akcję przeprowadzono w Petersburgu. Ale to nie odstraszyło opozycji – w stolicy było ich 5–6 tys., ok. 1 tys. w Petersburgu, mniejsze grupy w blisko 50 innych miastach. Znowu skończyło się na brutalnym biciu i zatrzymaniach setek uczestników. Mimo to opozycja zapowiedziała kolejne
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze