Kim jest doktor Styks?

Duch to słowo właściwe. Zwłaszcza w przypadku „Doktora Styksa”. Najnowsza powieść nadredaktora Wolskiego naznaczona jest bowiem radiowym genius loci. Duch z ulicy Myśliwieckiej unosi się nad jej kartami nieustannie, przywołany przez doskonale zaznajomionego z nim bywalca Trójkowych korytarzy, twórcę słynnej „Sześćdziesiątki”. Radio jest miejscem ze wszech miar magicznym, co udało się już pokazać w kilku niezłych filmach. Jego magia bierze się wprost z materii, jaką jest wyobraźnia. Mowa oczywiście nie o radiach prezentujących muzykę z komputera czy informacje prosto z biura politycznego, lecz o klasycznym medium (nomen omen) nadającym słuchowiska, reportaże, piosenki z tekstem i skecze. O radiu pobudzającym wyobraźnię, skłaniającym do myślenia, w odróżnieniu od telewizji hipnotyzującej obrazkami i robiącej wodę z mózgu. Każdy, kto (jak niżej podpisany) dorastał, słuchając radiowych adaptacji wielkiej literatury, wie, o jakiej magii mowa. Kto dorastał przy szklanej pogodzie, ma
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze