Putin „przykręca śrubę”?

Dodano: 26/01/2011 - Nr 4 z 26 stycznia 2011

Klasyczny scenariusz Krwawa łaźnia, nierozpoznawalne szczątki zamachowca-samobójcy, przecieki o „czeczeńskim śladzie”, fala współczucia ze strony Zachodu, twarde deklaracje władzy, odwet na mieszkańcach Kaukazu Północnego, zaostrzanie reżimu wewnętrznego. Ten scenariusz powtarza się w każdej takiej sytuacji w putinowskim państwie. Podobnie było i teraz. Zaraz po zamachu „anonimowi przedstawiciele organów ścigania” przekazali agencjom informacyjnym informacje, że tego ataku się spodziewano. Na pierwszy rzut oka wydaje się to uderzeniem w nieskuteczne służby i władzę ogólnie, która „wiedziała, ale nie zapobiegła”. W rzeczywistości chodziło o narzucenie od razu „wersji czeczeńskiej” zamachu. Najpierw RIA Nowosti, a za nią media na całym świecie napisały, że organa ścigania były uprzedzone o planowaniu zamachu przez trzy osoby. Niedługo potem Interfax podał, że zamach na Domodiedowie miał związek z przypadkową eksplozją w domu w południowo-wschodniej Moskwie 31 grudnia.
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze