Syryjski reżim w ogniu krytyki

Kraje arabskie przeciw Syrii

Inaczej niż dotychczas złamanie obietnic przez dyktatora doprowadziło do poważnych reperkusji politycznych. 12 listopada Liga Arabska zawiesiła Syrię w prawach członka. Decyzja zapadła przytłaczającą większością: 18 na 21 głosów, przy dwóch głosach sprzeciwu i jednym wstrzymującym się.

Dla Damaszku był to najpoważniejszy dyplomatyczny cios od chwili wybuchu rewolucji. Dotychczas był on ostro krytykowany przez państwa Zachodu. Miało to jednak dla niego drugorzędne znaczenie, gdyż i tak od lat pozostawał z nimi w konflikcie. O wiele bardziej liczyło się stanowisko krajów muzułmańskich, które zachowywały dystans wobec protestów. Teraz jednak prawie wszystkie opowiedziały się po stronie opozycji, pozostawiając prezydenta al-Assada w prawie całkowitej izolacji.

Decyzja Ligi Arabskiej wywołała polityczny wstrząs w Syrii. Jeszcze tego samego dnia reżim wyprowadził na ulice syryjskich miast tysiące swoich zwolenników, by zademonstrować gniew wobec postawy sąsiadów. Tłumy obległy ambasady Arabii Saudyjskiej, Jordanii, Turcji i Kataru oraz konsulat Francji. Twarda reakcja dyktatora doprowadziła jednak tylko do eskalacji emocji i wpędziła go w jeszcze większe osamotnienie. 14 listopada król Jordanii jako pierwszy arabski przywódca wezwał do rezygnacji al-Assada. Parlament Bahrajnu opowiedział się za wydaleniem syryjskiego ambasadora, natomiast Turcja zagroziła odcięciem dostaw energii elektrycznej do Syrii.

Rosja i Iran wciąż z dyktatorem

Od reżimu zaczęły się delikatnie dystansować Chiny, które jeszcze miesiąc temu razem z Rosją zablokowały plany uchwalenia rezolucji potępiającej Syrię. Tym razem Pekin uznał, że rząd w Damaszku powinien zastosować się do porozumienia z Ligą Arabską.

Tylko Rosja nadal twardo popiera al-Assada. Demonstranci jednoznacznie postrzegają Moskwę jako wroga, a w czasie protestów padają antyrosyjskie hasła. Jednakże...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: