Kraj

Choćby sprawa fatalnej autoryzacji wywiadu dla tygodnika „Newsweek”. Odpowiadający za nią Adam Hofman pozwolił, by w opublikowanej rozmowie padło słynne już niedopowiedzenie sugerujące, że Angela Merkel mogła mieć związki ze Stasi. Innym błędem, który został poddany krytyce, było przyjęcie zaproszenia przez Jarosława Kaczyńskiego do programu Tomasza Lisa. Wprawdzie Lis skompromitował się dziennikarsko (wobec tych, którzy żywili jeszcze złudzenia co do standardów, jakie reprezentuje), ale Kaczyński wybierając się do niego, chcąc nie chcąc, ów styl legitymizował. Oczywiście można uznać, że była to decyzja słuszna, bo program Lisa jest nadawany w porze wysokiej oglądalności, ale należy zapytać, czy gdyby ten program prowadził – ot, wyrazisty przykład – Jerzy Urban, to sztab także...
Turbina jest Polsce potrzebna Najczęściej wysiłki te z oczywistych powodów pozostają nieznane opinii publicznej – skuteczne ukrywanie głupstw, jakie wypowiada głowa państwa, polega właśnie na tym, że mamy o nich nie wiedzieć i ich nie słyszeć. Praca ta – wydawałoby się – nie powinna być jakimś niesłychanie trudnym zadaniem, biorąc pod uwagę aktywność zaprzyjaźnionych mediów, posłusznych wskazaniom budowania pozytywnego wizerunku prezydenta. Jednak poczynania Bronisława Komorowskiego są tego rodzaju, że to nie wystarcza, by ukryć jego wpadki. Bo na przykład nie bardzo się to tuszowanie udaje, gdy relacja z wystąpienia prezydenta jest na żywo, i wtedy święty Boże nie pomoże – prezydent stoi i mówi, i nic potoku jego słów nie jest w stanie powstrzymać. Pozostaje czekać i nasłuchiwać. Jak...
W 1997 r. sytuacja w Polsce odwróciła się, gdy w wyborach przegrała lewica, zwyciężyła Akcja Wyborcza Solidarność, a premierem został Jerzy Buzek. Rok później także na Węgrzech postkomuniści ponieśli porażkę, a wygrała prawica. Powstał rząd Viktora Orbana. W 2001 r. SLD po raz drugi w Polsce wrócił do władzy, a premierem został Leszek Miller. Prawica znów znalazła się w opozycji. Rok później na Węgrzech doszło do podobnej sytuacji: rządy objęła ponownie Węgierska Partia Socjalistyczna, a na czele lewicowego gabinetu stanął Peter Medgyessy. W 2005 r. w Polsce nastąpiło kolejne przetasowanie na szczytach władzy: SLD poniósł klęskę, a do władzy doszedł PiS. Rok później na Węgrzech wszyscy spodziewali się podobnego scenariusza: zwycięstwa prawicy i klęski lewicy. W miarę zbliżania się...
Półtora metra pod ziemią Wkrótce to miejsce ma się zmienić nie do poznania. – Każdy pochowany tu żołnierz otrzyma własny krzyż i własną tabliczkę – mówi dr Jerzy Kawecki, biegły z Zakładu Medycyny Sądowej, który uczestniczy w pracach ekshumacyjnych. Jak tłumaczy, będzie to cmentarz wojenny z prawdziwego zdarzenia. – Na tych polach w latach 1948–1956 pochowano ok. 350 osób. Większość zmarła w więzieniach po torturach, w wyniku obrażeń, z powodu chorób. Na ok. dziewięćdziesięciu z nich wykonano wyroki śmierci – opowiada dr Krzysztof Szwagrzyk z wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. – Chodzi nam o jak najpełniejszą identyfikację ofiar. Z każdego ciała pobieramy próbki DNA, aby w przyszłości zgłaszające się rodziny mogły potwierdzić tożsamość swojego bliskiego. Pierwsze...
Powodem tej interwencji ma być zapis w konstytucji, który zakazuje łączenia mandatów posła i senatora ze statusem sędziowskim lub prokuratorskim. W wymiarze prawnym punkt ciężkości sprawy leży w odróżnieniu dwóch typów prokuratorów: czynnych oraz w stanie spoczynku, czyli emerytowanych. Kłopot mamy taki, że w tej kwestii tych dwóch sytuacji zapisy prawne nie odróżniają. Ale znalazł się profesor konstytucjonalista, który twierdzi, iż prokurator w stanie spoczynku jest dalej prokuratorem i nie może prowadzić działalności publicznej. Na to – można dowiedzieć się w mediach – sami zainteresowani, Barski i Święczkowski, wskazują, iż prokuratorzy tacy jak oni, czyli emerytowani, nie wykonują jednak żadnych urzędowych zadań typowych dla prokuratorów. I nie można ich zatem traktować na równi np....
Byli w swoich biurach, gdy pojawił się starszy, siwy mężczyzna. Wszedł bez problemu, bo drzwi są otwarte dla wszystkich potrzebujących pomocy. Nikt nie mógł wiedzieć, że nieznajomy ma przy sobie broń, naboje, paralizator i nóż myśliwski o ogromnym ostrzu. Jego pierwszą ofiarą był Marek Rosiak. Napastnik wyciągnął pistolet Walther i oddał osiem strzałów. Cztery trafiły celu. Rany okazały się śmiertelne. Zbrodniarzowi zabrakło naboi, ale nie zamierzał się wycofać. Nożem zaatakował Pawła Kowalskiego, próbując poderżnąć mu gardło. Współpracownik posła Jagiełły trafił w ciężkim stanie do szpitala. Na szczęście, lekarzom udało się go uratować. Mordercę zatrzymali strażnicy miejscy, którzy pojawili się jako pierwsi na miejscu zbrodni, a później przekazali policjantom. Do dziś w internecie...
Triumf komunistycznych bandytów Ta podstawowa teza komunistycznej propagandy została w III RP podniesiona do rangi dogmatu i skutecznie zaszczepiona Polakom. Jeśli dziś blisko 50 proc. społeczeństwa uznaje wprowadzenie stanu wojennego za dobrą decyzję i uzasadniony wybór „mniejszego zła” – mamy do czynienia z efektem jednej z największych manipulacji historycznych w dziejach Polski i triumfem komunistycznych bandytów, którzy wspólnie z koncesjonowaną „opozycją demokratyczną” zdecydowali o narzuceniu nam fałszywej interpretacji tego zbrodniczego aktu. Kwintesencją zakłamanej dialektyki mogą być słowa Adama Michnika z artykułu o Ryszardzie Kuklińskim z 1998 r., w którym autor zawarł ocenę pułkownika, nazywając go „instrumentem tych, którzy prą do kolejnych awantur i wojen na górze” i...
Błąd piąty, przespanie sukcesów Należy pilnie śledzić nie tylko porażki, ale i przyczyny sukcesów. Jeżeli wierzyć oficjalnym sondażom, tylko dwukrotnie PiS zbliżył się do PO. Pierwszy raz pomiędzy 10 a 15 września i na przełomie września i października. Nie do końca wiadomo, co było przyczyną skoku w sondażach miesiąc przed wyborami. Miało  miejsce wtedy kilka wydarzeń, które mogły  wpłynąć na ich wynik. Były to: mocno zauważone przez media obchody kolejnej miesięcznicy tragedii smoleńskiej, start „Codziennej” z bogatą kampanią w telewizji, problemy rządu Tuska. Łatwiej wytłumaczyć skok sondażowy pomiędzy 28  września a 3 października. Kończyła się wtedy spokojna kampanii PiS-u oraz wyczuwalne było wyczerpywanie się potencjału sztabu Tuska. Należy tu zauważyć, że wbrew...
I mam wrażenie, że podobnie może być teraz. Laicyzacja rzeczywiście postępuje, także w Polsce, ale trudno nie dostrzec, że jej skala jest o niebo mniejsza niż w krajach Zachodu. Tam antyklerykalizm jest żywy, a antypapieskie manifestacje o wiele liczniejsze. U nas happeningi Palikota wciąż przyciągają garstkę ludzi. Po przeciwnej stronie mają wciąż liczne pielgrzymki, spotkania młodych, ewangelizacje (ostatni marsz ateistów w Krakowie został „zakłócony” przez ewangelizacyjną grupę młodzieży pijarskiej, która śpiewała ateistom o Jezusie i rozdawała różańce). Taką sytuację niewątpliwie zawdzięczamy Janowi Pawłowi II i jego posłudze. Jednak błędem byłoby sądzić, że posługa papieża z Polski dobiegła już końca, że nic już nie może się zdarzyć. W kazaniach czy encyklikach Jana Pawła II zawarty...
Od początku jego ugrupowanie wzbudzało zainteresowanie wśród skrajnej lewicy. Do tej pory przedstawiciele partii lewicowych zachowywali pozory szacunku wobec wartości istotnych dla katolików. I chociaż mieliśmy do czynienia z antyklerykalizmem SLD, to w świetle obiektywów politycy Sojuszu starali się ocieplać wizerunek. Mimo werbalnego wsparcia dla środowisk homoseksualnych, z ust niektórych działaczy ugrupowania można było usłyszeć wiele cierpkich słów na temat Biedronia i spółki. Inaczej jest w przypadku Palikota. Antyklerykalizm nie jest już „wersją nieoficjalną” programu, ale jego sztandarem. Poparcie dla środowisk gejowskich nie jest domeną pojedynczych aktywistów, ale całej partii (wystarczy wspomnieć przygarnięcie niechcianego w SLD szefa Kampanii Przeciw Homofobii). Nic więc...
Palikotowy neokomunizm Nawet najmniej uważny czytelnik programów partyjnych czy konsument strawy medialnej musi dostrzegać, że atak Janusza Palikota koncentruje się na dwóch najistotniejszych instytucjach życia społecznego, czyli na Kościele i rodzinie. Ten pierwszy przedstawiany jest jako opresyjna instytucja, która odbiera człowiekowi wolność, uniemożliwia samorealizację, a co gorsza – narzuca zasady i normy życiowe, przypominając, że nie my, a Bóg jest ich autorem. I właśnie to przekonanie jest najistotniejszym zarzutem, jaki formułowany przez ideologów (czy tylko wulgaryzatorów) nowej lewicy wobec Kościoła. Opinia taka oznacza, że nie wolno nam wszystkiego, że nie wszystko przynosi nam korzyść, i że istnieje konieczność ograniczania się, szczególnie w dziedzinie seksualnej....
Głos ludu – głos Urbana I tak, poparcia Palikotowi, kiedy jeszcze prognozy wyborcze nie były dla niego tak optymistyczne, udzielił Jerzy Urban, redaktor naczelny „Nie”. Dlaczego to właśnie poseł z Biłgoraju mógł się ogrzać w ciepełku największego antyklerykała RP, a nie Grzegorz Napieralski, lider lewicy? – Uznałem, że Napieralski to jest nieporozumienie, co sam Napieralski już przyznał, i że linia Napieralskiego zgnoiła SLD – tłumaczył Urban. Palikot zresztą nigdy nie krył zadowolenia z tego poparcia, bo i wiele mu zawdzięcza. – Ruch Palikota dużo zyskał dzięki wsparciu tygodnika „Nie” Jerzego Urbana – mówiła dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz w rozmowie z portalem Onet.pl. – Ja będę głosował na Ruch Palikota. Zrobię to z przyjemnością i przekonaniem, że teraz ma to sens, ale nie ma...
Gurdżijew i filozofia „Żeby coś powiedzieć od siebie, odrobinę głośniej, bez strachu, a z drugiej strony bez nadęcia. Zresztą dzisiaj we wszystkich ponowoczesnych społeczeństwach to właśnie staje się ważne. Ludzie cenią freaków, ludzi z innej planety. Dlatego wybory w Ameryce wygrał Murzyn, dlatego prezydent Islandii jest lesbijką, a wicekanclerz Niemiec gejem” – pisał Janusz Palikot w książce „Ja, Palikot”. Filip Memches zauważył rok temu w „Rzeczpospolitej”, że guru Janusza Palikota jest Georgij Gurdżijew, zdaniem którego większość ludzi jest tylko nawozem kosmosu. Jednak wybrane jednostki są zdolne wyrywać się z tego zaklętego kręgu. „Dla Janusza Palikota nawozem są tradycyjni Polacy. Boją się oni własnych rogatych dusz, stłumionych przez parafialne wychowanie, które przybrało nawet...
Polska polityka przesuwa się z jawnej konkurencji między partiami do wnętrza obozu rządzącego, gdzie toczą się ukryte, niejawne wojny personalne. Coraz też trudniej jest przebić się przez propagandę, której szerzeniem zajmuje się większość mediów. I tak naprawdę wszystko świadczy o tym, że coraz bardziej oddalamy się od modelu demokracji, w której polityka miała być przejrzysta dla obywateli i rzeczowa, w której jawnie miały się ścierać ideowe opcje i propozycje rozwiązań tego czy innego problemu, przed jakim staje Polska. Zamiast tego mamy walkę buldogów pod dywanem, w zasadzie mało istotną, bo marginalizacja Schetyny ma na pewno wielkie znaczenie dla tego polityka, ale jakie ma znaczenie dla Polski? Inną cechą obecnej władzy jest jej doskonała legitymizacja. Niektórzy publicyści...
Jest jednak coś, co odróżnia obecny PSL od tego z lat 90. czy nawet z początku poprzedniej dekady. Kiedyś ludowcy byli ugrupowaniem chłopskim, starali się reprezentować interesy rolników. W czasie, gdy stronnictwem kierowali Jarosław Kalinowski czy Janusz Wojciechowski, postulaty programowe były ważnym elementem w rozmowach koalicyjnych. Po powrocie na stanowisko lidera partii Waldemara Pawlaka sytuacja zmieniła się diametralnie. Obecny PSL to tak jak Platforma Obywatelska typowa partia władzy. Bez programu, idei, za to z dobrym PR. Jest jeszcze jedno, co łączy PSL Pawlaka z partią Donalda Tuska. To sposób kierowania partią. Podobnie jak Tusk, Pawlak może czuć się niezagrożony na swoim stanowisku. Pomimo że w ostatnich wyborach pozornie wyrósł mu młody konkurent. „Młody wilczek”...
Czołganie Jak wiadomo, premier wyznaczył na marszałka sejmu – organu władzy ustawodawczej, która wedle konstytucji ma sprawować nadrzędną funkcję nad rządem – Ewę Kopacz, osobę o słabym doświadczeniu politycznym, za to ślepo oddaną szefowi rządu. Przy tej okazji wyjaśnił politykom PO, że nie odda władzy nikomu, kto mógłby mu zaszkodzić. Zapiera dech nie tylko to, jak Tusk w stylu udzielnego watażki poczyna sobie po zwycięstwie wyborczym, ale także to, z jakim upodobaniem poniża przeciwnika. Dni po zwycięstwie Platformy są bowiem dla marszałka sejmu pasmem upokarzających sytuacji. Zaraz po wyborach Schetyna dostaje od premiera sygnał, że będzie marszałkiem sejmu albo kimkolwiek chce. Nazajutrz rozmawia swobodnie i na luzie z dziennikarzami o tym, że to wprawdzie zależy od szefa rządu,...
My, skazani na skansen Najpierw krótki rozrachunek ze strony „Gazety Polskiej”. Jako kibic z 25-letnim stażem mogę śmiało powiedzieć, że bieżąca chęć zmiany władzy nie była dla nas głównym powodem wspierania kibiców. O ile wielu publicystów i polityków wszystkich opcji (nazwiska znacie) zmieniało w ostatnich latach swoje podejście do tematu jak chorągiewki na wietrze, o tyle „Gazecie Polskiej” nie można postawić tego zarzutu. Wspieramy ruch kibicowski od lat. Robiliśmy to na długo przed wojną kibiców z Tuskiem. I będziemy robić dalej. Nie zmienia to faktu, że liczyliśmy, iż Donalda obalą kibole. Podobne nadzieje miał sam ruch kibicowski. Nie mogło dokonać się to dzięki samym głosom aktywnych kibiców, bo tych jest po prostu za mało. Liczyliśmy, że kibic jest swego rodzaju liderem...
Na powszechność przeświadczenia o bezsensie i nieskuteczność tej obrony wskazuje 51-proc. bojkot. Oprócz ludzi całkowicie ignorujących politykę w skład tej grupy wchodzą przekonani, że i tak wybory zostaną sfałszowane, że nic w tym zdegenerowanym systemie nie da się zmienić, a między głównymi antagonistami – PO i PiS nie ma żadnej różnicy – to ci z Warszawy. Reakcje tej większości na kryzys będą rozstrzygające, a nie musi ona buntować się, może emigrować. To bezpieczne i skuteczne rozwiązanie z punktu widzenia indywidualnego. Ewentualne protesty uliczne sfrustrowanej grupy bojkotującej fasadową demokrację są łatwe do skanalizowania w tym systemie, dzięki monopolowi medialnemu. Dlatego naszym głównym zadaniem powinno być uderzenie w reżymowe media, ich całkowity bojkot i zwalczanie na...
„Usłyszcie mój krzyk!” Takie przesłanie nagrane przed śmiercią zostawił nam Ryszard Siwiec w 1968 r. Czy podobne chciał zostawić Andrzej Żydek? Czy wybrane miejsce, sposób, listy, które pozostawił, zwłaszcza ten do premiera RP Donalda Tuska, nie potwierdzają wspólnoty intencji – Siwca, Palacha, Walentego Badylaka i Andrzeja Żydka? Czy tragiczny wybór najbardziej bolesnego, długiego i świadomego umierania nie ma czegoś z cierpienia męczenników? Gdyby to był jedynie efekt depresji, wybrałby śmierć szybką i cichą. Depresja to straszne poczucie winy, aż do próby unicestwienia siebie jako niegodnego życia. Tutaj śmierć jest inna. Ona miała być głośna, zauważona, przekazać nam zadanie, dla wielu bardzo trudne. Jest nim niezgoda na kłamstwo i wszelkie zło, które ono niesie. Ma zmusić nas do...
– Dopiero kilka dni temu mogłam pojechać go zobaczyć. Będzie żył! Musi żyć! Tylko czy odzyska chęć do życia? Czy po tym wszystkim jeszcze bardziej nie będzie się zadręczał poczuciem winy? Nie chciałabym mówić o polityce, ale mam żal, wielki żal do władzy, że doprowadzili Andrzeja do takiego stanu. A on by za Polskę, za prawo, za prawdę wszystko oddał. I oddał. Czy tak musi być, żeby człowiek, i to człowiek mądry, uczciwy, tryskający energią i inteligencją był spychany na margines, poniewierany, odrzucony? Jak patrzę wokół siebie na to wszystko, co się dzieje w naszym kraju, który przecież też kocham tak jak on, to boję się o przyszłość swoich dzieci, o swoją, jego po powrocie ze szpitala. Wiem, jak wiele osób cierpi podobnie jak ja, boi się o przyszłość, zwłaszcza przyszłość właśnie...
Ale są także wyborcze plusy. Proszę spojrzeć na wynik Ruchu Palikota. Zawdzięczamy mu osłabienie środowisk postkomunistycznych. Wyjdzie to Polsce na dobre. Nie podważa tej tezy spostrzeżenie (być może trafne), iż środowisko, które poustawiało się wokół Janusza Palikota, pod wieloma względami ma poglądy bardziej lewackie niż ludzie SLD. Z socjologicznego punktu widzenia, z punktu widzenia gier interesów, istotne jest to, iż osłabienie wyborczego wyniku SLD oznacza mniej środków dla tej partii, mniej etatów w biurach poselskich, mniejsze odziaływanie w mediach, w administracji publicznej, także w policji i tajnych służbach. Koniec z aurą potęgi odziedziczonej z PRL. Nawet jeśli Ruch Palikota przejmie część aktywu SLD, to palikotowcy – ludzie w polityce nowi – będą chcieli, konkurując ze...
Postępowe mieszczki Z perspektywy Warszawy Polska wygląda zupełnie inaczej niż z punktu widzenia wsi czy miasteczek. To charakterystyczne dla krajów Trzeciego Świata – bogata metropolia otoczona oceanem nędzy. To w niej mieszczą się centralne urzędy, siedziby najwyższych władz i organów państwa. Tutaj lokują się kwatery główne przemysłowych korporacji, banków i mediów. Tutaj w pierwszym rzędzie ściągają zagraniczni inwestorzy i terenowi lobbyści. To w Warszawie i innych dużych miastach Polski widzi się najbardziej luksusowe samochody i najbogatsze sklepowe witryny. To w takich enklawach przeciętne zarobki są najwyższe. Przynależność – rzeczywista lub urojona – do tych swoistych subspołeczności daje ich członkom poczucie wywyższenia. Tacy ludzie patrzą na „prowincjuszy” z góry....
Jednak jeden z czołowych polityków (prosił o niewymienianie nazwiska) powiedział dziennikarzowi „GP”, że „wygrana z partią Kaczyńskiego nie jest tak znacząca, aby Tusk mógł spać spokojnie. Możliwy jest przecież scenariusz węgierski, kryterium uliczne na poważną skalę, a nie na skalę kiboli. Sytuacja społeczno-gospodarcza jest bardzo trudna. Potrzebna nam będzie poważna analiza zagrożeń. Przecież Donald tylko udawał radość”. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska Codziennie”, prezydent Bronisław Komorowski będzie nakłaniał Donalda Tuska, by Ruch Palikota wszedł jednak do rządu. Nie wiadomo, czy tego typu perswazje odniosą skutek. Jeszcze w niedzielę Michał Boni mówił nam, że ugrupowanie Palikota nie wchodzi w grę jako koalicjant PO. Inny polityk uważa, że wszystko zależy od przyszłych...
Jednak jeden z czołowych polityków (prosił o niewymienianie nazwiska) powiedział dziennikarzowi „GP”, że „wygrana z partią Kaczyńskiego nie jest tak znacząca, aby Tusk mógł spać spokojnie. Możliwy jest przecież scenariusz węgierski, kryterium uliczne na poważną skalę, a nie na skalę kiboli. Sytuacja społeczno-gospodarcza jest bardzo trudna. Potrzebna nam będzie poważna analiza zagrożeń. Przecież Donald tylko udawał radość”. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska Codziennie”, prezydent Bronisław Komorowski będzie nakłaniał Donalda Tuska, by Ruch Palikota wszedł jednak do rządu. Nie wiadomo, czy tego typu perswazje odniosą skutek. Jeszcze w niedzielę Michał Boni mówił nam, że ugrupowanie Palikota nie wchodzi w grę jako koalicjant PO. Inny polityk uważa, że wszystko zależy od przyszłych...
Jednak jeden z czołowych polityków (prosił o niewymienianie nazwiska) powiedział dziennikarzowi „GP”, że „wygrana z partią Kaczyńskiego nie jest tak znacząca, aby Tusk mógł spać spokojnie. Możliwy jest przecież scenariusz węgierski, kryterium uliczne na poważną skalę, a nie na skalę kiboli. Sytuacja społeczno-gospodarcza jest bardzo trudna. Potrzebna nam będzie poważna analiza zagrożeń. Przecież Donald tylko udawał radość”. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska Codziennie”, prezydent Bronisław Komorowski będzie nakłaniał Donalda Tuska, by Ruch Palikota wszedł jednak do rządu. Nie wiadomo, czy tego typu perswazje odniosą skutek. Jeszcze w niedzielę Michał Boni mówił nam, że ugrupowanie Palikota nie wchodzi w grę jako koalicjant PO. Inny polityk uważa, że wszystko zależy od przyszłych...
Jednak jeden z czołowych polityków (prosił o niewymienianie nazwiska) powiedział dziennikarzowi „GP”, że „wygrana z partią Kaczyńskiego nie jest tak znacząca, aby Tusk mógł spać spokojnie. Możliwy jest przecież scenariusz węgierski, kryterium uliczne na poważną skalę, a nie na skalę kiboli. Sytuacja społeczno-gospodarcza jest bardzo trudna. Potrzebna nam będzie poważna analiza zagrożeń. Przecież Donald tylko udawał radość”. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska Codziennie”, prezydent Bronisław Komorowski będzie nakłaniał Donalda Tuska, by Ruch Palikota wszedł jednak do rządu. Nie wiadomo, czy tego typu perswazje odniosą skutek. Jeszcze w niedzielę Michał Boni mówił nam, że ugrupowanie Palikota nie wchodzi w grę jako koalicjant PO. Inny polityk uważa, że wszystko zależy od przyszłych...
Jednak jeden z czołowych polityków (prosił o niewymienianie nazwiska) powiedział dziennikarzowi „GP”, że „wygrana z partią Kaczyńskiego nie jest tak znacząca, aby Tusk mógł spać spokojnie. Możliwy jest przecież scenariusz węgierski, kryterium uliczne na poważną skalę, a nie na skalę kiboli. Sytuacja społeczno-gospodarcza jest bardzo trudna. Potrzebna nam będzie poważna analiza zagrożeń. Przecież Donald tylko udawał radość”. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska Codziennie”, prezydent Bronisław Komorowski będzie nakłaniał Donalda Tuska, by Ruch Palikota wszedł jednak do rządu. Nie wiadomo, czy tego typu perswazje odniosą skutek. Jeszcze w niedzielę Michał Boni mówił nam, że ugrupowanie Palikota nie wchodzi w grę jako koalicjant PO. Inny polityk uważa, że wszystko zależy od przyszłych...
Prawa Warszawa dla... Borowskiego Marek Borowski, kandydujący z SLD były marszałek Sejmu, wygrał wybory w 42. okręgu wyborczym w Warszawie, obejmującym prawobrzeżną część stolicy – Pragę Północ, Pragę Południe, Rembertów, Targówek i Wesołą. Dostał ponad 50 proc. głosów (ponad 104 tys.) i wyprzedził kandydata PiS, który uzyskał niecałe 30 proc. (ponad 59 tys.). A był nim dotychczasowy wicemarszałek Senatu, Zbigniew Romaszewski. Przypomnijmy – jedyny spośród senatorów, który zasiadał w tej izbie od 1989 r. Doktor fizyki, opozycjonista od lat 60., członek KOR, organizator Radia „S”, więziony i prześladowany przez komunistów. „Senator prawej Warszawy”, jak napisał na swoich plakatach Romaszewski. Ta jednak – wybrała postkomunistę. Gwiazda, Morawiecki, Andrzejewski... Trudno o...
W kampanii wyborczej trwa zaciekła walka o wygraną i to też jest normalne. W naszej rzeczywistości istnieje jednak pewne zjawisko, które powinno niepokoić i być ostrzeżeniem na przyszłość. Jest to walka nie o dominację polityczną czy chociażby o sukcesy w rządzeniu, ale walka z ideami. Toczy się ona między obozem ideowym i obozem ludzi bezideowych. Ci bezideowi mogą sobie pozwolić na każde świństwo, na poniżanie godności przeciwników, na kłamstwo i manipulację. I to jest w porządku, jeśli bezideowcy są w przewadze i na dodatek rządzą masami. Ludzie obozu przeciwnego muszą uważać na każde słowo, na każdy gest i broń Boże nie mogą pozwolić sobie na jakiś błąd. A dziennikarze podzielający ich poglądy bardzo często czerwienią się ze wstydu za swoich pupili i domagają się od nich innego stylu...
– Uważam, że powinien powstać narodowy program w zakresie unowocześniania Marynarki Wojennej, niezwiązany z budżetem MON, lecz z budżetem państwa. W ten sposób sprawniej zamawialibyśmy niezbędny sprzęt i uzbrojenie dla MW, ale też otrzymalibyśmy odpowiedź na pytanie, jaką chcemy mieć armię – bo tego dalej nie wiemy – przekonuje poseł. Przypomnijmy, że pytał on ministra Klicha o to, co stoi na przeszkodzie, aby uratowanie krajowego morskiego przemysłu obronnego, w tym Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni, mogło zostać oparte na budowie okrętów podwodnych w tejże stoczni. Oraz jak Stocznia MW wpisuje się w doktrynę obronną państwa polskiego, przede wszystkim w perspektywie odbudowy potencjału floty MW. Czy MON wciąż bierze pod uwagę zakup niemieckich okrętów podwodnych typu U-214...
Czas takiego względnego spokoju i relatywnie akceptowalnej możliwości wyboru między dwoma siłami już się jednak skończył. Platforma Obywatelska jednoznacznie i zupełnie świadomie, choć małymi krokami, a dla znaczącej części społeczeństwa niezauważalnie, wyszła z przestrzeni wspólnej dla większości Polaków cywilizacji chrześcijańskiej i łacińskiej, przechodząc na pozycje postoświeceniowego, nihilistycznego barbarzyństwa. Pozycja ta jest wciąż lekko maskowana przez chadeckie czy lekko konserwatywne deklaracje. Politycy PO nadal pojawiają się w świątyniach i wypowiadają ogólnie słuszne poglądy. Nie brakuje też wśród nich szczerze wierzących katolików, którym zarzucić w życiu religijnym czy prywatnym można o wiele mniej niż pewnej części działaczy Prawa i Sprawiedliwości. Nie zmienia to...
Kolesiostwo i nepotyzm w KRUS We wrześniu 2008 r. wybuchła afera w KRUS. Jak odkrył „Dziennik”, w Kasie rozplenił się nepotyzm. Zatrudniano członków rodzin pracowników centrali, tworzono dla nich nowe stanowiska. Szef KRUS Roman Kwaśnicki jeździł do Jeleniej Góry, skąd pochodzi, na koszt firmy. Z KRUS wypompowywano pieniądze do organizacji wspierających PSL, np. do kierowanego przez Waldemara Pawlaka Związku Ochotniczych Straży Pożarnych czy do rodzinnej gminy Jarosława Kalinowskiego. Kwaśnicki złożył dymisję. Minister rolnictwa Marek Sawicki nie poniósł żadnych konsekwencji. Interesy żony ministra rolnictwa… Wiesława Sawicka, wiceprezes prywatnej spółki Sawimed, a prywatnie żona ministra rolnictwa, we wrześniu 2008 r. w imieniu swojej firmy kupiła po atrakcyjnej, wielokrotnie...
Larum grają! Sztab PO żmudnie pracuje nad nastraszeniem wyborców PiS-em i czyni to doprawdy z uporem godnym lepszej sprawy. Sytuację utrudnia znacznie to, że wszyscy doskonale wiedzą, iż PO musi straszyć. Nie ma zatem niezbędnego dla uzyskania efektu momentu zaskoczenia – po prostu powszechnie wiadomo, że platformersi wyskakują zza rogu, wrzeszcząc okropnie, a przestrach kogokolwiek w tej zabawie wywołuje już najczęściej śmiech, że ktoś następny dał się na te zabiegi złapać. Pompatyczne dyrdymały, które snują z coraz mniejszym przekonaniem bywalcy studiów telewizyjnych, także nie dają efektu. Idę o zakład, że i oni wiedzą, iż ich demonstrowany przestrach dawno został odarty z wiarygodności i traktowany jest jak gra podwórkowa w straszenie PiS-em. Elektorat, który udało się...
Z respektowania tego prawa wynika powód drugi. Stracimy bowiem gwarancję wygranej, jeśli dobrowolnie zrezygnujemy z przysługującego nam prawa i zadowalając się płytkim optymizmem, wybierzemy postawę bierną i wygodną. Oczekując wygranej – poprzestaniemy na buńczucznych deklaracjach i infantylnej wierze, że Polskę odzyskają inni. Odruch obywatelski Jak bowiem wytłumaczyć, że do tej chwili nie udało się znaleźć 25 tys. wolontariuszy, którzy w ramach akcji „Uczciwe wybory.pl” zasiedliby w komisjach wyborczych w roli mężów zaufania? Inicjatywa „Uczciwe wybory” pojawiła się w lipcu br., m.in. w środowiskach Solidarnych 2010 i klubów „Gazety Polskiej”. Na początku września podpisano wspólną deklarację, uznając, że „Dla należytego działania mechanizmu wyborczego sama możliwość wrzucenia...
Upadek ekonomiczny Jaki kraj demokratyczny jest najbardziej zadłużony w przeliczeniu na głowę mieszkańca? Japonia – ekonomiczna superpotęga! Co ją różni od Polski i Grecji? Po pierwsze, posiadanie gigantycznego przemysłu, realnej siły wytwórczej. Gdzie jest w Polsce przemysł i w czyich rękach znajdują się jego resztki? Kto i dlaczego wyprzedał niemal wszystkie polskie banki? Kto zniszczył przemysł stoczniowy, zdegradował wydobywczy, rozsprzedaje po 500 tys. zł koncesje na wydobycie gazu łupkowego, które na rynku wtórnym natychmiast osiągają ceny wielomilionowe (masowo przejmują je Rosjanie). To straty gigantyczne, a mogą być monstrualne. Zamiast systemu norweskiego (70 proc. zysku dla kraju, 30 proc. dla firmy wydobywczej) rząd sprzedał koncesje z obowiązkiem płacenia tylko podatku...
Grudzień Premier Tusk akceptuje na szczycie w Brukseli pakiet klimatyczno-energetyczny. Z analiz wykonanych na zlecenie Ministerstwa Gospodarki wynika, że po wejściu w życie jego postanowień, czyli w najbliższych kilku latach (od 2013 r.), ceny elektryczności w Polsce wzrosną o co najmniej 40 proc. Ówczesny poseł PO Janusz Palikot, który zdaniem Donalda Tuska „ożywia polską politykę”, pisze na swoim blogu: „Czy prezydent Lech Kaczyński nadużywa alkoholu? Czy prawdą jest, że jego pobyty w szpitalach mają związek z terapią antyalkoholową? Czy ucieczki do Juraty i czerwone wino to nie środki terapeutyczne, stosowane przezeń w reakcji na problemy w relacjach rodzinnych z bratem i matką?”. 2009 Styczeń „Rzeczpospolita” ujawnia, że należące do Skarbu Państwa spółki węglowe, koncerny...
Grudzień Premier Tusk akceptuje na szczycie w Brukseli pakiet klimatyczno-energetyczny. Z analiz wykonanych na zlecenie Ministerstwa Gospodarki wynika, że po wejściu w życie jego postanowień, czyli w najbliższych kilku latach (od 2013 r.), ceny elektryczności w Polsce wzrosną o co najmniej 40 proc. Ówczesny poseł PO Janusz Palikot, który zdaniem Donalda Tuska „ożywia polską politykę”, pisze na swoim blogu: „Czy prezydent Lech Kaczyński nadużywa alkoholu? Czy prawdą jest, że jego pobyty w szpitalach mają związek z terapią antyalkoholową? Czy ucieczki do Juraty i czerwone wino to nie środki terapeutyczne, stosowane przezeń w reakcji na problemy w relacjach rodzinnych z bratem i matką?”. 2009 Styczeń „Rzeczpospolita” ujawnia, że należące do Skarbu Państwa spółki węglowe, koncerny...
Rozmowa z inteligentem z tradycyjnym wykształceniem jest dla nich niedostępna – nie rozumieją większości słów, aluzji, obrazów i odwołań, np. do literatury czy historii. Ich nauczyciele i fabrykanci zdają sobie z tego sprawę i dlatego podpowiadają im, że uczestniczą w kulturze europejskiej. Podróżowanie po Europie nie oznacza jeszcze uczestniczenia w kulturze europejskiej, a znajomość języków nie ma nic wspólnego z wykształceniem. Jak Murzyna przywieziono z Afryki, to też musiał się nauczyć języka swojego właściciela, ale podobnie jak nasi parweniusze nie czytał Szekspira. Gondole w Wenecji dla tych Europejczyków to „czarne łódki”. Przecież nigdy nie czytali pamiętników Casanovy, a tym bardziej nie słyszeli o jakimś Boccacciu czy Dantem. Ten ostatni co najwyżej może im się kojarzyć...
Słabość lewicy popycha ją do współpracy z największym wrogiem, po czym następuje wypchnięcie postkomunistów z ich ostatnich bastionów. Dobrym przykładem jest sprawa władz telewizji. Wejście w koalicję medialną z Platformą umożliwiło odsunięcie PiS od sterów TVP, uratowało na pewien czas postkomunistów, a Platformie dało nowe strefy wpływów. Nie trzeba było jednak długo czekać na konsumpcję mniejszego partnera przez większego. Dziś SLD traci media publiczne. Podobna neutralizacja postkomunistów nastąpiła we władzach Warszawy. Podkręcanie konfliktów Jeżeli SLD nie znajdzie sposobu na wyjście z tej sytuacji, czeka go rychła zagłada. Doświadczenie polityczne Polski pokazuje, że najbardziej zagrożone unicestwieniem są zwykle partie trzecie. Taki los spotkał KPN, UW, UP, BBWR i innych. W...
Rogatą duszę zachował do dziś Kilka miesięcy temu wywołał burzę w Sejmie po premierze filmu o masakrze na Wybrzeżu w grudniu 1970 pt. „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”. Po filmie miała się odbyć dyskusja. Rządząca Platforma zdecydowała, że będzie ją prowadził jej poseł. Terlecki wstał, powiedział, że w takim razie posłowie PiS nie wezmą w niej udziału, bo prezydent z PO nobilituje Jaruzelskiego, jednego z odpowiedzialnych za zabijanie robotników. I demonstracyjnie opuścił salę wraz z posłami PiS. Platformersi zareagowali histerycznie. Urządzili szopkę medialną i obrzucili go inwektywami. Internetowa Encyklopedia Solidarności i Wikipedia wyliczają obszerną listę jego opozycyjnych działań przed 1989 r. Są tam np.: organizowanie zbiórki pieniędzy dla represjonowanych...
To, że najmłodsi wyborcy mogliby oddać głos na PiS (i to w większości), było do niedawna czymś nie do pomyślenia. Młodzi, którzy nie byli w stanie zrozumieć „historycznej konieczności” popierania PO, stanowili jednak margines, który skwitować można było jedynie wyrażającym politowanie uśmiechem. Oczywiście, wszystkie sondaże, szczególnie telefoniczne, należy przyjmować z rezerwą. Prawdę poznamy dopiero po 9 października. Niemniej, obok informacji, że wśród ludzi w wieku 18–24 lata największym poparciem cieszy się PiS, nie można przejść obojętnie. 2011 to już nie 2007 Klimat społeczny przed wyborami parlamentarnymi roku 2007 można było określić jako wyjątkowy. Wykreowana w mediach atmosfera zagrożenia, obrzydzenia, tudzież śmieszności (zależnie od poziomu wrażliwości potencjalnego...
Mimo spacyfikowania kibiców wizyta zakończyła się widowiskową porażką – Tusk siedział na ławce na sali gimnastycznej pod transparentem „Dość kłamstw”, wywieszonym przez klubowiczów „Gazety Polskiej”. Po wyjeździe z Mazowsza do Wielkopolski opiekę nad Tuskobusem przejęli ściśle współpracujący w tej sprawie z Legią kibice Lecha Poznań. W Koninie przywitały go okrzyki: „Donald matole”, „Piłka nożna dla kiboli” i „Żądamy wolności słowa”. Dwóch spośród protestujących kibiców spisała policja. W Koninie Tusk jeszcze głosił butnie, że z kibicami jest gotowy spotkać się po 9 października. Na wieść o kolejnych powitaniach Tuska jego sztab zaczął działać zdecydowanie bardziej elastycznie. Niepodziewanie poinformował, że nie odbędą się planowane wcześniej spotkania Donalda Tuska na poznańskim...
Obrona życia Zaczęło się od wymownego kazania abp. Andrzeja Dzięgi, który przypomniał, że Smoleńsk, ale również wydarzenia przyrodnicze mogą być słowem, jakie Bóg kieruje do Polaków. W kazaniu na Jasnej Górze nie zabrakło także mocnych słów wobec rządzących. Metropolita szczeciński rozliczał ich m.in. z niewyjaśnienia do końca katastrofy smoleńskiej. Jeszcze nie przebrzmiały te słowa, a już swój kamyczek do przekazu Kościoła dodał biskup Ignacy Dec, jasno wskazując, że politycy, którzy nie chcą bronić życia, nie powinni startować do parlamentu. „... żaden zwierz nie wydrapuje sobie płodu ze swego łona, a jeżeli czyni to człowiek, bo mu na to pozwala nieludzkie, hańbiące prawo, jest to znak dekadencji człowieczeństwa, dekadencji cywilizacji” – mówił kaznodzieja do rolników na Jasnej...
Ślad długi, ale niepewny Kibice nie rozumieją, po co nieoznakowany fiat ducato znalazł się w tym miejscu. – Po co on się tam pakował? To wyglądało jak szukanie konfrontacji. Przecież do momentu tego zdarzenia wszyscy spokojnie świętowali – opowiadają. W relacjach w mediach pojawiły się od razu informacje, że świętujący kibice byli pod wpływem alkoholu. – To oczywiste, że takie osoby były. Przecież to było święto – mówią. Prokurator okręgowy Alfred Staszak tłumaczył mediom, że mężczyzna został potrącony, gdy przebiegał w niedozwolonym miejscu przez ulicę. Radiowozem kierował policjant z sześcioletnim stażem w prewencji. Zdaniem prokuratora radiowóz jechał nie szybciej niż 50 km/h. – Ślad hamowania jest stosunkowo długi, ale nie ma pewności, że jest to ślad hamowania tego pojazdu...

Pages