Kraj

Piotr Lisiewicz
Gorzów: Tusk zamknie „Wyborczą”? „Może Wyborczą też Tusk zakaże, gdy gazetami zasłonimy twarze” – oprawę pod takim hasłem zaprezentowali kibice Stali Gorzów w czasie żużlowego meczu z Apatorem Toruń. Cały sektor zasłonił twarze gazetami, a potem zgniótł je i stoczył bitwę na gazetowe kule. Protest nawiązał do zachwalanego przez „Gazetę Wyborczą” i rząd Tuska przepisu zakazującego kibicom zasłaniania twarzy, co karane ma być wkrótce zakazem stadionowym. Kibice postanowili demonstracyjnie złamać ten przepis i zaczytywali się w gazetach. „Po czasie na sektorze wybucha spontaniczna wojna na kule ze zgniecionych kartek. Od pierwszego do czwartego biegu nie prowadzimy dopingu w ramach protestu antyrządowego” – czytamy w serwisie Stalowcy.pl. Radzionków: polski instynkt wolności...
Dorota Kania
Działania wobec dr. Kamińskiego przypominają początki skandalicznej nagonki na śp prof. Kurtykę. Można o tym przeczytać w najnowszej książce dr. Antoniego Dudka, bliskiego współpracownika ostatniego prezesa IPN. Dr Dudek przytacza tylko niektóre określenia, którymi przeciwnicy obrzucali IPN, np. Instytut: Pogardy, Kłamstwa, Pałkarstwa, Pomówień, Plugastwa, Niegodziwości. „Bodaj żaden inny urząd w III RP nie budził tylu negatywnych emocji. I o żadnym innym nie mówiono równocześnie, że to najbardziej udana instytucja w III RP. Nie podzielam żadnego z tych poglądów, choć nie ulega dla mnie wątpliwości, że ogólny bilans pierwszej dekady działalności IPN jest pozytywny” – napisał dr Dudek we wstępie do swojej książki. Poruszył w niej m.in. problem nacisku służb specjalnych na niezależną...
Dorota Kania
Tuż po zatrzymaniu i aresztowaniu dr. G. w mainstreamowych mediach rozpoczęła się kampania jego obrony. Zdaniem prokuratury lekarz przyjmował łapówki, zdaniem mediów były to „dowody wdzięczności”. Dziennikarze pisali, że dr G., który był ordynatorem kardiochirurgii kliniki MSWIA, czyli państwowego szpitala, przyjmował pieniądze, ponieważ niektóre osoby uważały, „że w dobrym zwyczaju jest zapłacenie lekarzowi za wizytę”. Wniesiona przez dr. Kochanowskiego kasacja była krytykowana i wykpiwana. Poniżanie przez lekarza swoich podwładnych było usprawiedliwiane jako „wynik nadmiernego stresu związnego z operacjami”. Ostatecznie prokuratura postawiła Mirosławowi G. kilkadziesiąt zarzutów korupcyjnych, oskarżono też jego pacjentów o wręczania lekarzowi łapówek. Przed Sądem Rejonowym Warszawa...
Tadeusz Święchowicz
Komunikat NCS brzmi, jak wypowiedzenie wojny generalnemu wykonawcy. Jest oczywiste, że wykonawca nie usunie powstałych wad przed planowanym terminem końca budowy. Wezwanie NCS dotyczy tylko przygotowania przez wykonawcę ścieżki dojścia do usunięcia rażących naruszeń umowy. Jeśli na tym etapie zerwano by z nim umowę, to groziłoby nam, że nie zdążymy zakończyć głównego stadionu w akceptowanym dla UEFA terminie, co z kolei mogłoby doprowadzić do przeniesienia turnieju Euro 2012 do innego kraju. Grożące zawaleniem schody to tylko początek NCS zawarło umowę na budowę Stadionu Narodowego z konsorcjum 4 maja 2009 r. Jak twierdzi prezes NCS, przez półtora roku prace posuwały się zgodnie z harmonogramem. Gigantyczne pieniądze płynęły wartką rzeką z budżetu państwa do spółki pośredniczącej i...
Przemysław Harczuk
Ostatnia fasada rządowego optymizmu przed Euro 2012 runęła jak domek z kart. Stadiony w Gdańsku i Warszawie nie zostaną ukończone w terminie. Na szczęście. Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że obiekty budowane są na przysłowiowe „słowo honoru”, po otwarciu w każdej chwili może dojść do tragedii. Budowa stadionów na Euro 2012 pochłonęła dotychczas cztery ofiary śmiertelne, a jej koszt znacznie przekracza koszty budowy podobnych obiektów na Zachodzie Europy. – Ze stadionami na Euro jest jak w cytacie z Gogola. „Najporządniejszy w mieście jest prokurator, ale to też świnia” – mówi europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki. – Choć jeszcze niedawno wydawało się, że właściwie z obiektami sportowymi problemu nie będzie, ani stadion w Warszawie, ani w Gdańsku nie...
Piotr Lisiewicz
Gułag z zakazem opuszczania pryczy Bubel wysmażony przez rząd liczy 22 strony. Jego filozofia to traktowanie WSZYSTKICH kibiców jak potencjalnych zbrodniarzy, zasługujących na umieszczenie w gułagu, w którym nie wolno im nawet opuszczać własnych prycz. Służy temu zmiana art. 54, zgodnie z którą karane grzywną nie niższą niż 2 tys. zł mają być osoby, które „przebywają w sektorze innym niż wskazany na bilecie”. Oznacza to, że kiedy dwaj sąsiedzi wraz z rodzinami wejdą na stadion w małym miasteczku wypełniony np. w jednej trzeciej, nie mają prawa usiąść obok siebie, gdyż zostaną przestępcami. Podobnie, jeśli przez inny sektor udadzą się do ubikacji. Przestępstwo to zrównane zostało z... wtargnięciem na boisko. Czy ktoś upadł na głowę? Wprowadzeniem tego przepisu w czasie konferencji...
Filip Rdesiński
Handlarz mięsem i miłośnik żubrów Tomasz Tomczykiewicz urodził się pół wieku temu w Pszczynie, w rodzinie o mieszczańskich tradycjach. Wychowywała go matka. Ojciec zmarł, gdy miał osiem lat. Być może dlatego w działalności politycznej poseł często otacza się wianuszkiem kobiet. Dzięki jego protekcji Elżbieta Bieńkowska została ministrem rozwoju regionalnego, śp. Krystyna Bochenek zajęła fotel wicemarszałka Senatu, Krystyna Szumilas – wiceministra edukacji, a Joanna Szmidt – wiceministra skarbu państwa. – W jego towarzystwie często pojawiają się też posłanki Danuta Pietraszewska i Elżbieta Pierzchała – mówi poseł PiS Grzegorz Tobiszowski. Swój romans z polityką Tomczykiewicz zaczął w 1990 r. Został wówczas radnym i członkiem zarządu Pszczyny. Pracę w samorządzie łączył z...
Grzegorz Broński
NIK gromi policję Najwyższa Izba Kontroli w kwietniu tego roku opublikowała dokument „Informacja o wynikach kontroli realizacji Programu modernizacji Policji”. Na prawie 60 stronach opisano wyniki półrocznego badania, którym objęto okres od 1 stycznia 2008 r. do 30 czerwca 2010 r., czyli czas, gdy Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji nadzorującym policję kierowali politycy Platformy Obywatelskiej. Najpierw Grzegorz Schetyna, a później Jerzy Miller. Wyniki pracy kontrolerów NIK nie wystawiają im najlepszego świadectwa. „W jej wyniku [kontroli] w odniesieniu do Policji stwierdzono m.in. zagrożenie osiągnięcia celów zakładanych w ustawie modernizacyjnej ze względu na nieodpowiednie przygotowanie do realizacji Programu, niewłaściwe przeprowadzanie zamówień publicznych,...
Rafał Kotomski
Agenci od dzielnicowego Rusłan, młody mężczyzna po trzydziestce. W życiu swoje już przeszedł. Czasami zdrowie odmawia mu posłuszeństwa, ma silne bóle spowodowane stresem. Na ciele blizny po torturach. Gdy go złapano, został przewieziony do osobistego aresztu Ramzana Kadyrowa. Obecny władca Czeczenii jest od Rusłana niewiele starszy. W prywatnej willi ma pomieszczenie dla swoich więźniów. – Gdy mnie tam przywieźli, Kadyrow długo mi się przypatrywał w milczeniu. Potem skwitował tylko „złapaliśmy cię” i powiedział, że jestem szatanem. Byłem w obstawie jego ludzi. Chciał mnie tylko zobaczyć – opowiada Rusłan. Czeczen był wcześniej torturowany z użyciem prądu. Bity. Pokazuje ślady na twarzy, jakie zostawili mu oprawcy. Dostał kilka zarzutów karnych za sprzyjanie partyzantom. Prokuratura...
Prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista: Same efekty wizyty nie są specjalnie imponujące, ponieważ nie udało się w żadnej formule dopiąć tzw. kwestii wojskowej. Nie podpisano żadnego porozumienia, nawet tego dotyczącego stacjonowania w Polsce minimalistycznego pododdziału 20 mechaników. Z kolei na inny z omawianych przy okazji wizyty tematów – zniesienia wiz – w ogóle nie warto dyskutować, gdyż jest to kwestia cały czas sztucznie wywoływana. Trzeba przyznać, że wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych w Polsce jest zawsze i powinna być wydarzeniem już choćby z tego względu, iż jest on głową państwa supermocarstwa. Z tego, że do takiej wizyty doszło, trzeba się cieszyć. Szkoda tylko, że zderzyła się ona z ewidentnym brakiem koncepcji w polskiej polityce zagranicznej dotyczącej Stanów...
Maciej Marosz
Analitycy ośrodka badawczego Stratfor, komentując wizytę Baracka Obamy w Polsce, podkreślali, że od 2008 r. stosunki polsko-amerykańskie uległy ochłodzeniu. Zdaniem komentatorów, wiąże się to z odzyskiwaniem od 2008 r. pozycji przez Rosję w niektórych regionach świata przy uwikłaniu w tym czasie Stanów Zjednoczonych w konflikty na Bliskim Wschodzie. Spodziewano się, że po wizycie Baracka Obamy w Warszawie może nastąpić nieznaczne ich ocieplenie. Nie stało się to przy uprzedniej okazji, gdy w Waszyngtonie wizytę składał prezydent Bronisław Komorowski. „Postrzegana jest ona w Warszawie w dużej mierze jako porażka” – zauważają analitycy Stratfor. Komentatorzy tego ośrodka nie kreślą wyraźnych podziałów na polskiej scenie politycznej, a kroki podejmowane przez Polskę jako kraj...
Konrad Kostrzewa
Analitycy ośrodka badawczego Stratfor, komentując wizytę Baracka Obamy w Polsce, podkreślali, że od 2008 r. stosunki polsko-amerykańskie uległy ochłodzeniu. Zdaniem komentatorów, wiąże się to z odzyskiwaniem od 2008 r. pozycji przez Rosję w niektórych regionach świata przy uwikłaniu w tym czasie Stanów Zjednoczonych w konflikty na Bliskim Wschodzie. Spodziewano się, że po wizycie Baracka Obamy w Warszawie może nastąpić nieznaczne ich ocieplenie. Nie stało się to przy uprzedniej okazji, gdy w Waszyngtonie wizytę składał prezydent Bronisław Komorowski. „Postrzegana jest ona w Warszawie w dużej mierze jako porażka” – zauważają analitycy Stratfor. Komentatorzy tego ośrodka nie kreślą wyraźnych podziałów na polskiej scenie politycznej, a kroki podejmowane przez Polskę jako kraj...
Krystyna Grzybowska
Co zrobić, żeby do kompromitacji z powodu braku infrastruktury nie dołączyła kompromitacja ze stadionami? Należy zaplanować rozgrywki na boiskach Donalda Tuska, czyli na Orlikach. Korzyści będą z tego wielkie. Po pierwsze, nie zostaną na mecze wpuszczeni kibice tylko kibiciątka, tzn. dzieci. Dzieci nie przyniosą ze sobą żadnych antypaństwowych transparentów, najwyżej kaczki, w tym Kaczora Donalda. Nie będą wykrzykiwać jakichś wrogich haseł, wręcz przeciwnie, będą skandować „kto nie kocha plemiela, tego weźmie cholela” albo coś równie idiotycznego. Jestem pewna, że Wojewódzki i Materna wymyślą stosowne wierszyki. Zakładając, że Tusk i jego partia wygrają wybory. Bo jak nie, to już żadne dziecko nie będzie kochać Kaczora Donalda. A zagraniczni kibice? A czy przyjadą jacyś i ilu? Dla nich...
Aleksander Ścios
Nie powinno zatem dziwić, jeśli znajdziemy je również w bieżących projektach osłabienia PiS-u, realizowanych w formie kreowania fałszywych alternatyw – nazywanych „trzecią siłą” bądź „nową prawicą”. Podejmowane na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi wpisują się w szereg podobnych akcji dokonywanych w przeszłości, których wspólnym celem była dezintegracja środowisk prawicowych lub uszczuplenie elektoratu partii zagrażających układowi. Sposób budowania tych inicjatyw oraz autorament postaci działających zwykle w tle owych „naturalnych procesów politycznych” pozwalał rozpoznać w nich typowe kombinacje operacyjne z udziałem ludzi peerelowskich służb. Cel operacji 2011 r. jest czytelny: każdy podział, każda fronda wśród przeciwników układu rządzącego zmniejsza szanse na zwycięstwo...
Dorota Kania
Obrońca WSI Jako przykład „ofiary” Raportu z weryfikacji WSI „GW” podała sprawę Jarosława Szczepańskiego, byłego szefa Biura Prasowego Sejmu, jednego z najbliższych współpracowników Bronisława Komorowskiego. Według Raportu Jarosław Szczepański, będąc zastępcą szefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, przekazywał WSI wiadomości o planach zmian personalnych na zagranicznych placówkach TVP, a po odejściu z telewizji był też gotów do infiltracji m.in. „Rzeczpospolitej” lub „Wprost” bądź też „innej związanej z jego profesją instytucji”. Raport przytacza konkretne fragmenty informacji przekazywanych przez Szczepańskiego WSI. Jarosław Szczepański pozwał MON, jednak – co ciekawe – nie skierował żadnego pozwu czy też prywatnego aktu oskarżenia przeciwko Antoniemu Macierewiczowi. Posłowi...
Piotr Lisiewicz
Koszykarek w szkole nie brakowało – razem z Gosią była w klasie inna późniejsza reprezentantka Polski, Alina Słabęcka, a w moim roczniku Kasia Duczmal z AZS-u. Pewne siebie, wygadane, potrafiły odciąć się zaczepiającym je rówieśnikom. Lata 90. to był czas, kiedy „na kosza” chodzili kibice piłkarscy, więc miałem okazję oglądać mecze z ich udziałem w „Arenie” i „na Chwiałce”. Gosi specjalnie blisko nie znałem, jej reprezentacyjną i amerykańską karierę śledziłem w telewizji. Ale kiedy dotarły do mnie tragiczne wieści z Australii, stanęła mi przed oczami scenka z hallu VII LO, chyba bardzo charakterystyczna dla podejścia do życia i poczucia humoru „Ptysia”, o którym opowiadają teraz jej koleżanki. Zaczepiał ją tam jeden ze szkolnych rozrabiaków, niejaki „Kosa”. W pewnym momencie Gosia...
Maciej Marosz
Rozterki wrocławskiej policji Dzieje się tak ze względu na to, że praca takich agentów polega na przenikaniu do struktur przestępczych w celu późniejszego ich rozbicia, groźba odwetu ze strony przestępców nie znika więc przez wiele lat. Dodatkowo zwykle – inaczej niż w przypadku agenta Tomka – dane osobowe funkcjonariuszy pozostają tajne. Działania zmierzające do odebrania pozwolenia na broń Kaczmarkowi podjął komendant wojewódzki wrocławskiej policji, choć wcześniej to on je wydał. Wówczas uznano, że posiadanie broni jest niezbędne dla ochrony własnej byłego funkcjonariusza policji i CBA. Nie wiadomo, jakie nowe okoliczności mogły wpłynąć na zmianę nastawienia władz wrocławskiej policji. Trudno jednak je wskazać na podstawie toczącego się postępowania o cofnięcie pozwolenia na broń...
Witold Waszczykowski
Wizyta „nic” Administracja amerykańska nie poprzedziła tej wizyty żadnym oświadczeniem czy artykułem prasowym. Obama nie zaplanował i nie wygłosił też żadnego publicznego wystąpienia, w którym zawarłby jakieś przesłanie dla naszego regionu lub skorzystał z okazji do zaprezentowania jakiegoś projektu o szerszym zasięgu. W jego delegacji nie było polityków i wysokich urzędników zdolnych do przeprowadzenia równolegle poważnych rozmów. Wiele wskazuje, że prezydent Obama potraktował to „hurtowe” spotkanie jako przedwyborcze wydarzenie do wykorzystania w kampanii prezydenckiej. Wizyta miała być dowodem zainteresowania naszą częścią Europy dla Amerykanów o środkowoeuropejskich korzeniach. Stąd kilka niby przypadkowych, symbolicznych gestów, które tanim kosztem będzie można wykorzystać w...
Piotr Lisiewicz
5) Miał wykastrować pedofilów Prawo o kastracji pedofilów miało wejść w życie już w 2008 r. Donald Tusk zapowiadał wtedy w mediach gwałtowne zmiany. Zmiany w prawie weszły do kodeksu dopiero dwa lata później i raczej bez większego echa. Jak do tej pory żaden pedofil nie został poddany przymusowemu leczeniu. Mówi się o drugiej połowie tego roku. Do kastracji samemu trzeba mieć odrobinę potencji. 6) Uwierzył w socjalizm Najbardziej znane postulaty Tuska to obniżenie podatków, np. słynne „trzy razy piętnaście” (15 proc. miał wynosić między innymi VAT). Obniżanie podatków Tusk obiecywał jeszcze w 2007 r. Przekonywał, że fiskalizm nie jest receptą na naprawę finansów państwa. Tymczasem za jego kadencji nastąpił największy od lat wzrost obciążeń fiskalnych. Podstawowa stawka VAT...
Przemysław Harczuk
Zjednoczeni w anty-PiS-ie Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że Donald Tusk ma spory problem. Z jednej strony otoczenie Bronisława Komorowskiego i ludzie dawnej Unii Wolności, z drugiej – bardzo krytyczny wobec rządu Leszek Balcerowicz. Wewnątrz partii główny konkurent, Grzegorz Schetyna prowadził rozmowy z PJN i politykami lewicy. Popierający wcześniej rząd celebryci prześcigali się w krytyce PO. W sukurs premierowi przyszły salonowe media. Przedstawiany w nich obraz krwiożerczych „antysystemowych faszystów”, gotowych przejąć władzę, by zniszczyć demokrację, prawa człowieka i Bóg jeden wie co jeszcze, podziałał. Marcin Meller już nie cofa poparcia dla PO, lecz pisze o tym, że jest Ślązakiem, odcinając się od słów Jarosława Kaczyńskiego o zakamuflowanej opcji niemieckiej....
Piotr Lisiewicz
Święty Antoni i książę Plątonogi na wojnie z Tuskiem „Stowarzyszenie Kibiców Sandecji serdecznie zaprasza na wycieczkę krajoznawczą do miejscowości Łęczna” – czytamy. „Celem podróży jest zwiedzanie Łęcznej, w szczególności budynku Starostwa Powiatowego, który posiada unikalną i ciekawą architekturę” – reklamują kibice. W ramach programu szanującej się wycieczki jest rzecz jasna czas wolny, którzy organizatorzy przewidzieli w godzinach 16.30–19.30. Przypadkiem akurat w tym czasie odbywa się w okolicy mecz Górnik Łęczna – Sandecja Nowy Sącz. Policja zbiera pod stadionem posiłki przeciwko miłośnikom turystyki. Z kolei wśród kibiców Miedzi Legnica zakaz wyjazdów przyczynił się do wzrostu pobożności. Organizują oni wyjazd autokarowy do kościoła św. Antoniego w Zdzieszowicach. Piszą: „...
Magdalena Michalska
O bezpodstawnym przetrzymaniu zostały powiadomione organy ścigania. Wkrótce, 5 października 2010 r., rozpoczął się proces dotyczący bezzasadnego przetrzymania w szpitalu psychiatrycznym. Na kolejnych rozprawach zeznawały zarówno osoby, które towarzyszyły Kossakowskiemu pod Pałacem Prezydenckim, jak też strażnicy miejscy i policjanci oraz lekarz, który zadecydował o przyjęciu Kossakowskiego na oddział. 30 grudnia 2010 r., po wysłuchaniu wszystkich zeznań, sąd pierwszej instancji wydał wyrok, z którego wynikało, że nie zachodziły przesłanki z art. 23 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego do przyjęcia Kossakowskiego do szpitala psychiatrycznego bez jego zgody. Jednocześnie sąd uznał, że mogły zajść przesłanki z art. 24 tej samej ustawy, w którym jest mowa o tym, że „osoba, której...
Aleksander Ścios
Państwo prawa? Już z danych ujawnionych w ub.r. przez Fundację Panoptykon można było się dowiedzieć, że służby III RP ponad milion razy sięgały po billingi naszych rozmów telefonicznych i gromadziły wiedzę na temat aktywności Polaków w internecie. Ponieważ dane te dotyczyły tylko działań w ramach kontroli sądowej, trzeba uznać, że co najmniej drugie tyle podsłuchów zostało założonych bez wiedzy sądu. Trudno o bardziej twardy dowód, że rząd PO–PSL, stosując na ogromną skalę inwigilację własnych obywateli, zmierza wprost do miana państwa policyjnego. Jest to wniosek uprawniony, ponieważ ilość danych gromadzonych przez służby nie ma żadnego związku z poprawą stanu bezpieczeństwa Polaków ani z bezpieczeństwem państwa i – jak się okazuje – służy przede wszystkim zabezpieczeniu interesów...
Porwać, pobić, wsadzić i oskarżyć Klaudiusza Wesołka, niezależnego dziennikarza internetowej stacji TVG-9, wsadzono na dwa tygodnie do aresztu tylko dlatego, że nie godził się na wykonywanie upokarzających prac publicznych, zasądzonych mu w absurdalnym wyroku gdańskiego Sądu Okręgowego. Wesołek miał sprzątać ulice za to, że śmiał filmować happening Akcji Alternatywnej Naszość. Urażony poczuł się wówczas prezydent Sopotu Jacek Karnowski, bliski kolega Donalda Tuska. Naszość przebrana za piratów wtargnęła bowiem na obrady Sopockiej Rady Miasta i z grabieżczym pozdrowieniem wspierała oskarżonego wówczas o łapownictwo prezydenta. Za filmowanie akcji namiotowej „Solidarnych 2010” przed Pałacem Prezydenckim pobity został z kolei przez warszawską straż miejską Michał Stróżyk, dziennikarz...
Magdalena Michalska
Porwać, pobić, wsadzić i oskarżyć Klaudiusza Wesołka, niezależnego dziennikarza internetowej stacji TVG-9, wsadzono na dwa tygodnie do aresztu tylko dlatego, że nie godził się na wykonywanie upokarzających prac publicznych, zasądzonych mu w absurdalnym wyroku gdańskiego Sądu Okręgowego. Wesołek miał sprzątać ulice za to, że śmiał filmować happening Akcji Alternatywnej Naszość. Urażony poczuł się wówczas prezydent Sopotu Jacek Karnowski, bliski kolega Donalda Tuska. Naszość przebrana za piratów wtargnęła bowiem na obrady Sopockiej Rady Miasta i z grabieżczym pozdrowieniem wspierała oskarżonego wówczas o łapownictwo prezydenta. Za filmowanie akcji namiotowej „Solidarnych 2010” przed Pałacem Prezydenckim pobity został z kolei przez warszawską straż miejską Michał Stróżyk, dziennikarz...
Urszula M. Radziszewska
Kibic na strajku Młodzi ludzie w dzierganych samodzielnie szalikach wspierali „Solidarność” przez całe lata 80. Byli zaangażowani w różne struktury opozycyjne, rozrzucali ulotki, malowali hasła na murach, chodzili na demonstracje, zresztą bardzo często byli robotnikami w strajkujących zakładach. Najsilniejszy ruch kibicowsko-opozycyjny był w Gdańsku i Wrocławiu. Kibice Śląska Wrocław w sierpniu 1988 r. uczestniczyli w strajku Stoczni Gdańskiej i nikogo to nie dziwiło. Podobnie zachowywali się kibice w Warszawie czy Krakowie. We wrześniu 1982 r., w środku stanu wojennego, we Wrocławiu odbył się legendarny mecz Śląska z Dynamem Moskwa. Było to na dwa dni przed rocznicą 17 września. Nic dziwnego, że przez cały mecz stadion wrzeszczał, ile sił w płucach: „Precz z komuną!”, „Bij...
Piotr Lisiewicz
W czasie meczu kibice przyjęli konwencję plażową. Na stadion wnieśli dmuchane materace, ręczniki i piłki plażowe, które odbijali na trybunach. Krzyczeli „Irena Santor”, „Adam Małysz”, „Robert Kubica” oraz „Robert Mateja to polskich skoków nadzieja”. Cały stadion podskakiwał, skandując: „Kto nie skacze, ten za Tuskiem”. Śpiewano też piosenkę disco-polo „Niech żyje wolność, wolność i swoboda, niech żyje zabawa i dziewczyna młoda”. Była również zabawa w pociąg przy śpiewie: „Jedzie pociąg z daleka”. W pewnym momencie Kononowicza na gnieździe zastąpiła dmuchana lala ucharakteryzowana na Donalda Tuska. „Wolność słowa. Art. 54” – transparent o tej treści zawisł na trybunach. W miniony weekend do protestu kibiców piłkarskich przyłączyli się kibice żużla. „Nagonka na kibiców spowodowana...
Piotr Lisiewicz
W Gdańsku obserwator PZPN zabronił rozpoczęcia meczu, bo kibice nie chcieli usunąć transparentu o modlitwie za Jana Pawła II. W Łodzi komendant policji przyznał, że stadion został zamknięty za antyrządowe okrzyki. We Wrocławiu policjanci otrzymali polecenie, by wyłapywać z tłumu osoby „trzymające transparenty obrażające premiera”. Jeśli ktoś miał wątpliwości, dlaczego Donald Tusk kazał zamykać stadiony, to w ubiegłym tygodniu władza zrobiła wszystko, by je rozwiać. Odpowiedź kibiców to nasilenie protestu – podczas ostatniej kolejki ligowej nie prowadzili oni dopingu i nie organizowali meczowych opraw. „Od miesięcy kibice w różny sposób kierowali krytykę wobec poczynań premiera. Reakcją na krytykę stała się nagonka i represje (...). Są one kpiną z zasad praworządności, zbliżają Polskę...
Urszula M. Radziszewska
– Tu jest dziura po kamiennym krzyżu – pokazuje jeden z kibiców. Obok stoi kilka granitowych pomników, takich samych na większości mogił. W innym miejscu dopiero dokładne wygrabienie trawnika ujawnia mogiłę: resztkę podmurówki i dziurę w ziemi po prostym metalowym lub drewnianym krzyżu. Pod żywopłotem, w kącie, drugi grób, również ukryty pod mchem. Kibice zastanawiają się, czy rosnące w rzędach brzozy nie oznaczają kolejnych mogił. – Trzeba będzie wystąpić do zarządu cmentarza i spytać, czy mają mapkę tej kwatery. Pewnie chodzimy po grobach. Może nawet wiadomo, kto tu leży… Grób Stanisława Delimata, rozstrzelanego w marcu 1949 r., jest niemal całkowicie ukryty za krzakiem. Na mogile wyrosły małe klony, plenią się pokrzywy. Napis na tabliczce jest niemal całkiem zatarty, krzyż rdzewieje...
Piotr Ferenc-Chudy
Wybuchł skandal. Jeszcze w niedzielę wojewoda wielkopolski zdecydował o zdjęciu tablicy, a policja ją zabezpieczyła. W poniedziałek Prokuratura Rejonowa w Słupcy wszczęła śledztwo w związku ze znieważeniem pomnika upamiętniającego wydarzenie historyczne. Gdy oddawaliśmy numer „Gazety Polskiej” do drukarni, brakowało odpowiedzi na najważniejsze pytanie. Kto dopuścił się prowokacji, mocując za pomocą kleju marmurową tablicę z kłamliwą treścią na obelisku upamiętniającym 90. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę? Śledczy wszelkie pytania ucinali krótkim „dla dobra śledztwa”. Dlatego do Strzałkowa pojechał reporter „Gazety Polskiej”. Bez większego problemu dotarł do bardzo ważnego świadka. Józef Laskowski w niedzielne popołudnie wyszedł na spacer z wnukiem. Było kilka minut po...
Grzegorz Broński
Wybuchł skandal. Jeszcze w niedzielę wojewoda wielkopolski zdecydował o zdjęciu tablicy, a policja ją zabezpieczyła. W poniedziałek Prokuratura Rejonowa w Słupcy wszczęła śledztwo w związku ze znieważeniem pomnika upamiętniającego wydarzenie historyczne. Gdy oddawaliśmy numer „Gazety Polskiej” do drukarni, brakowało odpowiedzi na najważniejsze pytanie. Kto dopuścił się prowokacji, mocując za pomocą kleju marmurową tablicę z kłamliwą treścią na obelisku upamiętniającym 90. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę? Śledczy wszelkie pytania ucinali krótkim „dla dobra śledztwa”. Dlatego do Strzałkowa pojechał reporter „Gazety Polskiej”. Bez większego problemu dotarł do bardzo ważnego świadka. Józef Laskowski w niedzielne popołudnie wyszedł na spacer z wnukiem. Było kilka minut po...
Joanna Lichocka
Reality show Znany, lubiany polityk, rozpoczynający swoją drogę ku sławie od udziału w programie „Agent”, wpisuje się dobrze w korowód ogranych w telewizji twarzy, które PO chętnie przyciąga na listy. W końcu posłem Platformy jest już piłkarz Roman Kosecki, politykiem został kabareciarz Tadeusz Ross, dzięki PO w parlamencie jest Janusz Dzięcioł, zwycięzca innej niż Arłukowicz produkcji TVN – programu Big Brother. To zresztą prawdopodobnie nie koniec plejady nazwisk. Kilka tygodni temu na Śląsku gruchnęła wieść, że tamtejsze listy Platformy zasili inny bohater pierwszej edycji Big Brothera Klaudiusz Sevkowic, który dziś zajmuje się prowadzeniem telewizyjnych programów kulinarnych. Donald Tusk zdążył przyzwyczaić wyborców do tego, że w polityce naprawdę o niewiele chodzi, o nic, prócz...
Grzegorz Broński
„Zaledwie rok temu Minister Sprawiedliwości składał sędziom obietnice rozpoczęcia prac, których celem miało być doprowadzenie ich wynagrodzeń do stanu w pełni zgodnego z Konstytucją, a nie jedynie »zbliżonego do jej wymogów«, jak to ma miejsce obecnie. Obietnice te zakończyły się nagłą i stanowczą odmową ich zrealizowania, a obecnie władze polityczne planują działania zmierzające do obniżenia wynagrodzeń sędziów” – napisał zarząd „Iustitii”. Wbrew Konstytucji RP „Sędziom zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków” – czytamy w art. 178 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Tymczasem na początku maja rząd przedstawił projekt budżetu państwa na 2012 r. Gremialnie krytykowany przez ekonomistów i opozycję, a...
Aleksander Ścios
Tymczasem począwszy od afery marszałkowej, tarczy antyrakietowej, pułapki smoleńskiej, wyborów prezydenckich czy śledztwa w sprawie tragedii z 10 kwietnia (by wymienić te najważniejsze) mamy do czynienia z różnego rodzaju kombinacjami planowych działań podejmowanych przy współudziale instytucji państwa (w tym ludzi służb specjalnych). Mają one za cel takie oddziaływanie na przeciwnika, by poprzez wprowadzenie w błąd i wykorzystanie tego błędu doprowadzić go do pożądanych zachowań, a tym samym umożliwić realizację interesów grupy rządzącej. Sytuacja wewnętrzna Polski oraz pozycja naszego kraju w świecie dowodzi, że są to kombinacje skuteczne, prowadzące faktycznie do demontażu państwa i wcielenia nas w orbitę wpływów niedawnego okupanta. „Liderzy bojówek pseudokibicowskich w strukturach...
Teresa Bochwic
Co wie oko Mordoru Czy Polska może się stać silnym graczem w Unii Europejskiej, czy może być liderem Europy Środkowej? Prof. Krzysztof Szczerski, dr Marek Cichocki, dr Witold Waszczykowski, prof. Włodzimierz Marciniak i Radosław Pyffel odpowiedź twierdzącą opatrywali tyloma warunkami, że tylko zasadniczy zwrot w polityce mógłby to urzeczywistnić. Największe wrażenie zrobił na mnie referat dr. Cichockiego, który zalecał prześledzenie wszystkich umów po 10 kwietnia 2010 r. między USA a Unią i Rosją, np. o obronie Armenii albo rozbudowie portu w Sewastopolu. Jego zdaniem, te porozumienia lepiej pokazują faktyczne położenie Polski niż różne gesty polityków. – Oko Mordoru już wie, że to w Polsce jest potencjał polityczny – powiedział dr Cichocki. – Ale wie także, że tu już nie ma tej co...
Urszula M. Radziszewska
Tymi „kozakami”, jak określili ich kibice, byli m.in. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, Józef Kuraś „Ogień”, Emil Fieldorf „Nil”, Danuta Siedzikówna „Inka”, Hieronim Dekutowski „Zapora”, Witold Pilecki i Józef Franczak „Lalek”, ostatni żołnierz podziemia niepodległościowego, zamordowany w 1963 r. Na trybunie zawisło także nazwisko Antosia Petrykiewicza, 13-letniego Orlątka Lwowskiego i najmłodszego w historii kawalera Orderu Virtuti Militari. „Udowodnij, że jesteś wart tego, że oni zginęli za Ciebie. Strać trochę czasu. Nawet więcej niż trochę. Wrzuć Ich nazwiska do wyszukiwarki i poczytaj sobie o Nich. Dużo tych życiorysów, ale oni poświęcili to, co mieli najcenniejszego – własne życie. Wiele razy Wasze pięści zacisną się z wściekłości. Pewnie i niejedna łza się w oku zakręci. Oni to...
Piotr Lisiewicz
Jak władza zareagowała na rzekome gigantyczne zagrożenia, publicznie opisywane przez rządowe służby? Podczas meczu na murawie pojawiło się zaledwie... kilkudziesięciu ochroniarzy z firmy Zubrzycki. Jeśli władza wierzyła własnej policji, było to zachowanie kompletnie nieodpowiedzialne. Trudno je określić inaczej jak głupota lub – co bardziej prawdopodobne – celowe prowokowanie zajść. Pomysł, że kilkudziesięciu ochroniarzy może stanowić zaporę na wypadek, gdyby 6 tys. kibiców Lecha chciało się pobić z 6 tys. kibiców Legii, to czysty absurd. Gdyby trybuny faktycznie pełne były chuliganów, jak opisuje to „Gazeta Wyborcza”, mecz nie zdążyłby się rozpocząć, a boisko stałoby się terenem batalistycznych scen bitewnych. Tymczasem do niczego takiego nie doszło. Przez cały czas trwania...
Piotr Lisiewicz
Kibice apelują także, aby osoby posiadające bilet na mecz Legia–Korona nie występowały do klubu o zwrot pieniędzy. – Nie klub jest tu winien – w przygotowaniu pozew zbiorowy przeciwko rządowi. Nie ma zgody na komunistyczne metody stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Zwłaszcza w sytuacji, gdy nie dowiedziono ani winy klubu, ani braków w zabezpieczeniu stadionu Legii, ani – co najważniejsze – jakichkolwiek przejawów łamania prawa nie tylko przez kibiców, którzy byli w Bydgoszczy, ale np. nie wybiegli na murawę albo niczego nie demolowali (dowodów na demolkę do tej pory brak) – także takich, którzy na finale PP nie byli – czytamy w apelu kibiców. Również mimo zamknięcia stadionu Lecha Poznań kilka tysięcy osób zebrało się pod stadionem, aby kibicować swojej drużynie podczas ligowego...
Nie wątpiąc, że premierowi wcale „nie odbiło”, pytamy jednak, dlaczego jest tak pyszny, skoro jest tak słaby? Dlaczego dąży do przedłużenia swojej władzy, skoro utracił zdolność do rozwiązywania problemów? Dlaczego uważa, że nie ma innych sił, poza jego własnymi, którym Polacy mogliby powierzyć rządy? Dlaczego nie słyszy opinii własnych sympatyków, że się wypalił? Dlaczego uważa się za niezastąpionego, skoro nawet w Platformie ma kandydatów na swoje miejsce? * * * Mamy nadzieję, że po ocenie własnych dokonań, błędów i możliwości, premier podzieli nasze stanowisko w sprawie dymisji. Jeśli zignoruje nasze pytania i argumenty, opublikujemy dalsze zarzuty, które mogą być jeszcze bardziej kłopotliwe i przykre. (red.)
Grzegorz Broński
Bogdan Królik jest ogrodnikiem, który od wielu lat hoduje tulipany. W jego gospodarstwie można zobaczyć tysiące tych kwiatów. Białe, czerwone, żółte, fioletowe... Wśród nich są szlachetne odmiany noszące imiona znanych Polaków. Czerwony – Ireny Sendlerowej, podobnego koloru – Mikołaja Kopernika, ale przede wszystkim białe Jana Pawła II oraz kremowe Marii Kaczyńskiej. Gdy w Smoleńsku doszło do katastrofy Tu-154M, hodowca z Chrzypska Wielkiego nie miał wątpliwości, jak chciałby uhonorować śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. – Zwróciłem się do holenderskich hodowców, aby nową odmianę tulipana nazwali Jego imieniem. Niemal rok zajęły formalności, ale najważniejsze, że się udało – opowiada „Gazecie Polskiej” Bogdan Królik. Różowo-kremowy tulipan z rodziny strzępiastych po raz pierwszy...
Piotr Ferenc-Chudy
„Oby jego dusza zawiązana była w węzełku życia” – to standardowy zwrot religijny umieszczany na żydowskich nagrobkach. Człowiek nazywał się Ederman lub raczej Federman – znaczna część macewy wkopana jest w ziemię i wydaje się, że pierwsza litera popularnego żydowskiego nazwiska jest tą ziemią przykryta. Data śmierci według kalendarza żydowskiego to 22 dzień miesiąca Adar 5609 r. Isroel Szpilman jest przekonany, że nie jest tak, jak sądzą niektórzy, iż budowniczowie kwatery przez nieuwagę jedną z macew umieścili frontem na zewnątrz. – To jest tył nagrobka – mówi – w bardzo wielu przypadkach nazwiska i daty śmierci na żydowskich nagrobkach z braku miejsca na froncie umieszczano na ich tylnych stronach. Niecałe 300 m od kwatery krasnoarmiejców w kierunku bramy wychodzącej na ul. Odrowąża...
Prof. Zdzisław Krasnodębski
Rywin to miał pecha W USA również w innych, mniej drastycznych przypadkach ściga się przestępców, także gospodarczych. Nawet Madoff nie zasiadł w senacie, lecz osadzono go w więzieniu. Amerykański wymiar sprawiedliwości nie zważa, czy ktoś jest „ważny” czy „nieważny”. Nie jest skłonny zapomnieć o gwałcie na nieletniej tylko dlatego, że popełnił go znany reżyser, nawet jeśli ofiara mu „przebaczyła”. W Polscy ta niepojęta zawziętość wymiaru sprawiedliwości wywołała konsternacje, gdyż jest rzeczą oczywistą, że w III RP elita nie podlega prawu w ten sam sposób co zwykli obywatele. Jeden tylko przedstawiciel establishmentu – Lew Rywin – miał pecha, ale tylko dlatego, że zadarł z jeszcze silniejszym, z bardzo pamiętliwym w pewnych wypadkach redaktorem naczelnym „GW”. Inny delikwent, Zbigniew...
Grzegorz Broński
Zarzuty dla 11 osób O aferze korupcyjnej „Gazeta Polska” pisze od wielu miesięcy. Przypomnijmy tylko najważniejsze fakty. Tuż po wyborach samorządowych, które wygrał kandydat Platformy Obywatelskiej Piotr Kruczkowski, zostając prezydentem miasta, lokalna telewizja Dami ujawniła nagrania sprzed lokali wyborczych. Można było zobaczyć nagabywanie ludzi idących do urn. Później wyszło na jaw, że proponowano im pieniądze za oddanie głosu na właściwego kandydata. Pojawili się świadkowie mówiący wprost, że uczestniczyli w procederze kupowania głosów na rzecz Platformy Obywatelskiej. Ujawniono również nagrania kilku rozmów. Ich bohaterem był m.in. Stefanos E., członek regionalnych władz Platformy Obywatelskiej oraz prezes Wałbrzyskiego Związku Wodociągów i Kanalizacji. Miał proponować pracę...
Grzegorz Broński
Publikacja „Gazety Polskiej” wywołała spore poruszenie wśród strażników miejskich. Z różnych miast. Artur Paczyna, komendant Straży Miejskiej w Bytomiu, zaprotestował m.in. przeciwko sugestiom, że stanowisko Krajowej Rady Komendantów jest głosem całej formacji. „(...) jest 538 straży gminnych i miejskich, z czego niespełna 260 komendantów jest zrzeszonych w KRKSMiG. Oznacza to, że 280 komendantów straży miejskich nie życzy sobie, aby w ich imieniu ktokolwiek zabierał głos. Co ciekawe, nie jest mi nic wiadomo o jakichkolwiek konsultacjach w sprawie treści przedmiotowego Oświadczenia” – napisał w e-mailu komendant Paczyna. Przesłał również „Gazecie Polskiej” projekt dokumentu powstały 11 kwietnia tego roku, w którym na gorąco komentowano wydarzenia z Krakowskiego Przedmieścia. Od razu...

Pages