Kraj

Jarosław Kaczyński
Ale haniebne było także obrażanie rodzin, upokarzanie rodzin. Haniebne było niepodejmowanie przez polskie władze najbardziej podstawowych obowiązków, jak sekcje zwłok czy umiędzynarodowienie tej sprawy. Haniebne jest teraz odmawianie amerykańskiemu, wybitnemu specjaliście udziału w sekcjach, które zostały podjęte. I proszę państwa, niech nikt już więcej nie mówi, nawet w tzw. mainstreamowych mediach, że to jest niezależne śledztwo. Wszyscy słyszeli, że ta sprawa była omawiana na posiedzeniu rządu. Ale haniebne jest także to, że owe maintreamowe media przez cały czas blokują, cenzurują informacje odnoszące się do wyników badań polskich uczonych ze Stanów Zjednoczonych i Australii. Trwa proces spotwarzania śp. Prezydenta. Odmawia się jego uczczenia. To wszystko hańba. Szanowni Państwo,...
Andrzej Zybertowicz
Gdy myślałem, że sięgając po organ propagandowy „ludu »Wyborczej«” zobaczę, jak piękna jest III RP, to… okazało się, że prawdziwe wieści z TuskoKraju niekiedy docierają też na łamy „GW”. W numerze z 16 kwietnia 2012 na pierwszej stronie czytamy: „Susz jajeczny z Kalisza zawierał toksyczny kadm, ołów i bakterie coli. W całym kraju dodawano go do jedzenia. »Gazeta« odkrywa w tej sprawie powiązania rodzinne na styku biznesu i władzy” (wytłuszczenie „GW”). Znowu, jakkolwiek by patrzeć, ludzie knują, spiskują, robią nielegalne interesy. Są powiązani. Tworzą jakieś, za przeproszeniem, układy. Tu i tam. Z wyjątkiem, oczywiście, polityków dziś rządzących Polską oraz krajem ościennym, pod kontrolą ludzi tajnych służb. Politycy nigdy przecież nie działają w zmowie. Dlaczego? Bo gdyby tak...
Krzysztof Wyszkowski
Koniec z podwórkowymi „kiwkami” Czy naprawdę dokonał tego zupełnie samodzielnie, czy może jest tylko bączkiem wprawianym w ruch wprawną i mocną dłonią kogoś, kto go wynalazł, wyszkolił, wprowadził w politykę i nadal nim kręci? Dlaczego jego koledzy po kolei wypadają z gry, a jego nigdy nie dopadła ani prokuratura, ani urząd skarbowy, ani choćby sąd koleżeński? Odpowiedź tkwi właśnie w jego strachu przed przyznaniem się do współwiny za katastrofę smoleńską i w ukrywaniu poczucia, że jest za nią współodpowiedzialny. W ten sposób ujawnia istnienie siły, która nim powoduje i wobec której nadal pozostaje tak samo słaby i beznadziejnie uzależniony jak wtedy, gdy pierwszy raz wszedł do gry i uległ tej sile, tak jak zawodnik ulega fachowemu, ale bezlitosnemu trenerowi. Jedyną możliwość...
Andrzej Zybertowicz
Wycinek typowy czy nie? Histopatologia to dział medycyny, w którym bada się zjawiska mikroskopowe ujawnione w organizmie – szczególnie wtedy, gdy zachodzi podejrzenie występowania jakichś schorzeń. Pobiera się wycinek tkanki i poddaje go analizie – zwłaszcza pod kątem rozpoznania zjawisk odbiegających od normy. W dzisiejszych czasach pewnie każdy widział wiele filmów o pracy policji, pokazujących, jaką rolę w dochodzeniu do prawdy o przebiegu zdarzeń odgrywa analiza drobnych fragmentów jakiejś tkanki. Nie trzeba badać całego organizmu, by poznać chorobę bądź stwierdzić, iż dana tkanka jest zdrowa. Oczywiście, analogia wycinka ma swoje ograniczenia. Nasz społeczny wycinek nie został pobrany celowo (wpadł w ręce badacza przypadkiem) i może niełatwo byłoby pobrać kolejne, podobne...
Wojciech Kamiński
– Walczą z nami, bo jako jedyni bezkompromisowo bronimy interesów zwykłych ludzi – przekonuje Woźniak. I dodaje: – Nie boimy się, mamy określone poglądy i z nich nie rezygnujemy. Woźniak twierdzi, że problemy związku zaczęły się po wyborach wygranych przez PO i zmianach w kierownictwie koncernu. Solidarność ’80 postawiła się zdecydowanie podczas negocjacji układu zbiorowego w 2008 r. Nie podpisała go. Domagała się większych podwyżek dla pracowników. – Chodziło nam przede wszystkim o robotników, którzy pracują w najcięższych warunkach – zapewnia Woźniak. Nie ukrywa, że nie szczędził gorzkich słów wobec zarządu, a nawet samego prezesa Jacka Krawca. – Nie mogłem się zgodzić, że np. zwalniają „waciaków”, jak pogardliwie nazywają pracowników, a zatrudniają kolejnych wiceprezesów –...
Aleksander Ścios
Strategia nożyczek, czyli teatr politycznego pluralizmu Jeśli więc podstawą budowania optymistycznych scenariuszy są doniesienia medialne – mają one tyle wspólnego z prawdą, ile media III RP z rzetelnym dziennikarstwem. To jednak dzięki nim obowiązują fałszywe wyobrażenia na temat „walk frakcyjnych” w PO, frondzie „schetynistów” czy narastaniu konfliktu na linii prezydent–premier. Nagłaśniając rzekome kontrowersje i spory, medialni kreatorzy doskonale rozgrywają klasyczną „strategię nożyczek”, której istota polega właśnie na symulowaniu rozbieżności, generowaniu sztucznych konfliktów i pozorowanej walce dobra ze złem. Końcowy efekt tej strategii jest zawsze korzystny dla interesów grupy rządzącej, społeczeństwo zaś otrzymuje teatr politycznego pluralizmu i substytut demokracji....
Joanna Lichocka
Otóż ów minister sprawiedliwości z charakterystyczną dla siebie taktyką „Bogu świeczkę i diabłu ogarek” stwierdził, że telewizja Trwam powinna dostać koncesję na nadawanie cyfrowe i że należy się jej to bardziej niż stacjom nadającym soft porno. Nie bardzo wiadomo, o jakie stacje ministrowi chodziło – zapewne o te, które już otrzymały decyzją KRRiT miejsca na multipleksie. Ta krytyka postanowień Rady została jednak natychmiast przez Jarosława Gowina spuentowana. Zdaniem ministra – z tym, że telewizja Trwam nie otrzymała miejsca na multipleksie, a dostały ją np. nowe byty gospodarcze, których współwłaścicielami – cóż za zbieg okoliczności! – są grupy Polsatu i ITI – Platforma nie ma nic wspólnego. Pan minister kpi czy o drogę pyta? To przecież Platforma wraz z prezydentem wywodzącym się...
Czy zwykli ludzie w to wierzą? Nie wierzą, ale w większości milczą, bo ten paraliż, by o Smoleńsku nie mówić, jest wciąż skuteczny. Gdyby przestali wstydzić się gadać, szybko zobaczyliby, że sąsiedzi też nie wierzą „ruskim” ani Tuskowi. Że myślą, iż wobec młodych pilotów i opłakujących ich rodzin media dopuściły się draństwa, oskarżając ich bezpodstawnie. Wyszłoby, że każdy rozumie, iż skoro w polu poniewierają się szczątki wraku, to nie ma żadnego prawdziwego śledztwa. Niepotrzebny do tego Sherlock Holmes, tyle wie każdy dzielnicowy. Stałoby się jasne, że liczba ludzi gotowych uwierzyć, że skrzydło potężnego samolotu niszczy jedna brzoza, jest mocno ograniczona. A jeszcze mniej jest skłonnych dać wiarę, że wypadku spowodowanego takim uderzeniem nikt nie przeżył. Okazałoby się też, że...
Anita Gargas
Ten proces toczy się wolno, bo ktoś uznał sprawę za polityczną. W związku z tym sędziowie wzywają po raz n-ty świadka, który wprawdzie złożył już kilkakrotnie wyczerpujące zeznania, ale ponieważ nazywa się Tomasz Kaczmarek i w tym czasie zdobył mandat poselski, uznano, że nie zaszkodzi, gdy w nowym charakterze pojawi się w sądzie. Sędzia Małek nie kryje: – Jeszcze nie wiemy, czy będziemy zadawać świadkowi pytania. Wzywamy go, bo być może będzie zeznawać. Tak więc mamy pożądany zestaw. Zepsuta posłanka PO zestawiona z posłem PiS. Trochę łez i histerii na sali rozpraw. Oskarżeń pod adresem CBA. Ona miała być zła, on dobry? Czy jakoś tak… W głowach wyborców nietrudno zasiać zamęt. I być może o to chodzi.
Maciej Marosz
Sędziowie prowadzący postępowanie przeciwko Sawickiej i Wądołowskiemu zapewniali, że wyrok zapadnie na początku roku. Mija marzec i orzeczenia w sprawie wciąż nie ma. Tymczasem na kolejną rozprawę został wezwany w charakterze świadka poseł Tomasz Kaczmarek, były funkcjonariusz CBA, znany jako agent Tomek. Miesiąc wcześniej sąd poinformował go, że uchylono wobec niego status świadka anonimowego. Mimo że od dawna jest osobą publiczną, zdążył też zostać posłem VII kadencji Sejmu, to dopiero w ostatnim czasie zmieniono jego procesowy status. Sąd mógł nadać mu status świadka jawnego długo przed wyborami, kiedy to media ujawniły jego wizerunek i publikowały informacje, które umożliwiały ustalenie jego tożsamości. Wtedy to agent Tomek zaczął pojawiać się w mediach, by – jak twierdzi – prostować...
Kto zna lepiej problemy Polonii Tymczasem 23 lutego Sejmowa Komisja Finansów Publicznych wyraziła negatywną opinię wobec poprawki Senatu. Podczas głosowania nad budżetem posłowie, zgodnie z rekomendacją komisji, odrzucili poprawkę dotyczącą finansowania Polonii. Podział środków przeznaczonych na ten cel wrócił do stanu przewidzianego w pierwotnym projekcie Sejmu. Spór między MSZ a Senatem w sprawie środków na opiekę nad Polonią trwał od wielu miesięcy. Argument, że MSZ dzięki swoim przedstawicielstwom dyplomatycznym i konsularnym będzie efektywniej niż Senat wydatkować środki, bo lepiej zna potrzeby Polonii, nie był jedynym. Ministerstwo powoływało się też na zapis konstytucji mówiący o tym, że to MSZ prowadzi politykę zagraniczną, a pomoc dla Polaków za granicą ministerstwo...
80 proc. kościelnego budżetu to datki z tacy i ofiary towarzyszące intencjom mszalnym. Duchowni płacą podatek dochodowy – ryczałt od dochodów duszpasterskich i PIT od wynagrodzenia, a instytucje kościelne CIT. Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie księża płacą podatki od każdego mieszkańca parafii, nawet od niewierzących. Sytuacja materialna parafii stale się pogarsza. Jeśli będzie postępować obniżenie poziomu niedzielnych praktyk, to ich płynność finansowa stanie pod znakiem zapytania. Już obecnie w większości wystarcza tylko na bieżące koszty utrzymania, natomiast remonty wymagają dodatkowych zbiórek bądź innych źródeł finansowania. W parafiach działa 6,8 tys. organizacji kościelnych pomagających 664 tys. chorych. Zakony natomiast prowadzą ponad 1,5 tys. placówek...
Artur Dmochowski
Nie bardzo wiadomo, co takiego złego od znienawidzonych „czarnych” premiera miało spotkać. Wydaje się wręcz, że zawsze mógł liczyć na daleko idące wsparcie ze strony oficjalnych przedstawicieli Kościoła. A może to pamięć o zawartym ze względów politycznych ślubie kościelnym jest traumą, której premier nie może do dziś zapomnieć ani wybaczyć? – Szczytem wszystkiego była zgoda na ten ślub – mówił Palikot o decyzji Tuska, by po wielu latach wspólnego życia zawrzeć kościelne małżeństwo, gdy kandydował na prezydenta w 2005 r. – Oto nagle dowiedziałem się, że sztab wyborczy doszedł do wniosku, że musi być ślub Małgosi i Donalda. To była decyzja sztabu, o takim samym charakterze jak później ta, że Komorowski już nie poluje. Zmieniony Tusk Palikot twierdzi, że Donald Tusk przeszedł w...
Krystyna Grzybowska
Prezydent nasz nie wyróżnia się intelektem ani manierami, czyli to nasz człowiek, dlatego go wybraliśmy na głowę państwa. Nie potrzebujemy jakichś oszołomów, co to domagają się prawa i sprawiedliwości. Jeszcze tego brakowało. Jest dobrze, bo człowiek przy takim swojskim prezydencie nie zginie, on też nie zginie ze swoim dworem pełnym doradców zasłużonych dla socjalizmu. A socjalizm nie był taki zły, człowiek wiedział, co mu wolno, a czego nie, a dziś musi główkować, żeby przeżyć, zarobić i dać zarobić innym. I jeszcze mieć poglądy. Nasz prezydent jest aktywny. Nie usiedzi na miejscu. Ciągle odwiedza, zwiedza i wizytuje, nawet za granicą. Światowy człowiek, nie przemierzając jak ci imigranci, co zarabiają dewizy za granicą. Takiego mamy prezydenta, na jakiego nas stać, i powinniśmy być...
Katarzyna Gójska-Hejke
Życie w puszczy Wystarczy kilka krótkich rozmów z mieszkańcami puszczańskich miejscowości, by zobaczyć, jak bardzo obawiają się perspektywy powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego. Dla wielu z nich będzie ono oznaczało utratę pracy (dzisiejsi pracownicy Lasów Państwowych i zakładów usług leśnych), a dla znakomitej większości kres możliwości dorobienia paru groszy ze zbierania runa leśnego. Pod znakiem zapytania stanie przyszłość technikum leśnego (groźba zwolnienia dla wykładających w nim nauczycieli oraz pracującej obsługi). Bez zgody władz parku nie będzie możliwe wybudowanie domu czy rozbudowanie już istniejącego budynku. – Nie ma co ukrywać, większość mieszkańców Białowieży czy okolicznych wsi to ludzie bardzo ubodzy. Wiążą koniec z końcem dzięki dochodom ze zbierania...
Andrzej Zybertowicz
Głębsze warstwy korupcji W ostatnim tygodniu zostały ukazane kolejne warstwy mechanizmów korupcyjnych występujących przy informatyzacji urzędów publicznych. Dowiedzieliśmy się m.in., że zawyżanie przez urzędników cen w kontraktach informatycznych miało charakter powszechny. „Rzeczpospolita” (z 7 marca br.) pisze: „Możemy już mówić o trwałym systemie korupcyjnym w administracji państwowej. W zamian za gwarancje pracy i korzyści materialne pracownicy największych instytucji publicznych z MSWiA, ZUS, policją i strażą pożarną włącznie podpisywali z firmami kontrakty na niebotyczne sumy, z aneksami uniemożliwiającymi w praktyce ich zerwanie”. Szacuje się, że tylko za ostatnie lata straty sięgają kilku miliardów złotych. Kontrakty tak konstruowano, że niemożliwe było ich zerwanie – firmy...
Krystyna Grzybowska
Na ratunek ofiarom katastrofy pod Szczekocinami pospieszyli okoliczni mieszkańcy, bo tak im nakazały miłość bliźniego i obywatelski obowiązek. Tymczasem media prorządowe demonstrowały widzom poświęcenie służb ratowniczych i strażaków. Ludzie, gdzie my żyjemy? Te służby są od tego, żeby służyć pomocą i w tym celu je wyszkolono. One wykonywały swoją pracę, za którą im płacą. One się nie poświęcały, robiły to, co należy. Poświęcali się współpasażerowie pociągu, którzy nie doznali większych obrażeń, ratując cierpiących, wyciągając ich z wagonów i niosąc pociechę. Teraz będziemy świadkami śledztwa w sprawie błędów ludzkich, co już przerabialiśmy w sprawie katastrofy smoleńskiej, kombinowania, jak naprawić wizerunek rządu i premiera. I dręczenia obywateli pozorami, którymi żyje ten kraj od...
Katarzyna Pawlak
Ignorowane zagrożenie Kolejarze już od kilkunastu miesięcy apelują do rządu o zwrócenie uwagi na ten problem. Eskalacja napięć nastąpiła latem zeszłego roku. W lipcu przewodniczący OPZZ Jan Guz rozważał skierowanie do prokuratury „doniesienia w sprawie stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu kolejowego wobec instytucji odpowiedzialnych za istniejący stan rzeczy”. Atmosfera zaogniła się, gdy kilka dni później doszło do wykolejenia pociągu w Babach. Zginęły dwie osoby, maszynista trafił do aresztu. Kolejarze nie wytrzymali i rozpoczęli strajk, protestując „przeciw robieniu z maszynisty kozła ofiarnego katastrofy kolejowej i kryciu w ten sposób zaniedbań w sferze bezpieczeństwa”. Po kilku tygodniach maszynista opuścił areszt. – Kilka miesięcy przed strajkiem premier otrzymał...
Mateusz Matyszkowicz
Konserwatywni ludowcy O wiele więcej problemów dostarcza PSL swojemu koalicjantowi w sprawie reformy emerytalnej. Najpierw postulat obniżenia wieku emerytalnego jako premii za każde urodzone dziecko. Teraz specjalnych dopłat do kapitału emerytalnego za każde urodzenie. PSL wyraźnie zaczyna grać na swoje, chociaż widać, że pępowiny koalicyjnej nie chce odcinać. Ciąży wciąż nad partią wizja zapłacenia wielomilionowego długu, który powstał po błędnie rozliczonej kampanii wyborczej w 2001 r. To sprawia, że PSL nie zdecyduje się na radykalne rozstanie z rządem, ale też ma coraz mniejszą ochotę na firmowanie działań koalicjanta. O ile bowiem w 2007 r. zarówno PO, jak i PSL miały wizerunek partii umiarkowanie konserwatywnych w sprawach obyczajowych, tak po ostatnich wyborach dryfowanie...
Joanna Lichocka
Pytania bez odpowiedzi Słowotok premiera wylewał się z każdego medialnego kąta mainstreamu i strach było wziąć pilota do ręki, by nie groziło to uruchomieniem kolejnej lawiny jego słów. Najwyraźniej Donald Tusk i jego minister propagandy Igor Ostachowicz odzyskali pewien wpływ na kierunek ustawiania medialnej wajchy. Wysiłki rządowej propagandy nie zdałyby się przecież na nic, gdyby nie wierne kamery transmitujące każde zdanie szefa rządu. Warto o tym pamiętać, gdyby przyszło się komuś zachwycać skutecznością medialną premiera. W ostatnich dziesięciu dniach Tusk udowodnił, że jest w stanie zaprząc główne media do bezwarunkowego ratowania swojego wizerunku. Mógł zatem słać uśmiechy, opowiadać mniej lub bardziej finezyjne żarty i zachwalać pracę swoich ministrów: spotkania z nimi były...
Dorota Kania
Nazwisko miliardera Leszka Czarneckiego po raz kolejny powróciło na czołówki mediów - tym razem chodzi o gigantyczny kredyt, który udzielił kontrolowany przez biznesmena Getin Noble Bank Grzegorzowi Hajdarowiczowi, właścicielowi Presspubliki. To, że nazwisko miliardera pojawia się w kontekście finansów drugiego co do wielkości dziennika w Polsce, jest niezwykle istotne, zważywszy na znajdujące się w IPN materiały tajnych służb dotyczące biznesmena. „Gazeta Polska” dotarła do niepublikowanych dotąd materiałów na jego temat. Kilka dni temu „Gazeta Wyborcza” zamieściła artykuł z krzykliwym tytułem na pierwszej stronie: „Czyja ta Rzepa?”. Gazeta Adama Michnika ujawniła, że kredyt na zakup Presspubliki został...
Joanna Lichocka
Wysadzanie z siodła Nastrój, jaki panuje na salonach establishmentu III RP, oddają słowa Moniki Olejnik, która ogłosiła kilkanaście dni temu w „Gali”, że premier Tusk jest w nowej kadencji do niczego: „Od początku nowej kadencji jego gabinet po prostu nie działa, zaliczają wpadkę za wpadką, a on nic nie robi. Albo nie widzi, co się dzieje, albo udaje, że tego nie widzi”. Nie Olejnik jedna wydaje głośno negatywną opinię o premierze, który przecież był dotychczas w mainstreamowych mediach „mężem stanu”, „najbardziej utalentowanym politykiem dwudziestolecia” itp. Prorządowi publicyści, ci najbardziej znani z opiewania doskonałości Tuska i jego rządu, teraz, tak jak Władysław Władyka z „Polityki”, mówią np. tak: „W całej PO opadł duch, posłowie są rozmazani, komentują odejście tak urzędowo...
Andrzej Zybertowicz
Gdyby faktycznie Paweł Wroński chciał naszą polską sytuację zrozumieć, mógłby rozumować np. tak: materiały Stratforu odsłaniają część technologii politycznej Kremla stosowanej wobec krajów, które Rosja traktuje jako znajdujące się w jej strefie wpływów. To zaś dotyczy i Polski. Zwłaszcza za rządów PO–PSL. Dlatego naturalne jest pytanie: jakimi instrumentami Rosja posługuje się wobec naszego kraju i jak różnią się one od tych stosowanych wobec Ukrainy? Co więcej, gdyby Wrońskiego faktycznie interesował problem oddziaływania państw obcych na bieg spraw polskich, to powtórzyłby takie rozumowanie w odniesieniu do Niemiec. Naciski były Dzień później sobotnia „GW” (3 marca br.) daje P. Wrońskiemu kolejne porcje materiału do przemyśleń. Nieprawomocnym wyrokiem został skazany b. szef UOP...
Krystyna Grzybowska
Mamy w naszym kraju więcej, wręcz za dużo myślicieli formatu Giertycha. Niektórzy z nich są nawet inteligentni, jak np. Marek Migalski, europoseł i aktywista zapomnianej już partii Polska Jest Najważniejsza. Migalski na swoim blogu pisze w tym samym tonie i na takim samym poziomie, jaki reprezentuje Giertych. Giertych zapewnił, że Jarosław Kaczyński już nigdy nie dojdzie do władzy. Z ust Migalskiemu to wyjął, bo Migalski przewidział upadek Prawa i Sprawiedliwości w 2015 r., jako że Jarosław Kaczyński przegra wybory prezydenckie po raz drugi. Pragnę obu myślicielom III RP zwrócić uwagę, że oni już przegrali, i to z kretesem, i jedyne, co mogą zrobić, to zabiegać o zaznaczenie swojej obecności w jakichś mediach. Dedykuję Markowi Migalskiemu wpis pewnego internauty pod jego tekstem: „Pan...
Bogdan Święczkowski
Dlaczego nie było koordynatora Od początku swojego urzędowania w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pod koniec 2007 r. Donald Tusk nie wiedział lub nie chciał wiedzieć, jak zgodnie z przepisami obowiązującego prawa nadzorować, koordynować i kontrolować polskie służby specjalne. Mimo że zgodnie z Konstytucją RP oraz ustawami, w tym o ABW i AW, o CBA, czy SKW i SWW, kompetencje w tym zakresie jednoznaczne przypisane są prezesowi Rady Ministrów lub powołanemu ministrowi-koordynatorowi służb specjalnych. Kim jest minister-koordynator służb specjalnych? To członek Rady Ministrów, którego zakres działania, wyznaczony na podstawie ustawy o Radzie Ministrów, obejmuje zadania związane z działalnością służb specjalnych. Nie może zatem być koordynatorem służb specjalnych minister członek Rady...
Urszula M. Radziszewska
„Śląsk był klubem wojskowym, lecz tego wojska, które za wojsko polskie uważać się nie powinno. Niby było zielone, jak każde wojsko, lecz tak naprawdę było to wojsko czerwone. Komunistyczne. Klub był założony po wojnie, a wówczas już wojska polskiego nie było. Było wojsko »Ludowe«” – napisała przed meczem redakcja serwisu FanŚląsk.com. „Od 26 lutego 2012 r. już każdy kibic Śląska będzie miał na sobie inne piętno. Kibica klubu hołdującego Żołnierzom Wyklętym. Nie ma odwrotu” – czytamy. Kibice trzymali olbrzymich rozmiarów zdjęcie przedstawiające m.in. Anatola Radziwonika ps. Olech, Józefa Kurasia ps. Ogień, Danuty Siedzikówny ps. Inka czy Mariana Bernaciaka ps. Orlik. Oprawa była tak duża, że początkowo kibice mieli trudności z odpowiednim naciągnięciem materiału. „Jesteście...
Prof. Zdzisław Krasnodębski
Co zaszło między jesienią a początkiem tego roku? Przecież w rzeczywistości prawie nic się nie zmieniło. Nie nastąpiło wielkie załamanie gospodarcze, złoty nie uległ hiperinflacji. Wręcz przeciwnie – wskaźniki ciągle są dobre. Jak zapowiada Komisja Europejska, w tym roku wzrost gospodarczy wyniesienie w Polsce 2,5 proc. i mimo że jest spowolnienie, będzie to największy wzrost gospodarczy w Unii Europejskiej. Niewydolność systemu emerytalnego nie jest sprawą, która się pojawiła nagle. Kryzys demograficzny to sprawa ostatniego dwudziestolecia. Zadłużenie od dawna balansuje na progu 55 proc. Wszyscy wiedzą, że go nie przekracza tylko dzięki zręcznej księgowości ministra Rostowskiego. To, że stadiony i autostrady są drogie, że kolej jeździ coraz wolniej, że rośnie bezrobocie, nie było...
Andrzej Zybertowicz
„Bolki” są też potrzebne, by chronić elity starego systemu przed tym, co Wałęsa obiecywał, ale czego nigdy nie zrobił: przed rozliczeniami za zbrodnie oraz za nielegalne uwłaszczanie się. W piątym roku transformacji autorka w „Gazecie Wyborczej” tak pisała o wizycie Leszka Balcerowicza w Krakowie: „Mówił też o cenie, jaką zapłaciliśmy od 1989 roku za bezkrwawy przebieg naszej rewolucji. Było nią zostawienie w spokoju komunistycznej nomenklatury, która przejmowała majątek państwowy przed 1989 rokiem. Rząd Mazowieckiego zahamował tę »prywatyzację« rozpoczętą przez rząd Rakowskiego. Mimo to – dodał Balcerowicz – uwłaszczenia nie dało się do końca uniknąć” („GW” z 14 listopada 1994 r.). Nie, nie twierdzę, że wszystkie rewolucje są w pełni odgórnie projektowane. Złożone procesy społeczne są...
Joanna Lichocka
Taczki dla Tuska i Siemoniaka W tej sprawie nie zdzierżył nawet lider SLD Leszek Miller. „MON jest w rękach ludzi niekompetentnych, ludzi bezrozumnych i w dodatku jeszcze ludzi, którzy kłamią” – stwierdził rozeźlony nie tylko likwidacją Gawrona, ale także tym, że MON ogłosiło, iż rząd Millera nie dał ani grosza na budowę korwety. Tymczasem dał, choć największe środki przeznaczono na budowę tego supernowoczesnego okrętu, gdy PiS objął rządy. Po tym, jak na program wydano już ponad 400 mln zł, Platforma postanowiła Gawrona skasować, tym samym miliony wyrzucić w błoto, a kadłub okrętu gdzieś sprzedać. Banałem jest stwierdzenie o rządach PO, że nie stoi za nimi żadna myśl o państwie, o racji stanu, o dobru publicznym – przykład z Gawronem jest jednym z wielu, ale właściwie już nie wiadomo...
Dorota Kania
Bronisław Komorowski zeznał w prokuraturze m.in., że płk Tobiasz żalił mu się i był zaniepokojony tym, iż „nie udzielono mu instrukcji, jak ma się zachowywać”. Kto miał ich udzielić pułkownikowi WSI i czego miały one dotyczyć – nie wiadomo, ponieważ płk Tobiasz nie żyje, a tylko część jego nagrań trafiła do ABW. Sprawa dotyczy rzekomej korupcji, w której oskarżonymi są dziennikarz Wojciech Sumliński oraz Aleksander L., emerytowany pułkownik wojskowych służb specjalnych PRL, który dobrowolnie poddał się karze. Proces toczy się od roku 2010, a w ostatnim czasie zmarło dwóch świadków: płk Cypel oraz płk Tobiasz – najważniejszy i zarazem jedyny świadek oskarżenia. Co ciekawe, miał on być oskarżycielem posiłkowym w tym procesie, ale nie zgodził się na to sąd. Wojciech Sumliński chciał, by...
Maciej Marosz
Bronisław Komorowski zeznał w prokuraturze m.in., że płk Tobiasz żalił mu się i był zaniepokojony tym, iż „nie udzielono mu instrukcji, jak ma się zachowywać”. Kto miał ich udzielić pułkownikowi WSI i czego miały one dotyczyć – nie wiadomo, ponieważ płk Tobiasz nie żyje, a tylko część jego nagrań trafiła do ABW. Sprawa dotyczy rzekomej korupcji, w której oskarżonymi są dziennikarz Wojciech Sumliński oraz Aleksander L., emerytowany pułkownik wojskowych służb specjalnych PRL, który dobrowolnie poddał się karze. Proces toczy się od roku 2010, a w ostatnim czasie zmarło dwóch świadków: płk Cypel oraz płk Tobiasz – najważniejszy i zarazem jedyny świadek oskarżenia. Co ciekawe, miał on być oskarżycielem posiłkowym w tym procesie, ale nie zgodził się na to sąd. Wojciech Sumliński chciał, by...
Krystyna Grzybowska
I w ten sposób nasze doświadczenia zostaną przeniesione na grunt zachodnioeuropejski, co zaowocuje zwiększonym dochodem z państwowej wódki i niebywałym wręcz wzrostem współpracy międzynarodowych przemytników napojów wyskokowych. Bo przemyt papierosów w związku z rosnącymi cenami rozwija się od dawna i ma się dobrze. Jakie dodatkowo doświadczenia z epoki komunistycznej można by zaaplikować narodom jeszcze wolnym i demokratycznym? Z doświadczeń tych czerpie garściami Palikot z Ruchu Palikota. Mówi on Polakom, że muszą wyrzec się swojej polskości. A więc Niemcy, Francuzi, Hiszpanie i inni, wyzbądźcie się swojej narodowości na rzecz internacjonalizmu europejskiego czy jakiegoś innego, wszystko jedno. My, polscy przywódcy politycznego śmietnika, już się wyrzekliśmy i mamy 10 proc. poparcia....
Tomasz Terlikowski
Nie-święte przymierze Przybranie szat „nawróconego” okazało się, nie ma co ukrywać, niezwykle skuteczne. Abp Tadeusz Gocłowski wspierał całym sercem pomorską PO, a w czasie rozmów nad powołaniem rządu POPiS-u, o czym zaświadczał Kazimierz Marcinkiewicz, wręcz naciskał na polityków Prawa i Sprawiedliwości, by ci ustępowali jego ulubionej partii. Nie inaczej było w Krakowie, gdzie kard. Stanisław Dziwisz organizował rekolekcje tylko dla polityków PO, przyjmował – przeważnie krótko przez wyborami – kandydatów tej partii i sympatycznie się o nich wyrażał. Politycy PiS też byli – trzeba przyznać – przyjmowani, ale tak się dziwnie składało, że raczej w takich terminach, które uniemożliwiały zrobienie wokół tego medialnego szumu. Ugadywanie się (to najdelikatniejsze określenie, jakiego...
Wojciech Kamiński
Nie mogłem puścić krzyża Wszystko zaczęło się 2 sierpnia 2010 r. W Warszawie zapowiedziano przeniesienie Krzyża Pamięci spod Pałacu Prezydenckiego. – Akurat przyjechałem z Niemiec do Polski. Siedziałem wieczorem w domu i poczułem jakiś wewnętrzny przymus. Wiedziałem, że muszę tam jechać – wspomina Duda. Następnego dnia był już z żoną w Warszawie. Ze znajomymi poszli pod pałac pomodlić się. Pan Andrzej dostał się blisko barierek odgradzających tłum. – Ktoś dał mi drewniany krzyż. Powiedział, że zrobił go jakiś powstaniec. Mocno chwyciłem krucyfiks – opowiada. Tłum napierał na barierki. W pewnym momencie rozchyliły się i pan Andrzej wpadł za nie. – Od razu rzucili się na mnie strażnicy. Wykręcili mi ręce. Mimo potwornego bólu nie mogłem puścić krzyża – zapewnia. Fotoreporterzy zrobili...
Joanna Lichocka
Upadek celebryty Podobnie dzieje się z notowaniami samego premiera – to wyraźny znak, że przestała udawać się sztuczka rządowych propagandzistów, by oddzielać premiera od odpowiedzialności za to, co robi rząd. Do Polaków dociera świadomość, że to nie tylko poszczególni ministrowie są słabi, ale także powołujący ich premier. Tusk został strącony z pozycji politycznego celebryty, a jego pomysły, by rząd wzbogacić kolejnymi popularnymi w kolorowych pismach postaciami, jak Joanna Mucha czy Sławomir Nowak, okazały się nieudane. Choćby zmiana decyzji w sprawie ACTA, zamiast ratować wizerunek, okazała się kolejnym dowodem słabości premiera. Zbyt świeże w pamięci Polaków były buńczuczne zapowiedzi premiera, że „nie ulegnie przed szantażem”, i że gdyby miał ustąpić w sprawie ACTA, musiałby się...
Aleksander Ścios
Mit o „patriotach w mundurach LWP” Nagła śmierć głównego świadka oskarżenia uniemożliwi realizację wniosku Wojciecha Sumlińskiego o przeprowadzenie konfrontacji pomiędzy płk. Tobiaszem, płk. Aleksandrem L. oraz Bronisławem Komorowskim – w celu wyjaśnienia rozlicznych rozbieżności istniejących w zeznaniach tych osób. To wydarzenie nakazuje spojrzeć w stronę samego Bronisława Komorowskiego. Ludzie, których darzył zaufaniem, nie służyli bowiem w armii stojącej na straży polskich granic, a ich zadanie nie polegało na obronie naszej niepodległości. Służby wojskowe PRL nie miały zaś nic wspólnego z ich odpowiednikami w armiach wolnego świata. Z instrukcji „o działalności kontrwywiadowczej w siłach zbrojnych PRL” wynika, iż podstawowe zadanie kontrwywiadu wojskowego polegało na „ochronie...
Andrzej Zybertowicz
Too big to fail Zatem gdy w tarapatach – nawet kompletnie ze swojej winy – znajduje się dostatecznie duża organizacja, wtedy elita polityczna, w dobrze pojętym własnym interesie, pomaga. Pomaga ze środków publicznych. Chory organizm nie upada, trwa dalej, często nieleczony, dlatego właśnie, iż jest gigantycznie rozrośnięty. Ta właśnie formuła – zbyt duży, by upadł – przypomniała mi się w ostatni poniedziałek, gdy nastąpiła kolejna odsłona lustracji b. prezydenta RP Lecha Wałęsy. Od dawna wiadomo, iż nie idzie tylko o niego. I nie o niego przede wszystkim. Jak powiedział mój „gazetopolski” współautor, Krzysztof Wyszkowski: „To kłamstwo leży u podstaw III RP. Los zbyt wielu potężnych osób i całych środowisk zależy od tego, czy zostanie utrzymane”. Kolejne osiągnięcie Ewy Kopacz...
Filip Rdesiński
W ostatnich dniach po raz kolejny dała o sobie znać naczelna salonowa męczennica Dorota Nieznalska. W jednej z poznańskich galerii otwarto jej najnowszą wystawę „196 k.k.”. Tytuł wystawy nawiązuje do procesu, jaki wytoczono jej w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa obrazy uczuć religijnych. Nieznalska w 2001 r. na jednej ze swoich wystaw zaprezentowała instalację „Pasja”, której głównym elementem był wizerunek męskich genitaliów, umieszczonych pośrodku krzyża. W 2010 r. sąd prawomocnie uniewinnił „artystkę”. To był wyraźny sygnał dla dzieci Salonu. Kilka miesięcy po uniewinnieniu Nieznalskiej hordy pijanej młodzieży dały na Krakowskim Przedmieściu spektakl nienawiści do Krzyża. Przyniesiono „artystyczną” instalację, zbudowaną z puszek po piwie Lech, odbyło się performance...
Dorota Kania
– Śmierć świadka przed jego przesłuchaniem w postępowaniu sądowym zawsze stanowi utrudnienie procesu. W takiej sytuacji zostaną odczytane jego zeznania złożone podczas śledztwa, a ten dowód zostanie oceniony przez sąd – stwierdził prok. Zbigniew Jaskólski, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która prowadzi dochodzenie. Leszek Tobiasz zmarł w Zwoleniu tuż po północy 11 lutego, na imprezie integracyjnej pracowników Mazowieckiej Wojewódzkiej Komendy OHP, na którą przyjechał autokarem razem z kilkudziesięcioma osobami. Był zatrudniony w OHP jako fachowiec od obronności i spraw niejawnych. Po obiedzie uczestnicy imprezy pojechali do Kazimierza na wycieczkę. Wieczorem, po powrocie, rozpoczęła się zabawa karnawałowa, która trwała do późnej nocy. Z oficjalnej wersji wynika...
Maciej Marosz
– Śmierć świadka przed jego przesłuchaniem w postępowaniu sądowym zawsze stanowi utrudnienie procesu. W takiej sytuacji zostaną odczytane jego zeznania złożone podczas śledztwa, a ten dowód zostanie oceniony przez sąd – stwierdził prok. Zbigniew Jaskólski, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która prowadzi dochodzenie. Leszek Tobiasz zmarł w Zwoleniu tuż po północy 11 lutego, na imprezie integracyjnej pracowników Mazowieckiej Wojewódzkiej Komendy OHP, na którą przyjechał autokarem razem z kilkudziesięcioma osobami. Był zatrudniony w OHP jako fachowiec od obronności i spraw niejawnych. Po obiedzie uczestnicy imprezy pojechali do Kazimierza na wycieczkę. Wieczorem, po powrocie, rozpoczęła się zabawa karnawałowa, która trwała do późnej nocy. Z oficjalnej wersji wynika...
Leszek Misiak
– Gen. Paweł B., któremu prokuratura postawiła zarzuty w związku z tragedią smoleńską, nie weźmie na siebie całej odpowiedzialności, bo oznaczałoby to koniec jego kariery i odejście w niesławie – bo nie ochronił życia prezydenta Polski i Pierwszej Damy oraz życia byłego prezydenta RP na uchodźstwie. Tym bardziej że Janicki i Paweł B. nie są w wielkiej zażyłości, to taka przyjaźń służbowa – uważają informatorzy „GP” z Biura. Gen. Paweł B. – przypomnijmy – został zdymisjonowany i usłyszał zarzuty niedopełnienia obowiązków w trakcie m.in. przygotowań do wizyty Lecha Kaczyńskiego, a także poświadczenia nieprawdy. Ludzie „Jastrzębia” Wiceszef BOR gen. Paweł B. to były szef ochrony Aleksandra Kwaśniewskiego, gdy pełnił on funkcję prezydenta RP. – Szefowie wydziałów i oddziałów w BOR...
Grzegorz Wierzchołowski
– Gen. Paweł B., któremu prokuratura postawiła zarzuty w związku z tragedią smoleńską, nie weźmie na siebie całej odpowiedzialności, bo oznaczałoby to koniec jego kariery i odejście w niesławie – bo nie ochronił życia prezydenta Polski i Pierwszej Damy oraz życia byłego prezydenta RP na uchodźstwie. Tym bardziej że Janicki i Paweł B. nie są w wielkiej zażyłości, to taka przyjaźń służbowa – uważają informatorzy „GP” z Biura. Gen. Paweł B. – przypomnijmy – został zdymisjonowany i usłyszał zarzuty niedopełnienia obowiązków w trakcie m.in. przygotowań do wizyty Lecha Kaczyńskiego, a także poświadczenia nieprawdy. Ludzie „Jastrzębia” Wiceszef BOR gen. Paweł B. to były szef ochrony Aleksandra Kwaśniewskiego, gdy pełnił on funkcję prezydenta RP. – Szefowie wydziałów i oddziałów w BOR...

Pages