Felieton

Znam ludzi, którzy się tną. Kaleczą ciało w chwilach ciemności miażdżących ich dusze. Pytałem, dlaczego to robią. Tną się, by czuć. Cierpienie psychiczne wydrąża bowiem ich wnętrze. Porażająca pustka jest rodzajem wewnętrznej śmierci. Martwoty. I wtedy ból ciała przywraca ich do świadomości życia. W przerażający, odwrócony sposób, zadawane sobie cierpienie – ożywia. Ból psychiczny jest bowiem o wiele bardziej porażający od bólu fizycznego. A co dopiero ból duchowy. Właściwie nikt nie jest w stanie się z nim zmierzyć. Wypieramy go. Nie konfrontujemy się z przyczynami, które go wywołują. Ból duchowy miażdży i uniemożliwia racjonalną korektę naszych zachowań. Biblijne historie pozwalają zrozumieć, co tak naprawdę się w nas dzieje. Dlaczego to sfera duchowa wpływa determinująco na naszą...
Co z tą Polską? Co się stało z dumnym państwem w sercu Europy, o które potykały się imperia? Zostało gdzieś daleko za nami czy rozpłynęło się w smoleńskiej mgle? Poeta Jerzy Gizella, który kilka lat temu wrócił z Toronto do Krakowa, zauważa w wywiadzie dla miesięcznika „Debata”, że „tu i tam choruje się »na Polskę«, umiera się z tęsknoty za ojczyzną”. Ta wstrząsająca prawda odsłania skalę degeneracji państwa, które wyrzekło się patriotów, ale wyznacza nam też misję do spełnienia. W 1833 r. Adam Mickiewicz pisał: „Polityką, działaniem nazywamy tylko czyny, albo słowa i myśli, które rodzą czyny. Takiemi czynami jest walka, zwycięstwo lub męczeństwo”. Nie wszyscy dostrzegają ten potencjał w naszych zebraniach i manifestacjach. Cynikom z lewa i prawa wydaje się, że kieruje nami nostalgia,...
Nieważne rocznice (dla Salonu) Ciekawostką jest, że gdy my obchodzimy Dzień Walki z Depresją, dokładnie w tym samym czasie Rosja świętuje Dzień Obrońcy Ojczyzny. Jak historia uczy, owi „obrońcy rosyjskiej ojczyny”, często w ramach samoobrony, a jakże, nie tyle bronili, ile atakowali. Co jakiś czas składali „obronne wizyty” na ziemiach Rzeczypospolitej. Tak było w latach: 1920, 1939, 1944–1945. Tak bronią, że aż odwiedzają sąsiadów. A do tego bez zaproszenia… Skoro już mowa o historii, to nasi przodkowie – Sarmaci, gdyby żyli dzisiaj, byliby kompletnie niezrozumiali. Ot, np. właśnie teraz mija 732. rocznica zwycięstwa polskiego rycerstwa nad wojskami rusko-tatarskimi w bitwie pod Goźlicami. Dzisiaj nie byłoby tam żadnej bitwy. Przecież jest kurs na „ocieplenie”. Dzisiaj przepraszano...
Po tym, gdy bardzo delikatnie wspomniałem o jego agenturalności z początku lat 70. i dodałem: „odczuwam żal dla człowieka, który rzeczywiście był w tej roli z Wyspiańskiego, gdy miał »złoty róg«. Jeżeli mu zostanie wymierzona sprawiedliwość, to może być dla niego straszna rzeczywiście tragedia” – jeszcze tej samej nocy Wałęsa opublikował wściekły list otwarty, w którym miotał wulgarne wyzwiska i grzmiał: „Ojciec Rydzyk i całe to środowisko zostało dobrane chyba przez szatana, by zniszczyć Wiarę i Polskę!” Po ataku na „psycholi od Rydzyka” Wałęsa zapowiedział wytaczanie procesów: „Jeśli będzie w dalszym ciągu udostępniał małpom brzytwę i będą opowiadać kłamstwa i nie będą reagować na to – to podaję to radio i ojca Rydzyka do sądu za zniesławienie”. Zarzucił Radiu Maryja próbę...
Adam Michnik, pomny sławnej metafory Jacka Kuronia o zawracaniu stada mustangów, przyuczył jednak swoją formację do działania chytrego. On sam, ilekroć pisze tekst mający na celu wybielenie ubeków, zaczyna od deklaracji: „ja też uważam, że zbrodnie powinny zostać rozliczone, ale…”, gdy występuje przeciwko lustracji, udaje, że czyni to z pozycji człowieka uznającego jej zasadność etc. A kiedy jego faktyczne tezy zostaną przez kogoś odarte z tej obłudnej retoryki – tak jak to zrobił np. Jarosław Marek Rymkiewicz – posuwa się do terroryzowania go przy użyciu usłużnych „rozgrzanych sędziów”. Tym tropem idzie całe środowisko, które pracując nad zniszczeniem polskości, jednocześnie gromko lamentuje, że ktoś ośmiela się im odmawiać prawa do polskości i najserdeczniejszych dla niej intencji ....
Gauck jako duchowny opracował także normy moralne. 28 czerwca 2008 r. uczestniczyłem wraz z nim w panelu dyskusyjnym poświęconym lustracji w Instytucie Polskim w Lipsku. Obaj mówiliśmy o swoich doświadczeniach przy ujawnianiu akt bezpieki. Na pytanie dziennikarza Tomasza Pompowskiego, jakimi zasadami należy kierować się w tym działaniu, Gauck odpowiedział bez wahania, że Ewangelią. Dodał, że warto czytać także opisy bolesnych wydarzeń Wielkiego Tygodnia, a zwłaszcza te dotyczące zdrady Judasza i zaparcia się św. Piotra. Obaj apostołowie zawiedli w chwili próby, ale po swoim występku każdy postąpił inaczej. Pierwszy z nich, choć żałował, to jednak nie zdobył się na pojednanie z Mistrzem. Drugi natomiast z pokorą prosił Go o wybaczenie. Mówiąc o tym, Gauck sam też zadał pytanie, czy gdyby...
Za kilka tygodni w Pałacu Bellevue pojawi się 72-letni Joachim Gauck. Ten były szef Urzędu ds. Akt Stasi (BStU) i zasłużony działacz społeczny zastąpi nieszczęsnego Wulffa. Nowy prezydent słynie ze swoich oratorskich zdolności, należy do ludzi, którzy świadomie i z pewną dozą arogancji są w stanie wyartykułować swoje racje i mężnie stanąć w ich obronie. Cecha ta ujawnia się z całą jaskrawością w momentach, gdy poglądy Gaucka stają w kontrze do opinii głównego nurtu. Niemcy pod rządami Merkel i Wulffa były państwem sterowanym przez parę mainstreamowych oportunistów. Już niedługo pani kanclerz nie będzie miała możliwości uchylić się od dyskusji z prezydentem, który nie dość, że ma swoją własną wizję w kluczowych dla państwa kwestiach, to jeszcze potrafi być bardzo krytycznym oponentem. Z...
Moja generacja myśląc o starości, wiedziała, że ma przechlapane, teraz dowiedziała się, że jej dzieci i wnuki też! Patrząc na dzisiejszą Polskę, dostrzec można jedynie jakąś z góry płynącą gnuśność, niemożność na każdym kroku, w której oczywiście dają sobie radę tylko ci, którzy albo nie mają skrupułów, albo mają władzę. Nie ma żadnej porywającej idei, ba – programu! Zrealizowało się, i owszem, hasło: samochód dla każdego, tyle że nie bardzo jest gdzie i na czym jeździć. Wielkie programy mieszkaniowe odeszły do lamusa. Najlepszą ofertą dla młodych jest emigracja albo zasiłek. I to niepewny. Wydawało się, że jakąś namiastką ożywienia – bo nie powiem: zrywu – będzie Euro. Że się ludzie poderwą, będą pracować dzień i noc... I co? Autostrady w polu, stadiony z niedoróbkami, tylko paru...
Istnieniu kibolstwa winna jest też według rozmówcy „Polityki” szkoła, bo szerzy wartości „narodowo-patriotyczne”, a nie „krytyczno-patriotyczne”. „Dajmy więcej Słonimskiego, a mniej Sienkiewicza; więcej Narutowicza, a mniej Chrobrego” – postuluje psycholog. Że Chrobry i Sienkiewicz muszą z programu szkolnego wylecieć, to jasne. Pranie Szwabów, Ruskich i wszelkich innych bardziej światłych od Polaczków nacji to nietolerancja. Agresji polskich faszystów pod Beresteczkiem i Chocimiem mówimy nie! Ale z Narutowiczem i Słonimskim też jest ten problem. Wprawdzie pierwszego zabił endecki fanatyk, a drugi z narodowcami bił się felietonowo. Ale obaj byli piłsudczykami, a to – z deszczu pod rynnę. Marszałek na obcych wygadywał tak, że kibolom znowu się spodoba: „Podczas kryzysów – powtarzam –...
Szczytem antyniemieckiej paranoi była wypowiedź prezydenta Karolosa Papuliasa, który zarzucił Wolfgangowi Schäublemu obrażanie Grecji. A wszystko dlatego, że niemiecki minister finansów w kilka miesięcy od zapoczątkowania wypłat pomocy finansowej dla Grecji odważył się zwrócić uwagę na to, że nie wystarczy poprzestać na konsolidacji. Trzeba jeszcze zapewnić instytucje i państwa udzielające wsparcia, że podejmowane na ich żądanie wysiłki ratunkowe nie pójdą na marne, tylko przyniosą korzyść i staną się wiarygodne. – Nie akceptuję tego, że pan Schäuble obraża moją ojczyznę – powiedział prezydent Grecji. Papoulias poczuł się urażony, że Schäuble podobnie jak i kilku innych polityków europejskich sprzeciwił się wyrzucaniu pieniędzy przez okno. Zdaniem ministra Grecja powinna...
Jest tu oczywiście ziarno prawdy – pani minister, acz niekompetentna krańcowo, nie jest wcale najgorszym ani najbardziej szkodliwym członkiem gabinetu. W tym, co zadecydowało o jej widowiskowej kompromitacji, naśladuje tylko wiernie swojego szefa. To Donald Tusk dał wszystkim przykład, jak śmiało podejmować się zadań, do których się nie ma nawet minimum niezbędnej wiedzy i doświadczenia, i to on nauczył swoich podkomendnych, że liczy się wyłącznie medialność i nic poza tym. To on powinien być krytykowany za eurowtopę narodową, a nie Bogu ducha winna paprotka, którą się specjalnie w tym celu zasłonił. Ale fakt, że tak nie jest, nie ma nic wspólnego z antyfeminizmem, wynika po prostu z lizusostwa salonowych mediów, które na samego „Tusku musisz” podnieść ręki się nie ważą, a na Muchę od...
Wolno było zarejestrować domenę www.KoniecITI.pl – uznał warszawski Sąd Okręgowy, oddalając pozew koncernu, który domagał się 50 tys. zł odszkodowania od kibica Legii Wojciecha Brauna, zwanego „Kelnerem”. ITI nie ma jakoś szczęścia do starć z ową sławną już postacią polskiego happeningu. Wcześniej przegrał z nim były prezes Legii Leszek Miklas, który poskarżył się, że „Kelner” obrzucił go tortem. Kibic został uniewinniony, a sąd zarządził zwrócenie mu dowodu w sprawie – tekturowej tacki do ciasta, z której zdjęto odciski palców. Nietolerancja alkofobów i trzeźwieli szaleje. Światowa Organizacja Zdrowia chce, by w Polsce alkohol sprzedawano przez 8 godzin dziennie, tylko na obrzeżach miast i w sklepach państwowych. Znaczy ostrzej niż za tego mięczaka Jaruzela! W imieniu rządu Tuska...
Atak na symbole czy praktyki, które powinny być atakującym obojętne, a dla jakichś ludzi są ważne i drogie, dowodzi, że mimo zapewnień obojętne nie są. Prawdziwego ateusza święcona woda nie zdenerwuje, ale diabła poparzy. Trzeba naprawdę wierzyć w zbawczy charakter chrztu, by się mu sprzeciwiać, i uznawać potęgę krzyża, aby wydawać mu walkę. Oczywiście istnieje jeszcze inny powód. Walka z tym, co dla innych jest drogie i święte, stanowi świetny sposób określenia, wyznaczenia własnego antytotemu i określenia miejsca zbiórki. Oczywiście można zbierać się pod hasłami pozytywnymi, aby coś tworzyć, budować... Jednak pod sztandarami nienawiści udaje się to łatwiej i szybciej. O wiele łatwiej jest zablokować drogę, niż ją zbudować. A skądinąd przy okazji tego chrztu po...
Stało się tylko to, co prędzej czy później stać się musiało. Ujawnia się w końcu to, co dotychczas ukrywano z powodów czysto politycznych – Polska gospodarka tkwi w katastrofie nie od dzisiaj, nie od wczoraj, a od początku nieszczęsnej „transformacji ustrojowej”. I nie może z tej katastrofy wyjść właśnie z powodu trwania tych samych blokad politycznych, które zbudowano przy okrągłym stole. Od 1989 r. autorzy „transformacji” twierdzili, że ekonomia to wiedza tajemna, dostępna wyłącznie specjalistom, i kategorie zdroworozsądkowe nie mają tu zastosowania. Można było pozwolić komunistom rozkraść majątek narodowy, bo ci socjalistyczni menedżerowie mieli zrobić z niego lepszy użytek niż ciemniactwo z Solidarności. Można było zgodzić się na spłatę długów zaciągniętych przez Gierka i...
Mord na polskich oficerach w Katyniu, masowe wywózki w głąb ZSRS, likwidacja niepodległościowego podziemia – wszystko to jest jak lobotomia, zabieg neurochirurgiczny, polegający na przecięciu włókien nerwowych, które łączą czołowe płaty mózgowe ze strukturami międzymózgowia. Po likwidacji patriotycznej inteligencji nawet Polacy negatywnie nastawieni do komunizmu utracili instynkt niepodległościowy. Gdyby nie wycięto nam elit – ziemiańskich, wojskowych, urzędniczych, naukowych i kulturalnych – opór przeciwko władzom PRL miałby zupełnie inny charakter. Zamiast powtarzać głupawe pytanie „bić się czy nie bić?”, znaczna część narodu nadal prowadziłaby poważną walkę z wrogiem. Niestety, eksterminacja Żołnierzy Wyklętych sprawiła, że niepodległościowe wysiłki w ogóle przestały być brane pod...
A więc nie obchodzi mnie, czy pan premier pije i dlaczego tak często jakby odlatuje. Kompletnie nie interesuje mnie, czemu pan minister spraw zagranicznych jest niemal bez przerwy pobudzony, agresywny, nadpobudliwy i ma wciąż nieobecne spojrzenie. Obchodzi mnie natomiast jako obywatela, jak moje państwo jest zarządzane – chciałbym, by było mądrze, energicznie i sprawnie. A nie jest. O cnocie mądrości w przypadku obu panów mówić ani pisać nie chcę. Z litości. Energię Tusk wyładowuje na boisku, więc już do rządzenia brak mu siły. Co zaś do sprawności: obaj są całkiem sprawni – a Donaldinio nawet wybitnie – w rozgrywkach wewnątrzpartyjnych. Jak wyciąć w pień przyjaciela z boiska, jak oszwabić kolegę, jak zrobić kumpla w bambuko, jak podłożyć nogę i z uśmiechem na ustach wbić nóż w plecy...
Zwrócił na to uwagę Joachim Gauck na konferencji zorganizowanej przez krakowski Ośrodek Myśli Politycznej w 1999 r. w Warszawie. Na tym spotkaniu ówczesny premier RP Jerzy Buzek zadał dramatyczne pytanie: „Czy zrobiliśmy wszystko, aby to, co złe, zostało nazwane złem”? Pytanie to pozostało do dziś bez odpowiedzi. A dlaczego? Joachim Gauck wyjaśnił źródło tego fiaska: „Intelektualiści wschodnioniemieccy zasiadający przy NRD-owskim okrągłym stole chcieli restaurować i poprawiać system”. Ale – mówił Gauck – masy nie wyraziły na to zgody i wzięły sprawę w swoje ręce. „Końcowa faza upadku komunizmu różniła się w obu krajach, w NRD miała charakter rewolucyjny, w Polsce po długiej fazie rewolucyjnej przeszła w fazę negocjacyjną”. A faza negocjacyjna – dodajmy gwoli prawdy – przerodziła się w...
Przede wszystkim polecam wspomnienia Henryka Cybulskiego pt. „Czerwone noce”. Ich autor był postacią niezwykłą – podoficer rezerwy WP, z zawodu leśnik, z zamiłowania sportowiec. W lutym 1940 r. został zesłany na Sybir, skąd uciekł i po dwóch miesiącach – uwaga! – pieszej wędrówki powrócił do rodzinnego Przebraża. Była to duża polska wieś, liczącą prawie tysiąc mieszkańców. Leżała 25 km od Łucka, który w okresie międzywojennym pełnił funkcję stolicy województwa i diecezji rzymskokatolickiej. Było to więc dokładnie centrum rozległej i ludnej krainy. Wokół były liczne osady, zamieszkałe także przez Polaków. W maju 1943 r. zaczęły docierać tutaj pierwsze przerażające informacje o masowych mordach dokonywanych przez dopiero co powstałą UPA, która zamiast walczyć z Niemcami, zajęła się...
A będzie tylko gorzej. 1 marca w Holandii rusza usługa eutanazyjna door-to-door, czyli eutanazja z dostawą do domu. Jeśli lekarz nie będzie chciał wykonać eutanazji na swoim pacjencie (tacy wciąż jeszcze w Holandii są), to wówczas do akcji wyrusza dwuosobowa ekipa złożona z „lekarza” i „pielęgniarki” (cudzysłów celowy, bo jakoś trudno mi określić ich zwyczajnie, a słowo „kat” w odniesieniu do nich byłoby jednak obraźliwe dla katów), którzy błyskawicznie załatwią pacjenta, jeśli ten tylko wyrazi taką wolę. Mam wrażenie, że to może być dopiero początek. Kolejnym etapem powinno się stać stworzenie komand, które zabijać będą także osoby niechętne poddaniu się takiemu zabiegowi. Na zlecenie ubezpieczycieli czy rodziny. Niemożliwe? Wręcz przeciwnie. To już się dzieje. W Holandii, nie do końca...
Człowiek wychowywany w toksycznej rodzinie, na przykład z przemocą. Jako dziecko stawiany tysiące razy w sytuacjach, w których nawet dorosły nie dałby sobie rady. I zmuszony do „radzenia sobie”. Np. poprzez świadome czytanie mowy ciała. Przydatne jest to przy rozpoznawaniu, czy domowy tyran wchodząc w drzwi, jest akurat w fazie agresji czy rzewności. Chicekhawk wykorzystuje tę umiejętność i wyławia na dworcu najładniejszą zrozpaczoną nastolatkę. Czyta jej stan psychofizyczny ze sposobu ułożenia kącików ust, z linii, w jakiej trzymane są ramiona, ze sposobu stawiania stóp itp. Rozpoczyna rozmowę, potrafi słuchać. I w końcu proponuje rozwiązanie: chata, prysznic, pełna lodówka. Większość zmęczonych uciekinierek z domu przystaje na propozycję. Tym bardziej że chickenhawk zakochuje się....
Ilość obejść prawa i fikcyjnych samozatrudnień u ludzi bezrobotnych byłaby przy przyjęciu propozycji eseldowskich doprawdy zatrważająca. Wszystko to prawda, ale mimo że niedoskonałe, to jednak niemal wszyscy jakieś koncepcje rozwiązania problemu przedstawili. A PiS zachowuje się w całej sprawie nieporadnie i populistycznie. A skoro już wedle starożytnych – vox populi – vox dei, to politycy tej partii mówią o konieczności przeprowadzenia referendum. Nie przystoi to najpoważniejszej niezależnej partii politycznej w naszym kraju. Szczególnie bolesne dla mnie, zwolennika tego stronnictwa, jest także to, że nie przedsięwzięto żadnej akcji zbierania podpisów pod projektem tzw. referendum z inicjatywy obywateli. Podpisy pod swoim projektem zaczął zbierać SLD i to jest tym bardziej zawstydzające...
Idea umowy międzypokoleniowej opierała się na założeniu, że między żywicielami a żywionymi będzie zachowana równowaga. Nikt nie przewidział, że opłacający składki zaczną się z czasem uginać pod ciężarem słabszych i starszych. Zasadniczy problem polega na uzależnieniu stawek emerytalnych od płac brutto osób aktywnych zawodowo. Emeryci otrzymują ostatecznie więcej, niż sami wypracowali. Prawo stojące u podstaw umowy międzypokoleniowej jest zatem fikcją i poważnym błędem konstrukcyjnym. Na emeryturę powoli odchodzi wyżowy rocznik ’68. To ironia losu, że ludzie, którzy ostentacyjnie demonstrowali wrogość do wszelkich instytucji i organów państwa, zostawili po sobie silnie rozbudowaną machinę urzędniczą. Potężny aparat biurokratyczny, na który muszą dziś łożyć obywatele Niemiec. I to...
Piszę to, bo paskudna decyzja KRRiTV wobec telewizji „Trwam” osłaniana jest przez propagandystów władzy takim niby to „zdroworozsądkowym” argumentem, że władza nie ma żadnego powodu bać się Rydzyka, bo to przecież nisza i skansen, że nie ma żadnego politycznego powodu, by tłumić medium i tak docierające do zaledwie paru procent widzów. A skoro tak, to musiało pójść o sprawy biznesowe, normalne, by tak rzec, i zwolennicy Radia Maryja po prostu „histeryzują”, by na siłę robić z siebie prześladowanych. Otóż nie. Ta decyzja jest jak najbardziej polityczna i – w logice „demokratury” Tuska, mieszającej wzorce Blaira, Berlusconiego i Putina – jak najbardziej logiczna. To nieważne, ilu widzów ma telewizja w danej chwili. Kiedy znajduje się na multipleksie, w zasięgu pstryknięcia pilotem, może...
„Zachowali się po chamsku i wyrzucili Lisa na oczach całej Polski, tak jak wyrzuca się pijanego palacza z kotłowni” – napisał o zwolnieniu redaktora naczelnego „Wprost” eurodeputowany SLD Marek Siwiec. Uważa się on za lewicowca. Obrońcę robotników. Jego partia pisze w swoim programie, że ludzie słabiej zarabiający potrzebują „wsparcia nie tylko materialnego, ale, co równie ważne, moralnego”. Stwierdzenia Siwca sugerujące, iż niedopuszczalne jest, żeby traktować bogatego celebrytę jak jakiegoś smolucha, umorusanego głupka z kotłowni, niewątpliwie takiego moralnego wsparcia ludziom pracy udziela. Szczególnie warta podkreślenia wydaje się prospołeczna i prowychowawcza postawa Siwca, potępiającego picie w pracy. Potępia je równie pryncypialnie, co prelegenci pogadanek Socjalistycznego...
Najsmutniejsze skojarzenia nasuwały się podczas spotkania z internautami 6 lutego br. Oto mężczyzna z Gdańska, mieszkający niedaleko stoczniowej bramy, uważający się za człowieka Solidarności (choć z „Bolkiem” w klapie), okazuje się nieprzytomnym zadufkiem, który usiłuje manipulować rozmówcami tak głupio, jak Gierek i jego dziennikarze w Sierpniu `80. Ten nieodrodny spadkobierca propagandy sukcesu tak się zapamiętał w roli „ukochanego przywódcy”, że do normalnych ludzi (a nie do swoich odmóżdżonych postkomunistycznych lemingów) mówi słowami negocjatorów rządowych w Sali BHP – „nie zgadzamy się na wasze wolne związki zawodowe (wycofania podpisu pod ACTA), ale chcemy tak zreformować nasz CRZZ, żeby był lepszą transmisją partii do mas (uczynić polskie prawo narzędziem totalnej kontroli nad...
Gdy wracałem promem z Gotlandii, byłem przekonany, że to kulturowe science fiction zostawiam za sobą raz na zawsze. Wprawdzie w Polsce toczyła się wówczas debata światopoglądowa, ale w miarę realistyczna. Jedni twierdzili, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, inni – że niekoniecznie. Jedni uważali homoseksualizm za dewiację, inni za „orientację”. Jedni byli za dyscypliną w szkole, inni przeciwko. Wielu chciało zachować tradycyjne wartości i obyczaje, równie wielu pragnęło je zburzyć, jednak wszyscy mieli świadomość ich istnienia. Tak było osiem lat temu, bo dzisiaj żyjemy już w innej kulturze. Małżonków zastąpili partnerzy płci dowolnej, starych kawalerów i stare panny – single. Stwierdzenie, że homoseksualizm jest sprzeczny z naturą, ma status kłamstwa oświęcimskiego, a...
Euroreguły eurogry Dobrze, skończę mękę Szanownych Czytelników. Autorem tych piętrowych pochwał wobec Anglii jest… kanclerz Angela Merkel! Ona? Tak, tak. Nikt inny tylko Frau Angela M. Czyżby nagły zwrot akcji i próba uwiedzenia pana z Londynu przez panią z Berlina (oczywiście politycznego), bo szefowa niemieckiego rządu jest starsza od szefa rządu Jej Królewskiej Mości o 12 lat? Ależ skąd. Niemka, jak to Niemka, jest realistką, chodzi po ziemi i wie, że jak się nie da więcej wydusić, a buntownika szybko spacyfikować, to trzeba z takim buntownikiem rozmawiać. Tylko ktoś zupełnie nieznający współczesnej polityki międzynarodowej mógłby mniemać, że gdy Londyn stanął dęba i nie chciał maszerować pod berlińsko-paryską komendą, o przepraszam, podpisać paktu fiskalnego, to pani Merkel...
Grecja ogarnięta jest chaosem, który zaczyna się przekształcać w rewolucję. Ostatnie strajki i demonstracje, które w stolicy zgromadziły 100 tys. osób i zakończyły się podpaleniami i atakami z użyciem koktajli Mołotowa, są symptomem skrajnej desperacji. I na tym nie koniec. Ludzie nie chcą się pogodzić z drastycznym obniżeniem standardu życia, całkowicie przez nich niezawinionym. I z dyktatem Brukseli i Angeli Merkel, która znalazła się już na pierwszym miejscu najbardziej znienawidzonych polityków UE, nie tylko w Grecji, ale także we Włoszech i w Hiszpanii. W pozostałych krajach strefy euro też nie należy do pupilków. Ratowanie euro, ratowanie Niemiec i Francji Przez wiele miesięcy zarówno politycy, jak i eksperci oraz nieocenione media lewacko-liberalne o bankructwo Grecji i...
Kompleks ten w połączeniu z kilkoma sąsiednimi obiektami mieszkalnymi i terapeutycznymi Fundacji im. Brata Alberta, wzniesionymi w poprzednich latach, jak i z placówkami edukacyjnymi, prowadzonymi przez zaprzyjaźnione Oświatowe Towarzystwo Integracyjne, stał się unikalnym „miasteczkiem dla niepełnosprawnych”. Takiego zespołu nie powstydziłby się żaden zachodnioeuropejski kraj. Poza tym jego powstanie jest doskonałym przykładem na to, że współpraca kilku siostrzanych organizacji pozarządowych, wsparta życzliwością władz samorządowych, może zrodzić bardzo dobre owoce, nawet w dobie powszechnego kryzysu gospodarczego. Przykład ten dla władz państwowych III RP mógłby być pewnego rodzaju „wizytówką” polskich osiągnięć, zwłaszcza że już niedługo z okazji mistrzostw piłkarskich Euro 2012 do...
Lakoniczne podsumowanie tych „mądrości” filozofów nie wystarczy. Trzeba im się przyjrzeć bliżej. Zacznijmy od łagodniejszego prof. Mikołejki. „Nasz system kulturowy i moralny czymś oto grzeszy. I płeć biologiczna wyznacza rolę społeczną. W Polsce ciągle pokutuje przekonanie, że dziewczyna z konieczności ma być żoną, matką i opiekunką. Sprzyja temu tradycyjny katolicyzm i patriarchalizm wielu środowisk. Roli kobiety towarzyszy też zbiorowa wyobraźnia ciepłej matki oddanej dziecku. Koncepcja macierzyństwa jest skrojona na wzór maryjny tandetnie wyobrażony. Nie ma tu miejsca na dojrzałe macierzyństwo, ale tylko na to ze słodkich obrazków. Jej strasznie młody mąż i ona są związani z ruchem katolickim Tebah. W podobnych środowiskach mówi się o rodzeniu, ale już nie o biologiczności kobiety ani...
Tragedie ludzkie były zawsze. Nieudane związki, rozstania, samobójstwa, samotność. Ale dziś na zło mówi się life style. Nie jestem starym pierdołą, który będzie powtarzał: świat zwariował. Wszystko stoi na głowie. Ale świat rzeczywiście zwariował. Na mężczyznę mówi się kobieta. Na morderstwo z powodów ekonomicznych: eutanazja. Dobra śmierć. Prawie przejaw miłosierdzia. Godzinę po informacji o śmierci amerykańskiej artystki patrzyłem w oczy dwudziestokilkulatki. Siedzącej w pasażu handlowym w centrum Warszawy, na marmurach, na mrozie. Kiedy zrozumiała, że broniąc jej i chłopaka przed ochroniarzami, nie mam żadnego oczekiwania, opuściła gardę. I w tych oczach zobaczyłem rozpacz i przerażenie. Źrenice rozszerzone. Heroina. To przecież są oczy Whitney Houston. Artystka do uzależnienia...
Zmiany nastawienia premiera w relacji do Unii Europejskiej i unii walutowej są przykładem nie najlepszym, choć często przytaczanym, bo mogłyby one być efektem prostej taktyki negocjacyjnej. Taka nagła odmienność w relacjach międzynarodowych nosi dumne miano dyplomacji i gdyby nie igranie z suwerennością Polski, można byłoby orzec, że nie jest wcale przykładem janusowości oblicza premiera. Także fakt, iż wazeliniarskie poglądy Radosława Sikorskiego na rolę Niemiec w Europie, w stosunku do jego wypowiedzi sprzed lat, akcentujących wrogie relacje Niemiec i Rosji do naszego kraju w kontekście podbałtyckiej rury, są przykładem nagłej zmienności poglądów, można podać w wątpliwość. Można wskazać, że w długim okresie każdy ma prawo do odmiennych ocen. Trzeba bowiem odróżniać ewolucję poglądów od...
Wizja, nie powiem, dość przekonująca. Jednak trudniej zgodzić się z dalszymi wnioskami Migalskiego, a mianowicie ze swoistą symetrią „przemysłów nienawiści”, w których PO uważa PiS za faszystów, a ci – rządzących za zdrajców i zaprzańców. Mój sprzeciw wynika z realnego spojrzenia na fakty – widać już, że nie znaleziono dotychczas, odcedziwszy pianę ubijaną przez media, żadnego dowodu na „faszystowskie metody rządów Kaczorów”, natomiast lista działań aktualnego rządu na szkodę Polski jest długa jak stąd do Smoleńska. Nie twierdzę, że wszystkie zostały zamierzone. Przypuszczam raczej, że jedne były konsekwencją innych. Przyjęcie strategii wojny powoduje, że trudno się dziwić, kiedy gdzieś poleje się krew. A więc wpierw była błędna strategia, która wprawdzie dała sukces, ale potem...
Skąd ta cisza? Dlaczego gwiazdy PJNu przestały tańczyć przed nami z innymi podobnymi gwiazdami? „Kamaryla” zajęła się istotniejszymi sprawami. Wynik wyborów naruszył status quo. Walka o podział łupów i trupów się toczy. Gdy tylko się skończy, wróci troska o Prawo i Sprawiedliwość w naszym kraju. A do tego czasu może musi umrzeć jakiś kolejny były wicepremier. Może powiesi się jakiś kolejny sekretarz Kancelarii Premiera. Może trzeba będzie zamknąć innego byłego szefa służb specjalnych. Kiedy rusza się ludzi „nie do ruszenia”, gra idzie o interesy tak wielkie, że trzęsie się ziemia. Media „kamaryli” … I sama „kamaryla”. Towarzystwo spotykające się w mitycznym salonie? Bzdura. Raczej, bluzgając, na stacji benzynowej. W salonach też oczywiście, bo żeby zarządzać narodem w obcym interesie,...
5 marca 1968 r., kilka godzin po narodzinach syna, lekarze, na wyraźne polecenie sądu, wysterylizowali Elaine. – Potraktowali mnie jak świnię – mówiła amerykańskim dziennikarzom Riddick, pierwsza osoba w Stanach Zjednoczonych, która ma otrzymać odszkodowanie za przymusową sterylizację dokonaną z przyczyn eugenicznych. Powody takich zabiegów bywały różne: kolor skóry, pochodzenie z rodziny alkoholików, analfabetyzm, niecodzienne zachowania, choroby psychiczne w najbliższym otoczeniu itp. Każdy powód był dobry, by „chronić społeczeństwo przed nieodpowiednimi społecznie”. Szacuje się, że ofiar takiej polityki było w trzydziestu stanach USA ok. 65 tys. Podobne rozwiązania prawne obowiązywały także w Szwecji, Norwegii, Kanadzie i wielu innych postępowych krajach. W Północnej Karolinie, gdzie...
Amerykę Kwieciński więc kochał, ale miała ona też drugie oblicze, którego szczerze nie znosił. Nie tylko on. Ja osobiście, ale przecież też bardzo wielu z nas z niechęcią myśli o różnych pajacach – urzędnikach z Waszyngtonu czy dziennikarzach z Nowego Jorku, którzy czynem (ci pierwsi) lub słowem (ci drudzy) pchają swój wielki kraj w ramiona Rosji i robią wszystko, by odwrócił się on plecami do sojuszników. Także do Polski. To za prezydentury Obamy ta tendencja stała się niemal religią państwową w polityce zagranicznej USA. Jacek Kwieciński, a z nim wielu myślących jak on Polaków, zżymał się na ten amerykański pragmatyzm, który kazał budować mosty do Moskwy ponad głowami Polaków, Bałtów i innych nacji, które na własnej skórze poczuły ciężką łapę rosyjskiego niedźwiedzia. Tak, takiej...
Reset poglądów, myśli nieuczesanych i banałów, których pełno było również w wykonaniu innych polityków, bardziej znanych. Bo ta konferencja to już popłuczyny dawniejszych, podczas których poruszano kwestie bezpieczeństwa krajów NATO i broniono zasad paktu, gwaranta bezpieczeństwa świata zachodniego. Z tamtych czasów pozostał tylko szyld, zwiędła bowiem idea przyświecająca temu wydarzeniu. Natomiast wzrosła niepomiernie liczba uczestników monachijskiego zgromadzenia, które jako wydarzenie o nieformalnym charakterze ani nie podejmuje żadnych wiążących decyzji, ani tym bardziej nie ma wpływu na bezpieczeństwo świata. To, co mówili Sikorski i Komorowski, tym bardziej. Polityczne i obronne mowy przyćmiło wystąpienie szefa Banku Światowego Roberta Zoellicka, a dotyczyło ono niekoniecznie...
Pani Mucha nie wymyśliła nic nowego, korzysta tylko z najlepszego przykładu, który idzie z samej góry. Po to się rządzi państwem, żeby móc wynagradzać swoich kumpli oraz stronników i pozyskiwać kolejnych rozdawaniem stołków. Czy ktoś myśli, że Tusk by nie chciał, żeby administracja państwa działała sprawnie? Pewnie, że by chciał. Ale skoro przyjął takie zasady gry o władzę, jakie przyjął, to żadne wściekanie się, pokrzykiwanie na nieudolnych podwładnych i rzucanie w nich papierami nic nie da. Kadry decydują o wszystkim, mówił klasyk. A o kadrach decydują układy. Tusk świadomie stał się zakładnikiem owych układów, postanowił balansować między sitwami i koteriami, tu przycinając, tam wspierając, równoważąc, stale eliminując silniejsze osobowości na swoim zapleczu, jak surfer na fali....

Pages