Marcin Wolski

Marcin Wolski
To prawda, w zamach wierzy zaledwie 20 proc. społeczeństwa. Zaledwie czy aż tyle? Trzeba przecież na taką deklarację niemałej odwagi. Zresztą odsetek ten nieustannie rośnie. W dodatku, jeśli zestawimy tę liczbę z 60 proc. obywateli, którzy nie wierzą Rosjanom, uważają, że ci ściemniają, kłamią i dezinformują, to dla obrońców raportu Millero-Anodiny powinien to być głos na trwogę. I niektórym faktycznie puściły nerwy. Wprawdzie dla akolitów Tuska sejmowe wystąpienie premiera było dowodem jego siły i przejęcia ofensywy na froncie smoleńskim, ale dla każdego znającego historię zabrzmiało jak bełkotliwy spazm i próba odwrócenia kota ogonem, ignorując fakt, że jest to pies! Porównanie żądania zwrotu wraku samolotu do hołdu wobec Rosyjskiej Dumy, a patriotów do targowiczan dowodzi, że...
Marcin Wolski
Rzecz niebagatelna – chodzi o tajną siatkę, którą zmontował faktyczny następca Stalina, a także materiały – „hak” na wszystkich czołowych przywódców sowieckich. Autorka w swej pracy, jak wiele wskazuje, oparła się głównie na świadectwie syna Ławrientija Pawłowicza, Sergo, który od lat próbuje rehabilitować ojca. Wedle tej wersji Beria jest idealistą, który nigdy nie chciał robić tego, co robił, tak naprawdę interesowały go poezja, budownictwo mieszkaniowe i radziecki program nuklearny. (Przypominają się tu inni wrażliwi idealiści w aparacie represji – Jurij Andropow i Władimir Putin...). Beria – jeden z największych zbrodniarzy w historii, odpowiedzialny m.in. za mord katyński, urasta wręcz do roli anioła pokoju. Oczywiście inteligentniejszy niż Jagoda i Jeżow uczestniczy w...
Marcin Wolski
Jakaż cudowna jest moc takiej wiary, pozwalającej całe lata bronić tezy, że Katyń zrobili Niemcy, angażować się do szpiku kości w ataki na szpiegów hitlerowskich w rodzaju Gomułki i Spychalskiego w 1949 r., w potępianie syjonistów w 1968 r., potem warchołów w 1978 r., destablizatorów w 1981 r. czy oszołomów w 1992 r. Wiary, która jednego dnia mogła zmienić się w przekonanie, że Gomułka to mąż opatrznościowy, prof. Bauman, Brus czy Wolińska – najwyższe autorytety moralne, Michnik i Kuroń to propaństwowcy i najlepsi przyjaciele „ludzi honoru”, a Wałęsa – skarb narodowy bez skazy... Na dzień, w którym Antoni Macierewicz doczeka się z ich ust komplementu wybitnego i dalekowzrocznego patrioty, wypadnie trochę poczekać, ale niewątpliwie kiedyś ten moment nadejdzie. Trudno nie widzieć samych...
Marcin Wolski
Trudno też jednoznacznie ocenić, na ile cała transformacja okazała się partactwem. W końcu PZPR utraciło władzę i w miejsce PRL-u narodziła się III RP, której rychło udało się wyrwać (?) spod kurateli Rosji i znaleźć w NATO i Unii, na ile majstersztykiem, który pozwolił byłym właścicielom PRL-u uwłaszczyć się, zachować życie, zdrowie i majątek, często wielokrotnie go pomnażając, a także wpływy polityczne? Na szczęście, są to jedynie pytania o proporcje, nie o fakty. Te są bezsporne, choć na pełne potwierdzenie i poznanie detali poczekać trzeba będzie aż do otwarcia archiwów postsowieckich, naszych „zbiorów zastrzeżonych” w IPN oraz do publikacji (zapewne pośmiertnie) dokumentów lub pamiętników czołowych autorów dramatu(zakładając, że coś takiego się pojawi). Praca 37- letniego...
Marcin Wolski
Dlatego póki mamy, co mamy, nie liczyłbym na jakikolwiek postęp. Ten dzieje się poza władzą i pomimo niej. Najlepszą ilustracją ewolucji w myśleniu jest stanowisko tygodnika „Uważam Rze”, który przestał odżegnywać się od teorii spiskowych. Czy możemy mówić o pewnym odblokowaniu psychicznym w szerszym wymiarze? Sukcesy dezinformacji przez dwa lata trwały dzięki swoistej „ucieczce od prawdy” całej rzeszy Polaków, niekoniecznie rusofilów, kosmopolitów czy zaprzańców. „Wypieranie prawdy” jest dość częstym mechanizmem psychologicznym, znanym zdradzanym żonom i mobbingowanym podwładnym. Istotę sprawy celnie zauważył Rafał Ziemkiewicz, wskazując, że ogromna liczba ludzi niegłosujących na PiS i Kaczyńskiego czyniła to nie dlatego, że nie wierzyli w zamach. Przeciwnie. Wierzyli aż za bardzo i...
Marcin Wolski
Na początku był mak i liście koki. Mak to marycha i heroina, koka – kokaina. Ta pierwsza gwarantuje zwidy, druga energetycznego kopa. Pierwszej królestwem było Peru i Kolumbia, drugiej północne bezdrożna Meksyku. Z czasem podział przestał być oczywisty, zwłaszcza kiedy wyeliminowano parę kolumbijskich potentatów narkotykowych (np. Escobara). W świecie, który nie znosi próżni, ich rolę przejęli Meksykanie. Zresztą trwająca wojna z narkobiznesem ma kształt sinusoidy – raz górą są władze, raz mafiozi. Oczywiście mam na myśli władze USA (zresztą często w swoich działaniach sprzeczne, np. nieustannie skonfliktowane agencje CIA i DEA), w Meksyku aparat jest doszczętnie skorumpowany od dołu do góry, a kiedy prezydent Calderon w roku 2006 postanowił ten stan zmienić, wybuchła wojna na...
Marcin Wolski
Tego nawet przy najbardziej liberalnym poglądzie na świat nie da się skomercjalizować. I nie jest to jakiś dogmat albo chciejstwo. Jeśli ma istnieć wspólnota narodowa, musi istnieć forma służąca jej przetrwaniu, zwłaszcza jeśli w coraz mniejszym stopniu spełnia to lub nie spełnia (zwłaszcza po holokauście wykonanym przez panią Hall) polska szkoła. Ktoś musi dawać wzorce, uczyć piękna i dobra, wartości, mądrości, krytycyzmu i patriotyzmu. Ktoś musi promować ambitne sztuki polskich dramaturgów, wartościowe filmy, kulturalną rozrywkę, mądry, dociekliwy reportaż, historyczne widowisko… I nikt nie zrobi tego poza mediami publicznymi, uwolnionymi od przymusu ścigania się z komercją, bez reklam, bez fetyszu oglądalności, bez politycznych nacisków, a na pewno bez ręcznego sterowania. Co...
Marcin Wolski
Na odpowiedzi „co by było, gdyby” mogą pozwalać sobie historie alternatywne. Jednak korci wizja udanego eksperymentu Rzeczypospolitej Trojga (z Ukrainą), a może Wielu Narodów (mimo przepaści językowej łączyła nas z Węgrami zawsze jakaś wspólnota ducha). Od innych imperiów budowanych w tamtych czasach ogniem i mieczem różniły nas pokojowość naszych unii, tolerancja religijna (również wobec Żydów i muzułmanów), a także atrakcyjność demokracji szlacheckiej... Jednak faza budowania potraktowana została w pracy marginalnie, ponad 90 proc. stanowi opis straty, podziałów i konfliktów, które, głównie z poduszczenia obcych, „zatruły krew pobratymczą”. „Chmielnicki nie musiał poddawać swego kraju Rosji, czego u schyłku życia żałował, ale odkręcić nie potrafił”, „Inni negocjatorzy przy innych...
Marcin Wolski
Być może powinno się budować Europę Ojczyzn na nowo, strukturami poziomymi ludzi przywiązanych do wartości, dla których Europa to grecka filozofia, rzymskie prawo i chrześcijański ład moralny – katedry i wspólnoty lokalne, tradycja i samorząd. Tak jak marzył polski Papież, którego oklaskiwano, ale nie do końca słuchano. Pryzmy bzdur produkowanych przez eurokrację – od walki z globalnym ociepleniem zaczynając, na tzw. prawach podstawowych kończąc, wydają się nie do ruszenia. Jeden kraj (nawet jeśli będzie miał u steru Orbána, Kaczyńskiego czy Klausa) sobie z tym nie poradzi, ale bardzo ciekaw byłbym wyników europejskiego referendum w sprawie kary śmierci albo rozbuchanych praw dziecka, albo socjalu dla emigrantów... Tęczowa bańka mydlana jest do przekłucia, i to natychmiastowo. A jak...
Marcin Wolski
Jej praca to opowieść o chłopcu, który chciał być czekistą i czekista został nim, podnosząc praktykę i mentalność czekistowską (lekko tylko pokropiona cerkiewna frazeologia) do rangi doktryny państwowej. Szukając analogii w dziejach, można przypomnieć jedynie młodego Michaiła Romanowa (skądinąd syna propolskiego zdrajcy), który objął tron moskiewski i założył dynastię... Putin wziął się z łapanki w momencie, w którym chory Jelcyn gorączkowo poszukiwał następcy. Testował wtedy rozmaitych kandydatów, z których najmocniejszym wydawał się Jewgienij Primakow. Ponoć miliarder Berezowski wylansował Putina w porozumieniu z rodziną Jelcyna, a rekomendacji udzielił mer Petersburga Sobczak. Ten pierwszy bardzo szybko znalazł się na emigracji, a drugi zmarł w podejrzanych okolicznościach....
Marcin Wolski
Inna sprawa, że aby bezpośredni impuls uruchomił lawinę, musi być zgromadzone dość śniegu, kamieni i błota. I ten warunek jest chyba spełniony – władza zdążyła już narazić się wszystkim i poobrażać, kogo popadnie. Moherowe babcie i „młodych wykształconych z wielkich miast”, handlarzy i kolejarzy, służbę zdrowia i jej pacjentów... Czy jednak właśnie teraz się posypie? A może jednak dotrwa do Euro, aby publicznie skonsumować owoce własnych niekompetencji, zaniedbań, przekrętów i usłyszeć chóralny głos zewsząd: „ale piękna katastrofa!”? Jednego nie rozumiem: dlaczego poseł Gibała poszedł akurat do Palikota? Chciał przyspieszyć nową koalicję czy ją udaremnić? A może postanowiono podkopać Donalda, przyczynić się do jego upadku, a potem współtworzyć Formację Postępu i Rozwoju,...
Marcin Wolski
Grono wypowiadających się jest bardzo zróżnicowane – od osób pragnących zachować anonimowość i figurujących np. jako działacz Solidarności czy rolnik PGR-u, po tak znanych i wybitnych polityków jak Zbigniew Romaszewski czy dziennikarzy: Teresę Torańską (związaną z „Gazetą Wyborczą”) lub Agnieszkę Gluzę (KARTA). Znajdzie się tam również opozycyjny historyk Marek Barański. Rzeczywista groza sytuacji miesza się z humorem, a zdarzenia patetyczne z absurdami zdegenerowanej komuny. Autorki cechuje pomysłowość w doborze relacji. Samo wprowadzenie stanu wojennego, obok sytuacji dość typowych – brak „Teleranka” w telewizji i magazynu „60 minut na godzinę” w radiu, a zamiast tego przemówienie Jaruzela, ubarwia opowieść myśliwych, którzy właśnie udali się na polowanie i zostali wzięci przez ZOMO...
Marcin Wolski
Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. W desperackiej obronie nie chodzi o człowieka, lecz o zasadę. W obowiązującym obrazie świata nie ma miejsca na Tajnych Współpracowników – nikt taki nigdy nie istniał, to kreacja oszalałych z nienawiści lustratorów, żerujących na śmieciach pozostawionych przez służbę bezpieczeństwa... Inna sprawa, że przecież nie było nigdy żadnej służby bezpieczeństwa, więc kto je tam zostawił? Ruscy? A skąd by się wzięli Ruscy w suwerennym, samodzielnym kraju, jakim była Polska Rzeczpospolita Ludowa? Pozostają więc zaklęcia, że nie należy w tym grzebać, bo grzebanie jest nieetyczne, niegodziwe i nie przystoi ludziom z towarzystwa. Słowem – „Odpieprzcie się od generała, odpieprzcie się od Lecha!”. Co oczywiście nie zamyka sprawy, lecz jedynie...
Marcin Wolski
„Intelligentaktion” ginie często w cieniu Shoahu, stanowi jednak element tej samej ludobójczej strategii. Zanim jeszcze rozpoczyna się „Ostateczne rozwiązanie”, powstają dyrektywy unicestwienia narodu polskiego poprzez likwidację elity przywódczej i sprowadzenie reszty do poziomu roboczego bydła. Program ten realizowany jest przez cały okres okupacji, ma jednak swoje spektakularne momenty. Niejako próbą generalną jest aresztowanie 6 listopada 1939 r. 183 profesorów krakowskich (Sonderaktion Krakau) zgromadzonych pod pozorem wysłuchania referatu SS-mana Bruno Mullera, z których większość trafiła do obozów koncentracyjnych. Liczne kłopoty, interwencje i protesty na Zachodzie skłoniły hitlerowców, aby kolejne akcje ograniczać do natychmiastowych egzekucji. Tak stało się we Lwowie,...
Marcin Wolski
Moja generacja myśląc o starości, wiedziała, że ma przechlapane, teraz dowiedziała się, że jej dzieci i wnuki też! Patrząc na dzisiejszą Polskę, dostrzec można jedynie jakąś z góry płynącą gnuśność, niemożność na każdym kroku, w której oczywiście dają sobie radę tylko ci, którzy albo nie mają skrupułów, albo mają władzę. Nie ma żadnej porywającej idei, ba – programu! Zrealizowało się, i owszem, hasło: samochód dla każdego, tyle że nie bardzo jest gdzie i na czym jeździć. Wielkie programy mieszkaniowe odeszły do lamusa. Najlepszą ofertą dla młodych jest emigracja albo zasiłek. I to niepewny. Wydawało się, że jakąś namiastką ożywienia – bo nie powiem: zrywu – będzie Euro. Że się ludzie poderwą, będą pracować dzień i noc... I co? Autostrady w polu, stadiony z niedoróbkami, tylko paru...
Marcin Wolski
Atak na symbole czy praktyki, które powinny być atakującym obojętne, a dla jakichś ludzi są ważne i drogie, dowodzi, że mimo zapewnień obojętne nie są. Prawdziwego ateusza święcona woda nie zdenerwuje, ale diabła poparzy. Trzeba naprawdę wierzyć w zbawczy charakter chrztu, by się mu sprzeciwiać, i uznawać potęgę krzyża, aby wydawać mu walkę. Oczywiście istnieje jeszcze inny powód. Walka z tym, co dla innych jest drogie i święte, stanowi świetny sposób określenia, wyznaczenia własnego antytotemu i określenia miejsca zbiórki. Oczywiście można zbierać się pod hasłami pozytywnymi, aby coś tworzyć, budować... Jednak pod sztandarami nienawiści udaje się to łatwiej i szybciej. O wiele łatwiej jest zablokować drogę, niż ją zbudować. A skądinąd przy okazji tego chrztu po...
Marcin Wolski
I zdarzył się cud, wyśniony półtora wieku wcześniej przez Słowackiego: „Pośród niesnasków, Pan Bóg uderza w ogromny dzwon”... W ów październikowy wieczór 1978 r. niewielu śledzących wydarzenie w telewizji zdawało sobie sprawę z efektów wyboru przez kolegium kardynalskie „słowiańskiego papieża” – Karola Wojtyły, Jana Pawła II. Stosunkowo najszybciej zorientowało się w sytuacji sowieckie KGB – efekt był jasny, a decyzja Biura Politycznego KPZR, mimo dwuznacznej formuły „powstrzymać wszelkimi dostępnymi środkami” – jednoznaczna. Pielgrzymka do Polski w 1979 r., strajki sierpniowe, niezależne związki zawodowe, wizyta Solidarności w Rzymie – przyśpieszyły odliczanie... Próbę egzekucji podjęto 13 maja 1981 r. na placu św. Piotra. „Armia Boga”, jak ją nazywa w swojej pracy dziennikarz i...
Marcin Wolski
Na szczęście Tom Clancy od czasu swego debiutanckiego „Polowania na Czerwony Październik” nie zaraził się nagminną aberracją. Bohaterem kolejnych książek był Jack Ryan, agent CIA, który został prezydentem USA (co wyraźnie nawiązywało do kariery Busha ojca) i w swoich działaniach kierował się interesem narodowym, a nie lewackim dyrdymałami. W najnowszej powieści „Poszukiwany żywy lub martwy” postać starego Ryana jest głównie tłem dla jego syna, który idzie w ślady ojca, broniąc Ameryki na granicy prawa, a nawet poza nią. O czym Jack Ryan dowie się poniewczasie, stając w szranki nowej kampanii prezydenckiej. A sytuacja jest bardzo niebezpieczna, Stanami Zjednoczonymi rządzi niejaki Ed Kealty, ulubieniec „postępowych” elit, zwolennik socjalnych eksperymentów i praktycznego rozbrojenia...
Marcin Wolski
Wizja, nie powiem, dość przekonująca. Jednak trudniej zgodzić się z dalszymi wnioskami Migalskiego, a mianowicie ze swoistą symetrią „przemysłów nienawiści”, w których PO uważa PiS za faszystów, a ci – rządzących za zdrajców i zaprzańców. Mój sprzeciw wynika z realnego spojrzenia na fakty – widać już, że nie znaleziono dotychczas, odcedziwszy pianę ubijaną przez media, żadnego dowodu na „faszystowskie metody rządów Kaczorów”, natomiast lista działań aktualnego rządu na szkodę Polski jest długa jak stąd do Smoleńska. Nie twierdzę, że wszystkie zostały zamierzone. Przypuszczam raczej, że jedne były konsekwencją innych. Przyjęcie strategii wojny powoduje, że trudno się dziwić, kiedy gdzieś poleje się krew. A więc wpierw była błędna strategia, która wprawdzie dała sukces, ale potem...
Marcin Wolski
Zasługi Macieja dla tego segmentu literatury popularnej są nie do przecenienia. Można zaryzykować stwierdzenie, że Parowski nie tylko tę fantastykę opisał, ale poniekąd stworzył. Jako redaktor działu polskiej prozy w „Fantastyce”, jako jej ponaddziesięcioletni naczelny czy wreszcie szef kwartalnika „Czas Fantastyki” był niestrudzonym kreatorem, inspiratorem, selekcjonerem, matką i ojcem dla młodych autorów, których zachęcał, kształtował, poprawiał, niekiedy – odnoszę wrażenie – nawet pisał za nich, wreszcie kategoryzował, zaliczał do kolejnych nurtów, generacji. Co smutne, rzadko spotykała go za to wdzięczność. „Małpy” są w istocie wyborem tekstów wcześniej publikowanych w prasie, znajdziemy tam szkice krytyczne, rozmowy, które Parowski przeprowadził, i takie, podczas których to...
Marcin Wolski
Oczywiście byli w tym roku też autentyczni ludzie godni podziwu, jak (uwaga podliz) Tomek Sakiewicz czy Antoni Macierewicz, ale prędzej pismo „Wprost” zmieni nazwę na „Zygzaki”, niż takie kandydatury zostaną wzięte pod uwagę. Wracając do Tuska. – Jest pan premier z pewnością prymusem w szkole uników zarówno w konkurencji indywidualnej, jak i zespołowej (połączone siły bratnich pism i telewizji). Nie ma wpadki, z której nie dałby się wygrzebać, porażki, której nie przysłonią inne szokujące fakty, czy kompromitacji, z jakiej nie wygramoliłby się z Tarczą (choć ją demonstracyjnie odrzucił). Jednak ma to swoją cenę. W społeczeństwie pojawiła się koncepcja, aby odpowiadać unikiem na unik. Tak więc postanowili olać spotkanie z Donaldiniem internauci, coraz mniej chętnych do...
Marcin Wolski
Znajomość epoki idzie u niego w parze z płodnością. W ciągu ostatnich lat otrzymaliśmy m.in. „Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej”, następnie „Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej”, potem „Afery i skandale...”, a obecnie „Wpływowe kobiety…”. Czytelnik nie powinien szukać tam jakichś szczególnie głębokich refleksji, myśli historiozoficznej, bo nie to jest ambicją autora. Może natomiast znaleźć mnóstwo ciekawych, nieraz prowokacyjnych informacji o życiu postaci mniejszych i większych, które umarły wystarczająco dawno, by nie protestować, że ktokolwiek grzebie w ich życiorysach. W tego rodzaju opracowaniach zawsze można dyskutować o doborze postaci. Dotkliwy może być brak kobiet Józefa Piłsudskiego – od żon po Kazimierę Iłłakowiczówną czy tajemniczo zmarłą...
Marcin Wolski
2000/2001 to inna zwrotnica, której sens trudno odczytać. Wraz z upadkiem dwóch wież zakwestionowano hegemonię Zachodu i faktycznie rozpoczęło się zapowiadane przez Huntingtona „zderzenie cywilizacji”. Co można powiedzieć o obecnym Drewnianym Smoku? Najwyżej to, że w grudniu 2012 r. mimo proroctw Majów końca świata na pewno nie będzie. Jednak mimo to przyszłość zapowiada się niezwykle ciekawie. I tylko szkoda, że właśnie w takim momencie zabrakło kogoś, kto stworzony był do komentowania wydarzeń światowych. Myślę o Jacku Kwiecińskim – wspaniałym dziennikarzu i człowieku zaliczającym się do szlachetnej, ale nielicznej kategorii Niezłomnych, do której sam nawet nie aspiruję. Może dlatego z jego strony dochodziło do drobnych połajanek. Ale kto od niego nie obrywał? Ziemkiewicz, Łysiak...
Marcin Wolski
Co najmniej trzy z wydanych powieści nie mieszczą się w konwencji tradycyjnego kryminału – nie ma pytania, kto zabił, ani nawet tradycyjnego śledztwa. Są to raczej interesujące zapisy czasów i zaplątanych w nich ludzi. „Miałem tylko jedno życie” to porażające studium pogłębiającego się alkoholizmu, akcja osadzona jest w latach okupacji i początków okresu Polski socjalistycznej. „Kobiety i telefon” to opowieść o konsekwencji jednej pomyłki telefonicznej, która kompletnie masakruje życie czwórki ludzi. Wreszcie „Przygoda w Warszawie”, którą można uznać za wnikliwą analizę presji i rozpracowania, jakiemu poddawany był obywatel w PRL-u, aż po wykorzystanie psychuszek, w celu łamania opornych. Co ciekawe, autor pisząc powieść, nie znał metod stosowanych powszechnie w systemie sowieckim....
Marcin Wolski
Ale reszta – stosunki międzyludzkie, godność człowieka i jego prawa? Socjalistyczny wyzysk zastąpił mobbing, nikt nie troszczy się o oświatę, kulturę, wczasy. Żeby zostać wykluczonym w tzw. Polsce ludowej, trzeba było naprawdę dobrze się postarać. PRL był paskudny, ale dawał na skromnym poziomie poczucie socjalnego bezpieczeństwa. Poza tym stwarzał może nieuzasadnione wrażenie, ale jednak, że komuś na czymś zależy. Chociaż marzenia o 10. mocarstwie opierały się na glinianych nogach, to, powiedzmy uczciwie, miały tyle samo wspólnego z rzeczywistością co „zielona wyspa”, a hasło o „moralno-politycznej jedności Polaków” było równie prawdziwe jak „królestwo miłości”. To prawda, telewizja kłamała na potęgę, tyle że robiła to tak topornie, że szkody były mniejsze niż przy obecnej...
Marcin Wolski
A przecież nie były to wyłącznie dzieła mistrzów polskich. Wśród inspiratorów gniewnego chłopca z gitarą, jakim zapamiętałem go, gdy byłem jurorem Jarmarku Piosenki w warszawskim Remoncie, gdzie debiutował, znajdziemy Vermeera, Holbeina. Michała Anioła, szczególnie ulubionego przez artystę Breughla, tajemniczego Boscha czy wstrząsającego Goyę. Pieśń pt. „Sąd nad Goyą” (1999 r.) o umierającym malarzu, od lat porażonym głuchotą, stanowi jakby zapowiedź własnego końca, śmierci na raka, który zaatakował organ dla Kaczmarskiego najważniejszy – gardło. Krążą opowieści, że wczesna operacja mogła go uratować, ale bojąc się utraty głosu, poeta odmówił. Odniesienia do malarstwa europejskiego pozwalają śpiewać artyście o człowieczej doli, jak w „Pejzażu zimowym” według Breughla: Człowiek w...
Marcin Wolski
A jednak nic to rządowi nie szkodzi – nie pada, nie przegrywa wyborów, nie traci znacząco w sondażach... Wydaje się być niezatapialny jak „Titanic” i odporny na ciosy jak Rasputin. Na pocieszenie pragnę przypomnieć, że obydwie te jednostki jednak się nie uchowały... Pod pewnym względem Polacy i ich rząd są jak niedobrane małżeństwo, zawarte z rozsądku. Nie powinno trwać, ale trwa, nie wiadomo właściwie dlaczego, z przyzwyczajenia, ze strachu przed nieznanym...? Analogia pozwala żywić nadzieję, że rozpadnie się, jak to w życiu bywa, pod jakimś drobnym, pozornie nieznaczącym pretekstem. Warunków pośrednich mamy aż nadto. Potrzeba katalizatora, impulsu. Skądinąd wiadomo – w historii często bywało, że rewolucje i dziejowe przełomy zaczynały się od jakiejś absurdalnej plotki, nagłego...
Marcin Wolski
Fenomen polskiego Kościoła, co stanowi przewodni motyw pracy Andrzeja Nowaka „Czas walki z Bogiem”, polegał na tym, że zawsze stał po stronie narodu. Często wbrew Watykanowi, co jakże pięknie opisał Słowacki, który skadinąd w swojej poetyckiej imaginacji wyśnił słowiańskiego papieża. Inaczej niż w kręgu kultury bizantyjskiej, gdzie był składnikiem władzy, czy na Zachodzie, gdzie był opoką feudalizmu, nasz Kościół od trzech wieków dzielił dole i niedole swojego ludu. Bywali naturalnie biskupi zdrajcy (kilku nawet skończyło na szubienicach), przeważali jednak ci, którzy upominali się o los narodu wymazanego z mapy Europy, dostarczali pociechy i azylu. Byli, jak to się mówi, z ludźmi i dla ludzi. Mówili nie tylko do nas, ale również za nas. Szli w pole w oddziałach partyzanckich, lądowali w...
Marcin Wolski
Pod pewnymi względami cofnęliśmy się do PRL-u, i to nie owego bezzębnego, z końcówki lat 80. czy też „socjalizmu o ludzkim portfelu” doby Gierka. W kręgach posługujących się „listą Michnika” jako wytyczne obowiązują zasady niczym za Stalina – „Kto nie jest z nami, jest przeciw nam!” W „dekadzie sukcesu” np. nie do pomyślenia było wrzucenie do jednego wora wszystkich, którzy bezkrytycznie nie popierają władzy. Byli więc dysydenci, pół dysydenci, ćwierć dysydenci. Jednych rzeczywiście kneblowano, drugich ograniczano, trzecich połowicznie tolerowano, a wszystkich próbowano zjednać, przekupić lub chociaż skłonić do neutralności. Teraz to przeszłość. Nie ma rozróżnień – każdy, od Jerzego Roberta Nowaka po Pawła Lisickiego – to wróg. A dla wrogów nie ma litości ani pobłażania. Naiwna...
Marcin Wolski
Kolędnik 1 Europejski kryzys jeszcze nie przeminął, sunie niczym tsunami… Kolędnik 2 Gorzej, jak domino! (Melodia „Domino” z repertuaru Marii Koterbskiej) szkoda słów, szkoda, bo nie ma znikąd ratunku już dzisiej. Papandreu padł, Berlusconi zgadł, że kres lat, kiedy to           w bunga-bunaga upajał się grą. Zapatera nie chronił ni lewak, ni gej, portugalskiej ruinie nie pomoże i klej. Biednych raty na bogatych solidarnie muszą pójść. Najważniejsze, by banki odzyskały swój szmal, na Wulkanie więc musi dalej toczyć się bal. Więc rzucajmy, nie zwlekajmy chude grosze w odmęt fal. Domino, domino... Wielcy małych upadkiem się cieszą Domino, skończyć to może tylko się wnet Czwartą Rzeszą. Wie brytyjski Lew, to fałszywy...
Marcin Wolski
O wiele więcej jest szans na upadek dyktatury Asada w Syrii i dynastii Kimów w Północnej Korei. Nieoczekiwana podróż Benedykta XVI na Karaiby może oznaczać jakiś „cud na Kubie”. W kolejce do wywrotki w europejskim dominie jest Sarkozy, a i „żelazna Angela” może mieć kłopoty. Nie wierzę w przetrwanie euro w obecnej postaci, o wiele większe zaufanie mam do Wall Street. W obliczu globalnego kryzysu walka z globalnym ociepleniem będzie odwołana. A w Polsce? Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju – może być postępujące gnicie, przy stałej ewolucji nastrojów na prawo, a może drugi Budapeszt czy raczej drugi Kair (choć na sąd nad Tuskiem na łóżku polowym jeszcze chyba trochę poczekamy). W każdym razie pod koniec 2012 r. benzyna będzie po 7 zł, dolar po 5 zł. Nie zagramy w finale...
Marcin Wolski
Ewentualnie można by staremu pisarzowi wybaczyć odwoływanie się do tak niemodnych lub zgoła „faszystowskich” pojęć jak naród, Polska, duch dziejów, ale bon mot o polskim żubrze, którego ugryzł w dupę Jarosław Kaczyński, czy przypomnienie oczywistej oczywistości, jaką są kapepowsko-peerelowskie rodowody dzisiejszych koryfeuszy, przekroczyło granice tolerowalności. Krytyka Salonu to igranie z ogniem, współpraca z „Gazetą Polską” to wielkie przestępstwo, wręcz apostazja z grona ludzi światłych i dobrze wychowanych, ale otwarte poparcie braci Kaczyńskich – to już samobójstwo. A potem przyszedł Smoleńsk 2010 i jeden z tych wierszy, które w tamtych kwietniowych dniach czytała i przepisywała sobie cała patriotyczna Polska Do Jarosława Kaczyńskiego Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy:...
Marcin Wolski
* Dodzie i Nergalowi Poliż cham! Doda w charakterze loda telewizji to osłoda, choć czy Dworak jej pozwala być lizaną przez Nargala? Niby sprawa oczywista – postępowy satanista to „moralny autorytet” popierany przez elitę... Ale jedna kwestia smuci – a jak nagle się odwróci? I miast rwać Mojżesza dzieło, podrze w strzępy program PO?... Byłaby to starszna szkoda! Jednak wie to nawet Doda, że bez sensu ten dylemat bo PO programu nie ma!!! * Ministrowi Narodowego Dziewictwa (pardon, Dziedzictwa) Poprawka z Victorii Polityczna poprawność w ostatecznym ataku kręci film „Odsiecz Wiednia” bez udziału Polaków, bez plenerów – Wilanów zagra zamek w Italii Marysieńki i Jasia, bez brutalnej husarii... Bez krzty złej ksenofobii, katolickich oparów, starcia kultur... Film taki...
Marcin Wolski
Człowiek niezależnie od epoki poszukuje trwałości – tę daje mu wiara, tradycja i prawo naturalne, reszta – relatywizm czy dekonstrukcjonizm – może przynieść mu jedynie rozpacz, właściwą „mówiącemu zwierzęciu” czy „przedmiotowi o ograniczonym terminie używalności”. Trwałość wśród niestałości – genialność naszego poloneza zaklętego w kolędę polega na spiętrzeniu przeciwstawień i paradoksów, owe „ma granice nieskończony”, „wzgardzony, okryty chwałą” definiują najlepiej realia świata, który rozpaczliwie poszukuje punktu oparcia. Sądzę, że właśnie ta potrzeba jednoznaczności leży u podstaw sukcesów islamu, skądinąd religii ponurej, pozbawionej radości płynącej ze stajenki Boga-Człowieka, owego partnerskiego dialogu stworzonego przez dar wolnej woli. Człowiek z natury swojej jest...
Marcin Wolski
Tom „Dlaczego toniemy” zawiera dramatyczny, a zaraz erudycyjny obraz upadku cywilizacji Zachodu. Zachodu, który odciął się od korzeni i stał się bezbronny wobec wyzwań, jakie rzucają mu inne cywilizacje – np. chińska czy muzułmańska. Kasandryczne tony kreują go na współczesnego Aecjusza, nazwanego przed laty przez Teodora Parnickiego ostatnim Rzymianinem. Choć ów wódz był człowiekiem czynu, a nie intelektualistą. Tych w V w. zabrakło. Jęczmyk jest świadomy nie tylko nieuchronnego nadejścia barbarzyńców, ale w dodatku zestawia katalog przyczyn ułatwiających to przyjście. Większość znamy już z czasów antyku – upadek demograficzny, do którego przyczyniała się łatwość rozwodów i aborcji, kryzys kultury i myślenia państwowego, którego młode chrześcijaństwo nie mogło i nie chciało ratować, do...
Marcin Wolski
Zamiast nienawiści posługiwano się słowami narodowych poetów i papieża Polaka. Aż do 13-go! W jedną noc, z perfekcyjną doskonałością sowieckich czynowników, zdruzgotano ludzkie nadzieje, przetrzebiono szeregi najlepszych, zmuszając ich do emigracji, w imię interesów rządzącej kliki, ze strachu, że zrobi to ewentualnie jakaś inna klika. Jeśli porównuje się Jaruzelskiego do Franco czy Pinocheta, popełnia się nadużycie. Wspomniani generałowie uratowali swoje kraje przed komunistycznym eksperymentem, podejmując akcję za pięć dwunasta, jeden w obliczu lewackiego terroru, masowego mordowania księży i zakonnic, drugi świadomy, czym się zakończy napływ kubańskich doradców. Obaj też pozostawili swoje kraje w stanie kwitnącym, przygotowane do demokracji. Hiszpania, mimo kłopotów po...
Marcin Wolski
Mimowolnie tworzyła się wspólnota telewidzów, a obrazy wpadały w pamięć na lata. Wszystko to wróciło przy lekturze książki Piotra Piotrowskiego „Kultowe seriale”. Autor jako fotografik poznawał wiele realizacji od zaplecza. Dziś przywołuje tamten świat, ujawnia kulisy i smakowite szczegóły. Serial serialowi nierówny. Dlatego zapewne nie poczytamy w książce o mało sympatycznej „Doktor Ewie” czy produkcyjnych „Dyrektorach”. Bardziej brakuje „Kolumbów” oraz „Polskich dróg”. Nadreprezentowane są seriale dla dzieci i młodzieży, ale trzeba przyznać, że i one były przykładem doskonałego rzemiosła. Serial, podobnie jak cały film polski tamtych lat, był dziełem profesjonalnym i solidnym – świetni reżyserzy, zawodowi scenarzyści, (często znakomici pisarze), utalentowani kompozytorzy, wreszcie...
Marcin Wolski
Terapia, i to końska, powinna skierować się tam, gdzie są naprawdę rezerwy, gdzie wycieka najwięcej pieniędzy, socjal dla emigrantów – miliardy euro dla bezproduktywnej tłuszczy, która nas w końcu zaleje, zabawy z poprawianiem klimatu, które przypominają próbę ogrzania jeziora grzałką do herbaty, dopłaty dla rolników za nicnierobienie, wreszcie daniny na bezproduktywną administrację brukselską... Logika nakazuje, by zamiast topić pieniądze w państwach bankrutach: Grecji, Portugalii itp. pozwolić im zbankrutować i powrócić do walut narodowych Jednymi stratnymi być może będą banki, bo dla nas otworzy się perspektywa supertanich wczasów pod oliwkami. Jeśli tego się nie robi, a przeciwnie, stawia na odwrotną tendencję, możliwości są dwie: albo rządzi Unia, stado fanatycznych głupców,...
Marcin Wolski
Nie nastąpiło to od razu – kolejne fazy „ostatecznego rozwiązania” poprzedzała trwająca blisko wiek akcja propagandowa. Celowała w niej Rosja, ale Prusy nie pozostawały daleko w tyle. Trzeba było wmówić światu, a przy okazji Polakom, że sami nie potrafimy sobą rządzić, że nie ma wyjścia z zaklętego kręgu naszych kompleksów narodowych, z ciemnoty i zacofania. Przez 300 lat słyszeliśmy, że albo jesteśmy „chorym człowiekiem Europy”, albo w najlepszym razie „państwem sezonowym”, stałym zarzewiem konfliktów – z informacją na zewnątrz: „Spokój panuje w Warszawie” i wewnątrz: „Żadnych marzeń, panowie!”. To przeciw nam stworzono Święte Przymierze i dopiero kłótnia w rodzinie, czyli Wielka Wojna, dała nam szansę ponownego wybicia się na niepodległość. Przy różnych narodowych mankamentach nie...
Marcin Wolski
Nie roszczę sobie przecież żadnych praw z tego tytułu, pomysły są bowiem z gatunku takich, na które może wpaść każdy fantasta. Rzecz polega na tym, jak powieść została napisana. A w „Dallas ’63” King powraca w wielkiej formie. I to niezależnie od tego, jak mogą się poczuć miłośnicy wszelkich teorii spiskowych, dowiadując się z ust bezpośredniego świadka tego samego, co orzekła Komisja Warrena, że Lee Oswald działał co prawda z komunistycznych pobudek, ale sam, na własny rachunek. Mamy więc w powieści znakomitą prozę, szybką pomimo 850 stron akcję, a przede wszystkim kapitalny i nostalgiczny obraz Ameryki, której nie ma – Ameryki Elvisa i rock and rolla, wszechobecnych papierosów, niezmodyfikowanej żywności, młodzieży sprzed rewolucji obyczajowej i rasowej segregacji – np. osobne toalety...
Marcin Wolski
1. W żadnym wypadku nie należało boksować się z PiS-em, a szczególnie z jego liderem. Jeśli różnić się, to ładnie i merytorycznie – nielojalność zawsze pachnie brzydko. Dlatego wypadało prezentować się jako pisory-soft, życzliwi wobec potencjalnych koalicji, otwarci, a zarazem mocno nawiązujący do spuścizny św. pamięci Prezydenta nie tylko nazwą. Jedynym celem ataku winno być PO, a rząd Tuska punktowany, testowany, piętnowany dzień w dzień, tydzień w tydzień, konsekwentnie, choć bez zapiekłości. Dodajmy – to mocne atakowanie PO dało głosy RPP, a jego brak zaszkodził SLD, odprawiającemu antykaczystowskie egzekwie nad Blidą! 2. Należało otworzyć się na wszelkie inicjatywy oddolne, przyjmować chętnych, stać się masową alternatywą dla biurokratycznych „starych partii”, dać ludziom bawić...
Marcin Wolski
W samej rzeczy targały nim cztery wielkie namiętności – Polska, komunizm, kobiety i alkohol. Każda traktowana dość specyficznie. W każdej był arcypolski – żołnierz Legionów i kawaler Virtuti Militari, który, jak Cezary Baryka, wybrał drogę na lewo. Zakazywany przez międzywojenną cenzurę, ale pracujący w mainstreamowych „Wiadomościach Literackich”, więzień sanacji i przyjaciel generała Wieniawy-Długoszowskiego, który przysyłał mu do więzienia obfite paczki z żywnością i popitką. Niezależny, osobny, nieraz samotny. A jednocześnie rozpoznawalny i kochany przez tłumy, jak żaden poeta przed nim ani po nim. Komunizował, ale nie wstąpił do KPP. Pijał w Belwederze z Bierutem, ale wysłał go do diabła, gdy ten zaproponował mu napisanie nowego hymnu. Witany na podbitej Ukrainie jako „polski poeta...
Marcin Wolski
Czy jednak wszystko w jego słowach było grą pod publikę? Wydaje mi się, że w jednym Golem, wyszkolony przez Tymochowicza, był autentyczny: w atakach na Kościół i wierzących. Wpisał się w modną na postępowym Zachodzie tendencję, a zarazem zaapelował do ciemnej strony mocy i kreował wroga. Szybciej niż liderzy PO zorientował się, że straszenie Kaczyńskim kończy się, a ludzie potrzebują wroga, potrzebują strachu. Więc w sposób godny Dana Browna tego wroga im pokazał – ludzi z Opus Dei w rządzie Tuska, wszechogarniający spisek Kościoła i katolicki terror, który wystarczy odrzucić, a będziemy bogaci, zdrowi i postępowi. Bzdura, ale świetnie się sprzedaje! Wyrzucić krzyże, pogonić księży, opodatkować, usunąć ze szkół, zakazać chodzić w sutannach, a najlepiej pożenić! Dzisiaj to postulaty...
Marcin Wolski
Pomylili się Marks, Nietzsche czy Fukuyama i tysiące fałszywych proroków – religia nie przeciwstawia się nowoczesności, nie jest hamulcem rozwoju człowieka, lecz jego niezbędnym dopełnieniem. Coraz więcej uczonych przyznaje, że modernizacja nie musi być tożsama z sekularyzacją. Powody owego renesansu są różne, ale jak twierdzą autorzy „Powrotu Boga” John Mickelthwait i Adrian Wooldridgę, ożywienie jest bezsporne: „To co miało zniszczyć religię – demokracja i rynki, technologia i rozum – jednoczy się, aby uczynić ją silniejszą”. Autorzy opisują narastanie fali ateistycznej trwającej od XVIII  stulecia, kiedy Oświecenie przeciwstawiło wiarę nauce, a teorie naukowe na czele z darwinizmem wsparły tę tendencję. Freud stwierdził nawet, że religie to niedojrzałość powodowana przez...
Marcin Wolski
Rzadko też się słyszy o odpowiedzialności władzy za wyhodowanie i hołubienie wszelkiej maści lewactwa, za kibicowanie zadymom na świecie i wspieranie, również finansowe, działalności wydawniczej (o czym wydawnictwa prawicowe nie mogą marzyć). Jak zwykle zawodzi wyobraźnia. Promotorom „walki z faszyzmem” nie przychodzi do głowy, jakim zagrożeniem mogą być antyfaszyści, kiedy urosną w siłę. Przeciwko czemu i komu mogą się obrócić, jeśli kryzys ekonomiczny jeszcze się pogłębi, bezrobocie wzrośnie, a frustracja i gniew społeczny przekroczą kolejne stany alarmowe. Słyszałem wypowiedź jednego z dyżurnych autorytetów, który na marginesie zajść skarżył się na niewybredne docinki pod swoim adresem. Nie trzeba być naukowym fantastą, aby wyobrazić sobie płonące stacje telewizyjne, które w...

Pages