Tusk to tylko kukiełka

Edyta Żyła: Jak wyglądała sytuacja w ABW, kiedy zaczęliście kierować agencją? Bogdan Święczkowski: Straszno i śmieszno. Agencja była w stanie agonalnym. Po kilku tygodniach poczułem się jak jeden z bohaterów mitologii greckiej sprzątający stajnię Augiasza. Na początku mojej misji w ABW poprosiłem jednego z dyrektorów Departamentu Zwalczającego Przestępczość Zorganizowaną, żeby mi przygotował zestawienie, informację na temat przestępczości zorganizowanej w Warszawie. Czekałem tydzień, dwa...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: