Gospodarka na jałowym biegu

Którzy ekonomiści tak krytycznie oceniają tę patologię rynków finansowych?

Lista jest pokaźna. Trzeba wymienić noblistę Josepha Stiglitza, najgłośniejszego krytyka globalizacji, ale pisali o tym też inni. Akurat dzisiaj trzeba wspomnieć osobę śp. prof. Stefana Kurowskiego; właśnie pożegnaliśmy go na jego ostatniej drodze. Nawet Jeffrey Sachs, kiedyś uważany za liberała, teraz zasadniczo zmienił zdanie o roli rynków finansowych. Mam dużą satysfakcję, że moje krytyczne oceny wspomnianych jałowych gier finansowych są takie same jak tych wybitnych uczonych. Niektóre z tych gier powinny być prawnie zakazane i wyeliminowane. Zwłaszcza operacje tzw. krótkiej sprzedaży, umożliwiające zarabianie gigantycznych pieniądzy.

Na czym polegają operacje krótkiej sprzedaży?

Na handlu czymkolwiek zarabia się wtedy, gdy kupuje się taniej, a drożej sprzedaje – to wiadomo. Przy czym normalna kolejność jest następująca: najpierw zakup, potem sprzedaż. W tzw. operacji krótkiej sprzedaży kolejność tych czynności jest odwrotna – najpierw się sprzedaje, potem kupuje. Na pozór wydaje się to bez sensu: jak można coś najpierw sprzedawać, a potem kupować? Można, jeśli handluje się towarem pożyczonym. Zatem pożycza się, sprzedaje, potem doprowadza do spadku cen i odkupuje taniej, żeby go zwrócić. Tak się robi ze złotem, walutami, akcjami.

Po co wymyślono operacje „krótkiej sprzedaży”?

Teoretycznie miały one służyć zarabianiu na wahaniach cen, wykorzystaniu okresowych tendencji spadkowych. Faktycznie, generuje się dzięki nim spadki cen. To prostsze i efektywniejsze niż normalny handel. W normalnym handlu coś się kupuje i trzeba czekać na wzrost cen, by sprzedać z zyskiem, trzeba szukać nabywcy. Zarabianie na takim handlu wymaga wielu zabiegów, a tutaj wystarczy pewnymi manipulacjami doprowadzić do spadku cen pożyczonych walorów i mieć kolosalny zysk. A manipulacje robi się poprzez różne,...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: