Niemcy. Manewry finansowo-polityczne

Podatkowy plan wyborczy

Wszystkie szczegóły dotyczące tej fiskalnej reformy mają być znane dopiero jesienią. Na razie wiadomo, że chodzi głównie o obniżenie podatków dochodowych i innych dla obywateli najmniej i średnio zarabiających, w tym także dla małych firm rodzinnych. Rozpatrywane jest także obniżenie i znaczne ograniczenie tzw. podatku solidarnościowego, pobieranego przez władze od 21 lat na rzecz corocznego wielomiliardowego wsparcia dla administracji, systemu socjalnego i emerytalnego b. NRD.

Sporo niemieckich komentatorów uważa jednak plan koalicjantów za mało realny i podyktowany głównie względami wyborów do Bundestagu (ich termin ustawowy przypada na koniec września 2013 r., ale możliwy jest wcześniejszy).

Niższe podatki to sztandarowa obietnica FDP z roku 2009 – a partia ta w ciągu ostatnich 18 miesięcy utraciła ok. 2/3 społecznego poparcia z września 2009 r. – kiedy w wyborach ogólnoniemieckich otrzymała prawie 15 proc. głosów, najwięcej w swojej historii. Jak na stabilne warunki niemieckie, jest to spadek katastrofalny.

Nic więc dziwnego, że demoliberalna FDP stara się przekonać ponownie swoich wyborców. Zmieniła lidera (nie jest nim już minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle) i rezygnuje z niektórych dawnych postulatów – np. dalszego utrzymywania niepopularnej energetyki atomowej. W końcu czerwcu FDP zrezygnowała też praktycznie z dalszej walki o ochronę podstawowych danych osobowych i prywatnych, zgadzając się na żądanie chadeków przedłużenia obowiązywania tzw. ustaw antyterrorystycznych o kolejne cztery lata.

Jednak ze swojego sztandarowego postulatu – obniżenia najważniejszych i generalnie wysokich w Niemczech podatków – zrezygnować nie chce. Konsekwentne bowiem żądania obniżenia podatków dochodowych i innych odróżnia FDP pozytywnie od wszystkich pozostałych partii establishmentu RFN.

Nie będzie obniżki?

Decyzja koalicji o...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: