Szaleństwo Wikinga

Dodano: 26/07/2011 - Nr 30 z 27 lipca 2011

Nie chciałbym być złym prorokiem, ale przeczuwam, że strzały, które padły na norweskiej wysepce, stanowią zapowiedź konfliktów, jakie dopiero są przed Europą. Gołym okiem widać, że wielokulturowość jest fikcją, a przez nieszczelne granice wlewa się na Stary kontynent fala ludzi młodych, szybko się mnożących, o odmiennych niż kultura Zachodu obyczajach i silnej tożsamości religijnej. Unia spętana własnymi frazesami o prawach człowieka pozostaje bezwolna, zdezorientowana, kombinuje na temat zamykania wewnętrznych granic. Pomysł, żeby odsyłać każdego nielegalnego emigranta tam, skąd przybył, a z pewnością nie ofiarowywać mu bezwarunkowego socjalu, to wciąż temat tabu. Obawiam się, że akty desperacji, podobne zbrodni młodego jasnowłosego Wikinga, którego pomnik byłby ozdobą każdego nazistowskiego Parteitagu, będą się mnożyć. Nigdzie nie brak osób emocjonalnie niezrównoważonych, gotowych „brać sprawy w swoje ręce”. Podobnie jak rosnąć będą w siłę partie pozasystemowe, proponujące rozmaite
     
88%
pozostało do przeczytania: 12%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze