Dodruk kibolskiego „Nowego Państwa”

Pismo „hersztów stadionowych bandytów”

Czytaliśmy na forach kibicowskie recenzje i opinie, zarówno pochwały, jak i – rzadziej, ale oczywiście bywały – uwagi krytyczne. Dzisiaj chcielibyśmy odpowiedzieć kibicom przynajmniej na niektóre z nich.

Rzecz jasna wydanie pisma skierowanego do kibiców w całej Polsce nie mogło obyć się bez uwag, że niektóre ekipy zostały za mało, a inne nadmiernie dowartościowane. Staraliśmy się, na ile się dało, uniknąć tego zarzutu: widoczną na str. 11 okładkę „NP” narysował „Staruch”, ale w środku znalazła się też sylwetka „Litara”.

Pytaliście, czy sylwetki te nie były zbyt przesłodzone. Nie wiem, staraliśmy się po prostu napisać o tym, co oba czarne charaktery pożerające dzieci dziennikarzy „GW” na śniadanie robią po ich skonsumowaniu albo kiedy akurat przypadkiem nie napatoczy się nikt, komu można by dać „z liścia”.

Czyli co obaj panowie w życiu osiągnęli i jak wyglądała ich kibolska droga od nastolatka do „herszta stadionowych bandytów”. O wiadomych incydentach media trąbią non stop, więc nie widzieliśmy powodu, żeby się o nich przesadnie rozpisywać.

Represje za komuny i za Tuska

„Egzemplarze »Nowego Państwa« są drogie. 12 złotych to sporo kasy. Dwa litry paliwa (i jeszcze zostanie na najtańsze piwo, chyba że benzyna lub »lidlowe« znów POdrożeje). Albo 4 litry mleka z mlekomatu. Wódę na mecie w tej cenie można dostać… zależy kto w jakich płynach gustuje. Ale warto te 12 złotówek wydać” – napisał w swej recenzji na FanŚląsk.pl Roman Zieliński.

Podkreślił on, że nasi autorzy, w przeciwieństwie do telewizyjnych ekspertów, wiedzą, o czym mówią: „Doktor Dudała w odróżnieniu od wielu mędrków wie, o czym mówi, bo jako kibic Zagłębia Sosnowiec zaliczył nie tylko mecze u siebie (i to nie gdzieś z boku), lecz także eskapady wyjazdowe. Dlatego rozumie przeciętnego kibica i mówi rzeczy dla nas – normalne, a dla politycznie poprawnego...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: