REM beszta naczelnego wrocławskiej „Wyborczej”

Dodano: 26/01/2011 - Nr 4 z 26 stycznia 2011

W grudniu 2006 r. żona i dziecko Dawida Jackiewicza zostali zaatakowani przez pijanego mężczyznę, który bez żadnego powodu szarpał malucha. Zaczęło się w autobusie, a gdy Anna Jackiewicz wysiadła na przystanku, napastnik ruszył za nimi. I ponownie rzucił się na chłopca. Nie wiadomo, jak to by się skończyło, gdyby nie interwencja postronnych osób. Anna Jackiewicz zadzwoniła do męża i opowiedziała, co się stało. Poseł PiS natychmiast przyjechał. Gdy wracali do domu, zauważyli awanturnika stojącego na pętli autobusowej. Jackiewicz zatrzymał samochód, poprosił kierowcę autobusu o wezwanie policji, a sam podszedł do Zbigniewa M. W trakcie rozmowy kompletnie pijany mężczyzna (niemal trzy promile) zamachnął się, aby uderzyć Jackiewicza. Ten odruchowo odepchnął Zbigniewa M., który wywrócił się, uderzając głową w krawężnik. Obrażenia były poważne. Zmarł w szpitalu na początku stycznia 2007 r. Sprawą zajmowała się prokuratura, która stwierdziła, że Jackiewicz działał w ramach obrony koniecznej
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze