25 maja 2011

Ale burdel w tym państwie Tuskowym. Ledwie Klaudiusz Wesołek odsiedział 15 dni w areszcie za filmowanie happeningu Akcji Alternatywnej Naszość sprzed dwóch lat, dostał pismo, że przysługuje mu order. Też za odsiadkę, ale na razie nie za ostatnią, tylko tę w systemie poprzednim. Jak chce order, ma pisać do Bronka Komorowskiego, a ten mu go zawiesi. Chyba że jego podwładni znowu akurat Wesołka zamkną... Być może możliwy jest też wariant pośredni: Wesołka przymkną w areszcie na Kurkowej, a pozbawionemu wolności Krzyż Wolności i Solidarności prezydent przywiezie do celi. Do faktu, że Platforma wypuszcza kryminalistów, już się lud przyzwyczaił, ale żeby jeszcze ich odznaczać?

Skądinąd wiadomo, że propozycję otrzymania orderu dostał też Robert Kwiatek, czołowy kibol, znaczy się bandyta stadionowy z Lechii Gdańsk. Podobnie jak Wesołek postanowił on, że orderu nie przyjmie. Bo jak tu upić się po otrzymaniu takiego odznaczenia, skoro potem o 6 rano mogą cię odwiedzić panowie w kominiarkach wraz z fotoreporterem „Gazety Wyborczej” i kamerzystą z TVN? Jak człowiek skacowany, to na zdjęciu źle wyjdzie.

Entuzjastyczny tytuł na portalu gazeta.pl: „Pokazali zdjęcia kiboli. Trzech już wpadło. Ludzie dzwonią na policję”. Może dla tych, co zadzwonili, Bronek też wymyśliłby ordery jakieś? Np. Krzyż Pawki Morozowa. Uwielbienie dla konfidenctwa w tym środowisku jest niezmienne od pokoleń – od KPP po „GW”.

Gdy chodzi o walkę z kibolami, Tusk ściąga od Jaruzelskiego. To jego propaganda stworzyła schemat „upolitycznieni chuligani” kontra „normalni kibice”. Leży przede mną wycinek z „Wieczoru Wrocławia” z 16 września 1982 r., w dzień po meczu Śląska z Dynamem Moskwa. Wczytajcie się Państwo dokładnie w ten język: „Niektórzy pseudokibice usiłowali po wczorajszym meczu Śląsk–Dynamo wywołać burdy uliczne. Przy wyjściu ze stadionu kilku młodych ludzi rozrzuciło ulotki, wznosiło okrzyki przeciw władzy. Wyczyny te nie znalazły jednak poparcia prawdziwych...
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: